REKLAMA
Anywhere logo

Drugi "Homeland"? Jest potencjał!

2017-09-29
...
Skomplikowana do absurdu sytuacja geopolityczna. Ponad 8 milionów obywateli nauczonych żyć w permanentnym poczuciu zagrożenia. Agencja wywiadowcza uznawana za jedną z najskuteczniejszych na świecie. Niejako w pakiecie, Państwo Izrael posiada również idealne warunki do bycia światowym liderem w produkcji emocjonujących i realistycznych filmów szpiegowskich. To tu powstali „Więźniowie wojny”, czyli pierwowzór „Homeland”, uznawanego za jeden z najlepszych seriali telewizyjnych w historii. Kolejnym hitem, którego nie powinna przeoczyć szeroka publiczność, jest „Podwójna gra” – miniserial, który wciąga i pozostawia po sobie pełną satysfakcję.

Piątka everymanów, obywatele współczesnego Izraela. Laborant Ben, głowa rodziny. Szykująca się do zaślubin piękna księgowa Natalie. Niestroniąca od imprez młoda przedszkolanka Asia. Nieśmiała nauczycielka języka angielskiego Emma. Do tego neohipis Sean, wracający z wakacji w Indiach. Pewnego poranka rosyjska stacja telewizyjna wymienia ich wszystkich z imienia i nazwiska jako sprawców międzynarodowego skandalu – brutalnego porwania irańskiego ministra Farida Sulimaniego, które miało miejsce w hotelu pod Moskwą. Od tej pory życie pięciorga wciągniętych w aferę ludzi zmienia się w szaleńczą grę prowadzoną na kilku frontach – z prowadzącymi śledztwo funkcjonariuszami służb specjalnych, zmartwioną rodziną i przyjaciółmi oraz… rozpaczliwie ukrywanymi znajomymi.

Po krótkim czasie okazuje się bowiem, że uwikłane w porwanie postacie nie są tak przypadkowe, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Już na samym początku akcji dowiadujemy się, że cała piątka bohaterów, poza dość wątpliwym alibi, posiada po dwa paszporty, co miało decydować o ich wyborze do zadania przez nieustalonych inspiratorów. Mało tego – jedna z postaci już w pierwszym odcinku popisuje się umiejętnościami uciekinierskimi, których nie powstydziłby się agent 007… Niewątpliwie każdy ma coś do ukrycia, ale czy jest to akurat porwanie dyplomaty wrogiego obcego państwa? Niekoniecznie.

Tak zawiązuje się akcja – śledczy próbują łączyć fakty i wydusić z podejrzanych prawdę, najlepiej taką, która pozwoliłaby szybko wyjaśnić sprawę i ugasić medialno-dyplomatyczny pożar. Zdekonspirowana piątka dążą zaś do oczyszczenia swojego imienia i uniknięcia – zasłużonych lub nie – konsekwencji.

falseflag_2

Oglądając owe zmagania, nie nudzimy się ani przez moment, twórcy postawili bowiem na mocny konkret. Burzliwa historia mieści się w ośmiu 45-minutowych odcinkach, które mijają w błyskawicznym tempie. W miniserialu nie ma bowiem misternie budowanych portretów psychologicznych postaci, każda jest za to spowita aurą tajemniczości, i to wystarczy. Nie wiemy, komu powinniśmy współczuć, komu kibicować, kogo jednoznacznie potępić. Dopiero po pewnym czasie największe zaufanie zyskuje Etan, śledczy Szin Betu (izraelskie służby specjalne), który początkowo staje na czele zespołu starającego się wyjaśnić sprawę, jednak po nieudanej akcji przechwycenia jednego z podejrzanych, traci swoją funkcję i próbuje dojść do prawdy na własną rękę.

Nawet on jest jednak tylko pionkiem w skomplikowanej układance, jaką serwują nam scenarzyści. Największym atutem „gry” jest właśnie perfekcyjnie uzyskany efekt wielostronnej zagadki. Żaden z bohaterów nie posiada pełnej wiedzy na temat sytuacji, w której się znalazł, żaden nie może być też pewien swojego bezpieczeństwa. U widza wywołuje to dojmujący głód poznania prawdy, przejściowo zaspokajany przez co rusz pojawiające się nowe fakty. Aż do momentu kulminacyjnego…

Dodajmy, że do stworzenia scenariusza serialu zainspirowała twórców prawdziwa historia zamachu na jednego z liderów Hamasu, w Dubaju, w 2010 roku. Wszyscy podejrzani o udział w tamtych działaniach posiadali podwójne obywatelstwo, a opinia międzynarodowa obarczyła odpowiedzialnością za akcję Mosad, który miał wówczas przeprowadzić operację określaną mianem „false flag” (tak brzmi zresztą angielski tytuł „Podwójnej gry”), polegającą na podszywaniu się szpiegów pod obywateli innych państw. Podkreślmy jednak, że serial nie jest ekranizacją tamtych wydarzeń – tu intryga z pewnością jest jeszcze bogatsza i pikantniejsza, a zatem zgodna ze współczesnymi wymogami telewizji.

To wszystko sprawia, że „Podwójna gra” to w swoim gatunku niekwestionowana czołówka ostatnich lat. Polska widownia niedawno dostała okazję do poznania serialu dzięki emisji na kanale Fox. A kto wie, czy za parę lat nie doczekamy się adaptacji na rynek amerykański. Mając na uwadze sukces „Homeland”, wytwórnie powinny poważnie zainteresować się tematem.

REKLAMA
REKLAMA