REKLAMA
Anywhere logo

Aleksandra Budka

Francuska 12

2017-10-11
...
Ulica Francuska jest najpiękniejsza o tej porze roku. Zresztą ona uważa, że to najpiękniejsza ulica w całej Warszawie. Zawsze, kiedy nią spaceruje, czuje, że ona i ta ulica to najbardziej dobrana para, jaką kiedykolwiek stworzyła.

Lubi przesiadywać w swojej ulubionej knajpce pod numerem dwanaście, pijąc wyśmienite nowozelandzkie białe wino i paląc papierosy. Odkryła to miejsce przypadkiem po tym, jak w niewygodnych szpilkach poślizgnęła się tuż przed wejściem. Podnosząc się, zauważyła kolorowy fotel i zamarzyła, żeby się w nim rozsiąść. Przychodzi tu w sukience w kwiaty, które zlewają się z kolorowymi łatami na meblu.

Dziś wybrała się na Francuską dosyć późno, więc nie wchodziła do środka. Wolała pospacerować, prowadząc przy boku zniszczony rower. W słuchawkach grała znajoma płyta, ale ona dopiero teraz wsłuchała się w tekst jednego z utworów. „Znowu widzę siebie jak psa/Bez imienia i bez państwa/Bez smyczy i kagańca”, powtarzała za piosenką. Właśnie tak się dziś czuła, dlatego odwiedziła Francuską.

Zdjęła słuchawki i przyglądała się przechodniom. Szła przed nią para. Dziewczyna w zdecydowanie zbyt krótkich szortach. Przemknęło jej przez myśl, że ona sama jest szczuplejsza, ale to pewnie nie była prawda. Dziewczyna trzymała za rękę ukochanego. Znają się jakiś czas, ale to ich pierwsze wakacje razem. Łapią ostatni dzień sierpnia. Wierzą, że ich miłość nie umrze wraz z zimnym oddechem jesieni.

Po drugiej stronie ulicy kobieta w pięknej sukience w czerwoną kratkę stukała rytmicznie złotymi szpilkami, spieszyła się. To on czekał na nią w restauracji kilkaset metrów dalej. Miał się jej oświadczyć. Był pewny, że to ta jedyna.

Ale inny nie był pewny. Ten, który siedział z dziewczyną przy stoliku, który tamta właśnie mijała. Niepewnie proponował wspólny wyjazd, chociaż wiedział, że ten okaże się katastrofą. Musi zakończyć ten związek, który miał być tylko pocieszeniem po poprzednim bolesnym rozstaniu.

Dziewczyna przy stoliku obok już dawno rozstała się z myślą, że będzie z tym, w którym się zakochała. Przyszła tu z przyjaciółką ponarzekać na to, jak pechowo dobiera uczucia. A jej przyjaciółka jeszcze nie wie, że ten, z którym spotyka się od kilku miesięcy, przyniesie jej tylko rozczarowanie i kilka przepłakanych nocy. Dziś jest jeszcze między nimi dobrze. Jutro wpadną na pomysł, żeby razem zamieszkać i przygarnąć psa ze schroniska. Pies za rok zostanie przy niej.

Nieco dalej na ławce siedziała kolejna para. On za chwilę pierwszy raz ją pocałuje. Ona czeka na to już od pierwszego spotkania. Ci obok pierwszy pocałunek mają już dawno za sobą. Ona właśnie kolejny raz zmieniła kolor włosów i obcięła grzywkę. Za mocno się maluje, nigdy nie potrafiła dobrać makijażu ani do okazji, ani do typu urody. On jej tego nie powie, bo kocha ją nawet z rozmazanym tuszem, kiedy płaczą razem ze wzruszenia przy filmach noir. Ale najbardziej podoba mu się rano, bez zbędnej warstwy pudru. Mówił to wielokrotnie, ale ona nadal mu nie wierzy. Nawet miłość nie wyleczyła jej z kompleksów. Coś jej właśnie tłumaczył, ale myśli rozwiał mu głośny śmiech przechodzących obok nich kumpli. Dziewczyna jednego z nich zginie tej nocy w wypadku. Nigdy już nie pokocha innej kobiety. Ten drugi po kilkunastu latach małżeństwa rozwiedzie się po paskudnym procesie, a córka z żalu, że zranił matkę, nie zaprosi go na swój ślub. Ale dziś on nawet nie zna matki swojej przyszłej córki. Śmiech jego przyjaciela usłyszała także starsza kobieta wyglądająca przez okno swojego mieszkania. Ona straciła męża kilka lat temu, ale wciąż wspomina jak zaprosił ją na pierwszą randkę na Francuską 12. Chyba jednak położy się już do łóżka. Z nadzieją, że się nie obudzi i spotka w końcu z ukochanym, którego zawał serca zbyt wcześnie go jej odebrał.

Na Francuskiej spotykają się wszystkie miłosne historie. Dziś niemalże ich dotknęła. Chłonęła uczucia innych bardziej niż zwykle. Dlatego wsiadła na rower i popędziła jak najszybciej do domu. Chciała to opisać. Musi w końcu kupić dzwonek do roweru, żeby płoszyć zakochane pary.

REKLAMA
REKLAMA