REKLAMA
Anywhere logo

Poeci, do boju!

2017-09-30
...
Iggy Pop w roli narratora, Michel Houellebecq jako jeden z bohaterów. Najwięksi skandaliści rocka i literatury spotykają się na ekranie. No, to będzie się działo, będą fajerwerki – pomyślało pewnie wielu widzów, w tym ja. A co tak naprawdę się wydarzyło?

Zamiast efektownych wybuchów rebelii, telewizorów wylatujących przez okna i kontrowersyjnych wypowiedzi o islamie, mamy sceny przedstawiające tak niespektakularne stany jak samotność, niepewność i codzienne cierpienie. Z takimi emocjami zmagają się bohaterowie obrazu holenderskich twórców: Erika Lieshouta, Arno Hagersa i Reinera van Brummelena (ten ostatni jest też autorem zdjęć). Słowo „zmagają się” jest słowem-kluczem.

Film przedstawia losy pięciorga bohaterów, z których każdy jest twórcą. Główny z nich, a zarazem przewodnik po całej opowieści, to Iggy Pop, prekursor punk rocka, legendarny frontman The Stooges. Po przeczytaniu wczesnego eseju Houellebecqa z 1991 roku, zatytułowanego. „Rester vivant – méthode” („Przeżyć – metoda” – tekst nieprzetłumaczony na polski), rockman doznaje klasycznego katharsis. W słowach francuskiego pisarza odnajduje prawdę o własnym życiu. W filmie opowiada o ciszy i bólu w momentach, kiedy wokół niego było najgłośniej.

iggy_pop_1

Najbardziej kameralne sceny to te z udziałem pozostałych bohaterów – Anne Claire Bourdin, poetki dręczonej traumą z wczesnego dzieciństwa, Roberta Combasa, malarza zaliczanego do transawangardy francuskiej i Jerome’a Tessiera, PR-owca i copywritera, który nie otrząsnął po odejściu żony. Każdy z tych bohaterów żyje w piekle swoich uwarunkowań i każdy z nich ma pełne prawo do tego, żeby się poddać. Do nich właśnie kieruje swe słowa Houellebecq, który w filmie występuje jako czwarty artysta przedstawiony jako Vincent (to imię bohatera jednej z powieści pisarza, „Możliwości wyspy”). Prawda przeplata się tu więc z artystyczną zabawą, artyści, którzy odnieśli sukces, występują na takich samych prawach jak ci, których dzieła nie ujrzały (i być może wcale nie ujrzą) światła dziennego, a motywacyjny ton miesza się z totalną deziluzją. Bo taki jest wydźwięk tego eseju – zapomnijcie o tym, że życie będzie lekkie, ale mimo to żyjcie. Artyści mają pod górkę.

Widzowie swoich idoli mogli już wcześniej oglądać na ekranie. Iggy’ego Popa między innymi w kultowym filmie „Kawa i papierosy” Jima Jarmuscha, a Houellebecqa w satyryczno-autobiograficznym „Porwaniu Michela Houellebecqa”. Ten ostatni przebił się do popkultury, choć jego teksty na papierze mają zdecydowanie większą siłę rażenia niż w filmie. Pomimo czekania na to wielkie „bum”, które nie ma miejsca, film jest przyjemny – w nieprzyjemny sposób. No, i udało się uciec od banalnego tonu, o co, mówiąc, jak żyć, jest nadzwyczaj trudno.

 

„Przeżyć: metoda Houellebecqa”, dystr. Against Gravity, premiera 22 września

REKLAMA
REKLAMA