REKLAMA
Anywhere logo

Gdzie narodziło się fado

2015-04-22
...

Tradycją na Siesta Festival stały się noce fado. W tym roku w Gdańsku czarować nas będzie Helder Moutinho.

Czy mógłbyś powiedzieć nam co nieco o swoich muzycznych początkach? Pochodzisz z muzykalnej rodziny. Kiedy zacząłeś występować na scenie?

Zacząłem pisać wiersze gdy miałem 16 lat. Myślałem o śpiewie, ale nie poświęcałem temu zbyt wiele uwagi. Zacząłem śpiewać z przyjaciółmi w klubach, raczej dla przyjemności. Zawodowo zacząłem śpiewać w wieku 27 lat.

Czego słuchałeś dorastając? Chyba nie było to tylko fado?

Słuchałem wszystkiego. Bardzo często słuchałem fado, ponieważ śpiewali je moi rodzice, ale jako nastolatek kształtowały mnie oczywiście wszelkiego rodzaju gatunki muzyczne: populaa i tradycyjna muzyka portugalska, muzyka brazylijska, czasem również francuska, a także pop i rock z całego świata. Wszelkiego rodzaju muzyka, zwłaszcza z Anglii i Stanów Zjednoczonych.

Czy fado zmieniło się na przestrzeni lat?

Myślę, że nadal jest takie samo. Są dwa rodzaje fado: jest podstawowe, klasyczne fado. A kiedy Mariza pojawiła się na scenie, jej muzykę okrzyknięto “nowym fado”. Nie jest to jednak jedynie współczesna wersja. Mariza wniosła do fado nowy sposób słuchania tego gatunku muzyki – teraz jest znacznie bogatszy w melodię.

fado2

Twój ostatni album “1987” był powrotem do korzeni gatunku.

Tak, nagraliśmy dużo klasycznych utworów, ale też wiele nowych kompozycji. Pierwszy i ostatni utwór są nowe. Na płycie są także utwory z pogranicza tych skrajności.

W założeniu płyta miała zaangażować czterech poetów w napisanie czterech wierszy. Dlaczego czterech?

Byłem jednym z tych poetów i chciałem zaprosić trzech kolejnych autorów reprezentujących moje pokolenie. Ten pomysł przyszedł mi do głowy gdy pomyślałem, że śpiewanie cudzych tekstów to ciekawe doświadczenie. Liczba nie miała tu żadnego znaczenia.

Co było najważniejszym doświadczeniem twojego pokolenia? Lata 70., rewolucja, rock and roll?

Po rewolucji otworzyliśmy się na muzykę z całego świata. Było to dla nas bardzo ważne. Ale mieliśmy także dziedzictwo muzyki fado. Mieliśmy mnóstwo materiałów, z których mogliśmy czerpać. Tę muzykę stworzono dla nas. I to było wspaniałe.

Jaka jest różnica między fado śpiewanym przez mężczyzn a tym śpiewanym przez kobiety? Bo przecież chodzi tu głównie o emocje. Czy istnieją jakiekolwiek elementy, które mężczyźni mogą lub nie mogą przekazać?

Nie ma żadnej różnicy. My po prostu śpiewamy poezję. Mówimy o życiu. Co mężczyzna albo kobieta myśli o życiu? To samo! Tak samo jest także wtedy, kiedy mężczyzna albo kobieta się zakocha. Nie ma żadnej różnicy. Wszyscy wyrażamy nasze uczucia, choć nie wystawiamy ich na pokaz. Kobiety są inne niż mężczyźni, ale mówimy o miłości i w tym, jak myślimy i czujemy, jesteśmy tacy sami.

Nie ma zatem w portugalskiej kulturze żadnego zakazu okazywania emocji przez mężczyzn?

Nie. Fado zapoczątkowali mężczyźni śpiewający na ulicach. Potem przyszły kobiety. Pierwsi muzycy spełniali więc niejako rolę mediów – śpiewali o codziennym życiu. W tamtych czasach nie każdy mógł mieć radio i nie każdy miał dostęp do gazet, więc ludzie wychodzili na ulice i słuchali opowieści pochodzących z miast i przedmieść. Potem przyszedł czas na gitarę klasyczną, ponieważ gitara portugalska jest bardziej melodyjnym instrumentem, brakuje tu harmonii. Następnie kobiety włączyły się do śpiewu z mężczyznami. To kobiety zaczęły śpiewać częściej o uczuciach. Wcześniej fado było bardziej polityczne, przepełnione opisami. Opowiadało o codziennym życiu w mieście. Ale kobiety wniosły w nie więcej melodii i uczuć. Ta zmiana była interesująca także dla mężczyzn. Teraz można powiedzieć, że mężczyźni i kobiety śpiewają to samo. Fado to nasz rodzaj popu, choć wpływy w jego przypadku były inne.

Co sądzisz o życiu w dzisiejszej Portugalii? Czy kryzys nadal jest odczuwalny? Dzisiaj żyje się inaczej niż w czasach rewolucji? Czy młodzi ludzie nadal mogą identyfikować się z fado?

W dzisiejszych czasach fado słucha wielu młodych ludzi. Z powodu kryzysu staliśmy się bardziej nacjonalistyczni, myślimy o naszym kraju i o tym, co powinniśmy robić, by z tym kryzysem walczyć. Myślimy częściej o gospodarce, o kulturze. Chcemy być bardziej portugalscy niż kiedykolwiek. Ludzie chcą więc słuchać fado i innych gatunków muzyki portugalskiej i są z tego dumni. A młodzi są bardziej otwarci na własne korzenie. Dziś nie jest tak, jak w czasach rewolucji goździków, bo teraz jesteśmy bardziej wolni. Być może wolność nie zawsze jest taka dobra, ale jednak. Chcemy walczyć o to, co nasze.

Fado

Słyszałam o fado śpiewanym w Japonii. Wiedziałeś o tym?

Słyszałem o tym już dawno, jakieś 30 lat temu.

Czy zdecydowałbyś się na współpracę z tymi muzykami?

Myślę, że o fado można mówić tylko wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę nie tylko muzykę, ale także słowa. Kiedy śpiewa się fado w innym języku, np. w języku angielskim, hiszpańskim czy japońskim, tworzy się własny rodzaj muzyki, który nie jest fado. Nie mówię, że to coś złego, ale gdybyś śpiewała fado w języku polskim, powiedziałbym, że to twój własny rodzaj muzyki inspirowany fado. Cechami charakterystycznymi fado są muzyka, słowa i akcent.

Ale nie trzeba być Portugalczykiem, by śpiewać fado. Twoja koleżanka po fachu z Quinteto Lisboa María Berasarte jest Hiszpanką.

Ona nie śpiewa fado. Jej muzykę można by określić raczej jako nowe miejskie brzmienia Portugalii. Nawet ja nie śpiewam tam fado. W tej muzyce pobrzmiewają jedynie jego wpływy. Fado zrodziło się z różnych wpływów, a teraz ono samo wpływa na inne gatunki muzyki. Quintito Lisboa to właśnie jeden z takich gatunków.

A zatem fado to sprawa poważna. Ale ludzie w Portugalii nie są chyba aż tacy poważni?

Fado może być bardzo poważne, kiedy śpiewa się o czymś istotnym. Ale może być także wesołe. Mówi o uczuciach, więc może przybrać obie postaci. Na mojej płycie znajdzie się trochę wesołych momentów. Trzeba być szczerym wobec samego siebie.

Dwóch twoich braci także śpiewa fado. Czy dochodzi między wami do rywalizacji na polu muzycznym?

Jedyną dziedziną, w jakiej rywalizujemy, jest piłka nożna. Zawsze staramy się od siebie różnić, nawet kiedy wykonujemy tę samą piosenkę. Jeśli nagrywam płytę i czerpię na niej z tradycyjnego fado, zawsze kontaktuję się z braćmi. Pytam: „Zamierzam to nagrać, nagrywasz tę piosenkę?”. A gdy odpowie, że będzie nagrywał tę samą piosenkę, ja z niej rezygnuję, żebyśmy nie robili tego samego w tym samym czasie. Jeśli wydaję płytę we wrześniu, mówię bratu, żeby wydał swoją w styczniu, tak żeby nie było między nami żadnego rodzaju rywalizacji.

Cieszysz się na Siesta Festival? Będzie to pierwszy Twój występ w Polsce?

Tak, to będzie mój pierwszy występ w Polsce i zarazem wielka przyjemność. Wiem, że bardzo lubicie fado.

Tak, bilety rozeszły się w mgnieniu oka!

Naprawdę? Boże!

Otworzyłeś własny klub fado w Lizbonie. Jak sobie radzi?

Bardzo dobrze. Każdej nocy jest pełen. Żeby przyjść, trzeba wcześniej zrobić rezerwację, bo to bardzo mały lokal na jedynie 34 osoby. Bardzo się z niego cieszę. To klub dla mnie i dla moich bliskich przyjaciół. Odwiedza go wiele osób spoza Portugalii, turystów, ale my chcemy pokazać im prawdziwe portugalskie miejsce. To nie jest żadna atrakcja turystyczna. Podobnie, gdy jadę do Buenos Aires, pytam ludzi na ulicy: „Chciałbym odwiedzić klub tango, taki, do którego chodzą mieszkańcy tego miejsca”. A kiedy tam przyjdę, choć będę obcokrajowcem, będę mile widziany. Nie będę turystą. To nie jest miejsce, do którego przychodzą typowi turyści i w którym ludzie śpiewają tylko na pokaz.

Czyli kiedy wejdę do twojego klubu, muszę respektować tradycję?

Tak, zawsze też będziesz mile widziana. Będziesz mogła poczuć się jak u siebie w domu. To także bardzo spontaniczne miejsce, nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Nie ma żadnego programu. Jednej nocy możesz zobaczyć wielu wspaniałych artystów, jak na przykład mój brat Camané lub Mariza, być może także Carlos do Cormo – i to jest cudowne!

Kiedy w końcu przyjadę do Lizbony, koniecznie odwiedzę twój klub.

Chętnie cię ugoszczę.

tekst: Sylwia Gutowska

źródło fot.: mat. prasowe

REKLAMA
REKLAMA