REKLAMA
Anywhere logo

Przypadek Mansztajna

2015-04-01
...
Poeta, rocznik ’82. Niedawno wydał drugą książkę poetycką, „Studium przypadku”. W Prima Aprilis przyznał się, ale my podejrzewaliśmy go od dawna o udział w zorganizowanej grupie blogerskiej Make Life Harder. Co będzie dalej?
Kto to jest Jakobe Mansztajn?przypadek_mansztajna

Nie jestem pewien. Wiem, że pisze wiersze, prowadzi bloga.W tym samym czasie robi pranie, odkurza, chodzi na zakupy do sieci 34, a gdy trzeba – robi w mieszkaniu remont. Jak widać, niezwykle skomplikowana postać.

Kiedy olśniło cię, że chcesz zostać poetą?

Trudno powiedzieć. Nie jest tak, że szedłem ulicą, dojrzałem papierowy woreczek na wietrze i coś we mnie pękło, przeciągnęło na stronę poezji. Prawdopodobnie zaczęło się tak, jak się zaczyna wszystko, czyli zakochałem się niefortunnie i nie miałem co zrobić z tym nagle zastanym smutkiem. A więc nie było olśnienia, raczej malutkie cierpienie, które z czasem zaczęło się przeistaczać w wiersze. Strasznie banalna historia. Ale nawet teraz, pomimo dwóch książek poetyckich, niespecjalnie czuję się poetą. Do tego trzeba przejawiać jakiś rodzaj regulaości, a ja niestety jestem wybitnie leniwym stworem. Piszę rzadko i niechętnie.

Czy bohater przedstawiany w „Studium przypadku” to rzeczywiście bohater czy poruszyłeś tam osobiste kwestie?

Wiersze niestety wylęgają się ze środka duszyczki. Całe to moje pisanie zakorzenione jest w doświadczeniu. A więc byli tacy ludzie, były takie sytuacje. Motywem przewodnim „Studium przypadku” jest samobójstwo, które zaskoczyło mnie i moich przyjaciół we wczesnym wieku. Nasz przyjaciel postanowił wyjść oknem, na zawsze odmieniając nasze życia. Ale trzeba pamiętać, że wiersz nie jest reportażem. Nie odtwarza historii, raczej przefiltrowuje ją przez sitko wyobraźni autora. A więc prawda miesza się z urojeniem.

Czy ciężko żyje się z panem poetą? (Co mówią rodzina, bliscy, znajomi, koledzy z podwórka?)

Wszystkim jest za mnie wstyd. Zamiast wziąć się do normalnej roboty, to ja siedzę w fotelu, gapię się w ścianę i w głowie wymyślam zdania do kolejnej książki. Umówmy się: są poważniejsze sposoby na życie. A czy żyje się ze mną ciężko, tego nie wiem. Jak mawiają mądre głowy – poetą się zaledwie bywa, a ja nim bywam nad wyraz rzadko, toteż nie podejrzewam, aby to się jakoś szczególnie przekładało na moje relacje ze światem. Raczej obwiniałbym mój trudny charakter.

Jak zareagowałeś na pierwszy znaczący sukces? Nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia zmieniła cię w jakiś sposób?

Najpierw pomyślałem, że ktoś się pomylił, a kiedy okazało się, że książka rzeczywiście wzbudza aplauz wśród krytyków, to na chwilę wywróciło mi się w głowie. Odczuwałem coś w rodzaju samozadowolenia. Straszna rzecz. Wydawało mi się, że już wiem, jak się pisze wiersze. Że opanowałem metodę. To poczucie na szczęście nie trwało długo i gdy zabierałem się do pisania drugiej książki, okazało się, że znów jestem tym samym zagubionym dzieciakiem we mgle, które nie wie, w którą stronę iść.

Czym się zajmujesz poza pisaniem, oprócz tego, że jesteś animatorem kultury?

Poza pisaniem zajmuję się głównie pisaniem. Z literatury w tym kraju z powodzeniem utrzymuje się może 25 osób i ja niestety do tego radosnego grona nie należę. Piszę zatem felietony do kolorowych gazetek, scenariusze reklam, niekiedy sam te reklamy realizuję. Słowem – prowadzę życie sprzedawczyka. W dalszym jednak ciągu pozostaję w obszarze słowa pisanego, co jest pewnym pocieszeniem.

przypadek_mansztajna1

Jesteś osobą depresyjną? Wcale nie sugeruję się twoimi wierszami!

W życiu jestem chłopcem raczej pogodnym. Refleksyjnym, jak mawia matka, ale pogodnym. Wszystkie swoje myśli czae staram się trzymać w skrzynce pod łóżkiem. Otwieram ją podczas pisania. W innym razie pozostaję na pozycji niezaangażowanego obserwatora własnego życia wewnętrznego.

Piszesz bloga, a czy planujesz wydanie jakiejś prozy?

Tak, być może w przyszłym roku. Nie chciałbym jeszcze za wiele o tym mówić.

Uwaga, pytanie poważne: Jaki jest sens poezji w tzw. dzisiejszych czasach?

To jest dobre pytanie. Współczesny człowiek najwyraźniej nie potrzebuje poezji, wzruszeń dostarcza mu kultura masowa i on się świetnie z tym czuje. Ja sam regulaie przed snem wybieram serial zamiast książki. Nie ma się czym chwalić, ale nie ma się także czego wstydzić. Poezja sobie jakoś poradzi. Odkąd pamiętam, była w odwrocie. Jeśli przyjrzeć się epokom, można odnieść wrażenie, że poezja umiera od początku swojego istnienia. I pomimo tego, że kolejne epoki wieszczą rychły jej upadek, ona ciągle się jakoś przemyka w kolejne czasy. A to pewnie za sprawą tego, że jest w narodzie grupka ludzi, którym ten język jest potrzebny. Dla których cenniejszy jest wieczór z książką Herberta, niż wypad ze znajomymi na Iron Mana. Którzy swojej wrażliwości nie są w stanie ukoić, grając w Call of Duty.

Czy zastanawiałeś się może, kim są Lucjan i Maciej z Make Life Harder? (Mam nadzieję, że śledzisz facebooka?) Masz jakieś typy?

Obstawiam, że za Make Life Harder stoją Jarek Kuźniar i Kamil Durczok.

tekst: Sylwia Gutowska

fot.: Rafał Żabiński (góra strony), Zdzisław Miszke

REKLAMA
REKLAMA