REKLAMA
Anywhere logo

Tomasz Ossoliński: Ubieram normalnych ludzi

2015-07-13
...
Mówi o sobie „skromny krawiec”, ale doskonale wie, czego chce. Gdy wbiegł do swojego atelier, gdzie mieliśmy umówione spotkanie, z miejsca zaczął zachowywać się jak szef. Od razu przeszedł do rzeczy, po męsku. W końcu projektuje głównie dla mężczyzn, ale…

 

TOMASZ_OSSOLINSKITrochę parysko się zrobiło w Warszawie, szczególnie na Mokotowskiej.

Czy parysko to nie wiem, ale bezwzględnie przyjemnie jest patrzeć na to, że nawet taksówkarze kojarzą już tę ulicę z ubraniami, z modą.

Jak się zapatrujesz na styl Polaków? Jest lepiej?

Zdecydowanie w Warszawie mamy zachwianą perspektywę, bo ludzie po prostu fajnie wyglądają. Natomiast ogółem wszyscy chcą dobrze wyglądać i to jest bardzo pozytywne.

Czyli dostrzegasz tylko eleganckich ludzi?

Nie, oczywiście, że są ludzie kiepsko ubrani, ale to nie jest tak, że chodzę po ulicach i patrzę tylko, jak ktoś jest ubrany. Sam czasami biegam w dresie i w czaym T-shircie, który uwielbiam. Moda jest po to, żeby fajniej żyć, zawsze to powtarzałem, żeby lepiej wyglądać, żeby po prostu było przyjemniej. Jeżeli ludzie świadomie zaczynają z tego korzystać, to super.

Za komuny było fajniej bawić się modą, bo ludzie musieli bardziej się nagimnastykować, żeby się dobrze ubrać?

To były zupełnie inne czasy. Dzisiaj, kiedy patrzy się na zdjęcia, to widać, że było biedniej, ale ludzie bardziej się też starali – poszukiwali. Kiedy oglądam i czytam reportaże o tamtych czasach i wywiady z różnymi osobami, które występowały wówczas na przykład na polskich festiwalach, dowiaduję się jak panie kombinowały z kreacjami estradowymi. To inne czasy, zupełnie inna planeta. Fakt, że dzisiaj mamy dostęp do wszystkiego trochę usypia kreatywność. Mniej się ludziom chce, bardziej to jest takie... sezonowe.

No właśnie. Ty sam zdecydowanie stawiasz na trwałość.

Biednego na tanie rzeczy nie stać, tak mawiali mądrzy ludzie. Dobre ubranie można nosić długo, inwestycja w dobrą marynarkę to przede wszystkim inwestycja w jej trwałość. Patrząc na moich klientów widzę, że to się idealnie sprawdza. Sam nie znoszę kupować ubrań, jak mam iść do sklepu i mierzyć jeansy, to jestem chory. Wolę kupić coś co jest sprawdzone, pewne i będę to miał na długo.

Niektóre duże domy mody zakładają teraz sieciówki. Armani, a u nas – Eva Minge. Co o tym myślisz?

Każdy chce zarabiać. Z tego, co wiem, Chanel nadal omija pewne techniki sprzedaży, bo jednak dba o określony poziom luksusu. Myślę, że rzeczy dobre zawsze będą w cenie, a jeżeli ktoś chce sprzedawać tańsze linie, proszę bardzo. Im więcej, tym lepiej. Fala młodych polskich projektantów, która zaczęła się dwa-trzy lata temu, jest doskonałym przykładem na to, że ludzie chcą ubierać się w ciekawe rzeczy i korzystają z tego. Nie wierzysz mi?

Tak, ale faceci mają inaczej. Zainwestują w gaitur i mają na lata, a kobieta z każdym sezonem chce mieć coś nowego.

To nie jest tak, że zainwestują i mają na lata. To kiedyś tak się szyło: na maturę i do ślubu. To nie do końca tak. Nie można mieć jednego gaituru, który będzie niezniszczalny. Musiałby być uszyty ze sztucznej tkaniny, a z tego nie uszyje się dobrego gaituru. Gaiturów trzeba mieć kilka – trzeba to umiejętnie pozestawiać i o tę garderobę odpowiednio dbać. Jeżeli ma się dobrze zestawione gaitury – co nie jest też wcale takie proste – to facetowi po prostu jest łatwiej, bo nie musi myśleć „Co, cholera, mam dzisiaj na siebie założyć” i będzie zawsze dobrze wyglądać. Więc z tym jednym gaiturem to jednak trochę mit.

[gmedia id=282]

Oglądałeś „Jak poznałem waszą matkę”? Bohater tego serialu, Baey Stinson, miał garderobę wypełnioną prawie identycznymi gaiturami na każdą okazję.

Znam takich, co to mają pięć takich samych i mają święty spokój. I to jest świetne! Chociaż tak naprawdę sam mam tego w domu sporo, niestety, i czasami też nie mam się w co ubrać. (śmiech) Nie ma nic złego w tym, że facet ma dużo ubrań. Jeżeli ma to sensownie dobrane i korzysta z tego, czemu nie? Przecież chcemy oglądać fajnych facetów na ulicach.

Z tym nie będę polemizować.

No. Czasem zadajecie takie pytania: „A czy to fajnie? Czy to w ogóle jest męskie? Czy to wypada?” Tak, wypada!

Ależ ja nie pytam, czy to wypada.

No dobrze, ale czasem mam wrażenie, jakby ludzie odkrywali Marsa: „Wypada facetowi mieć dobre ubrania i dbać o siebie?”

Ja bardziej w tę stronę, że mężczyźni mogą mieć mniej rzeczy na dłużej, a kobiety więcej i na krócej.

Torebka Chanel model 2.55 została zaprojektowana już bardzo dawno, kosztuje krocie, a kobiety wciąż ją kupują. Młoda dama kupuje taką torebkę i potem może ją przekazać córce.

Zaczynałeś w latach 90., a to był taki ciekawy czas, kiedy po siermiężnej komunie ludzie zachłysnęli się fluorescencyjnymi kolorami, zapanowało disco polo…

Ale przecież nie dalej jak w zeszłym roku wszyscy zwariowali na punkcie fluo. Moda się cofa mniej więcej o dwadzieścia lat, to jest zbadane, ludzie się tego uczą w szkołach. Za chwilę będzie fala pewnego minimalizmu końca lat 90. Tak to po prostu jest. Ludzie uczyli się tego, odkrywali nowe możliwości, oglądali serial „Dynastia” (śmiech), i cieszyli się, że mogą się fajnie ubrać. Ale do czego pytanie zmierza?

TOMASZ_OSSOLINSKI2Czy czułeś się dziwnie, że chcąc kreować elegancki styl, wszyscy dookoła ubierali się obciachowo?

Czułem fantastycznie, miałem 19 lat, wchodziłem w życie i chciałem być projektantem. Czułem się zajebiście! A to, że były takie, a nie inne realia, takie rzeczy były wokół… Było świetne kino, na które się chodziło, oglądałem wtedy namiętnie „Królową Margot”, „Skazę” Louis Malle’a i kilka innych genialnych tytułów.

Gaitur jest formą kamuflażu? Powiedziałeś, że dobry gaitur to inwestycja, w której klient może się poczuć bezpiecznie.

Przychodzą do mnie panowie, którzy może nie zawsze mają doskonałą sylwetkę. Bardzo często przez wiele lat mieli problem z tym, żeby dobrze się ubrać. W momencie, kiedy zakładają pierwszy raz coś, w czym czują się komfortowo, widzą w dużym lustrze, że wyglądają dobrze i widzę ten błysk w oku, to myślę sobie wtedy, że misja została wykonana. Facet dobrze się czuje. Sam to wiem, że kiedy zakładam gaitur, inaczej się czuję. Inaczej się chodzi w dresie, inaczej w gaiturze, inaczej się facet prostuje, stawia kroki. I jest to pewnego rodzaju zbroja albo po prostu zajebiste opakowanie faceta.

Sam bezpieczniej się czujesz w gaiturze?

Bardzo lubię gaitury, ale mam też takie dni, kiedy niechętnie je zakładam, bo nie mam na to ochoty. Gaitur jest świetnym ubraniem dla faceta. Marynarka zawsze zrobi dobrą figurę, świetnie faceta ubierze i często ci, którzy nie mają perfekcyjnej figury, dzięki marynarce wyglądają bardzo dobrze.

A kobieta w gaiturze?

Kobiety bardzo lubią gaitury i często pytają się, czy szyjemy. I szyjemy, najczęściej smokingi damskie. To jest taki must-have szafy, często jak nie ma się w co ubrać, to kobieta wybiera dobrą marynarkę, spodnie, spódnicę i wygląda perfekcyjnie.

Damski gaitur to klasyka czy awangarda?

Klasyka absolutna, Yves Saint Laurent pokazał to po prostu genialnie i to działa. Zmieniają się proporcje, zmieniają się ramiona, rodzaj dopasowania, ale zawsze tak będzie, że kobieta w spodniach z marynarką nabiera pewności siebie i robi wrażenie.

Kim musi być dla ciebie kobieta, żebyś dla niej zaprojektował? Bo chyba damskie stroje szyjesz na specjalne okazje?

Tak się to utarło. To, co wisi za tobą, to są gaitury naszych klientów, którzy przychodzą i zamawiają – tak samo kobiety. Oczywiście kobiety bywają bardziej inspirujące i intrygujące, natomiast ja ubieram normalnych ludzi i to jest moją misją, moim dniem powszednim.

Uważasz, że dziś w Polsce zdarzają się prawdziwi dandysi?

Oj, tak! Jest mnóstwo wykwitów, poprzebieranych chłopców. Jedni to robią lepiej, inni gorzej, jest paru blogerów, którzy fajnie się ubierają, bardzo miło się na to wszystko patrzy, Nie wiem, na ile to jest moda chwilowa, a na ile coś trwałego, ale bardzo mnie cieszy, że młodzi mężczyźni chcą fajnie, inaczej wyglądać.

To nie jest tak, że wielu z tych blogerów staje się po prostu celebrytami?

To jest niestety tak, że od wielu lat moda stała się dla wielu ludzi trampoliną do bycia rozpoznawalnym. Blogerki, blogerzy, ludzie, którzy piszą o modzie, którzy pokazują, co mają w szafie znaleźli w tym sposób na życie, zarabiają pieniądze i stają się rozpoznawalni. To jest jakaś część tej kultury, trzeba to uszanować. Oczywiście proporcje czasami są za bardzo zachwiane i moim zdaniem to nie jest dobre, ale takie mamy czasy.

TOMASZ_OSSOLINSKI3

Podobnie jak z fotografią – każdy jest fotografem.

Co do fotografii, to akurat oko mam bardzo wyrobione. Czas zawsze pokaże, jeżeli ktoś ma tę siłę, przebije się i ma talent, jeśli będzie potrafił to robić, to będzie to robił. Ta grupa fotografów jest tak naprawdę stała. Są młodzi fotografowie, ale trzeba poczekać, co oni zrobią za jakiś czas, jak będą myśleli i się rozwijali.

Nie irytuje cię łatwość, z jaką ludzie dochodzą do pewnych rzeczy?

Dlaczego ma mnie to denerwować?

Mnogość, która powoduje bylejakość.

A czy ciebie by nie denerwowało, gdybyś nagle miała dwadzieścia koleżanek, które chcą pisać?

Miałabym z nimi ciekawe tematy do rozmowy.

No właśnie, proszę, to działa w każdą stronę. To jest inspirujące w pewien sposób, że jest tyle osób, które chcą to robić i jest moda na modę.

Opowiedz o teatrze. Projektując kostiumy do spektakli, możesz puścić wodze fantazji?

Z teatrem jest tak, że bardzo lubię to robić, co często utrudnia życie Atelier, bo mnie nie ma, jestem na próbach i tym podobne sytuacje, ale teatr jest genialną odskocznią od tego, co robię na co dzień. Mam około trzydziestu premier na koncie, ostatnia z nich to „Truciciel” w reżyserii Czarka Żaka w Och Teatrze. Teatr jest przede wszystkim spotkaniem z fantastycznymi ludźmi. Z jednej strony się ich ubiera, z drugiej poznaje się niesamowitych aktorów, reżyserów, ludzi teatru, którzy są szalenie inspirujący i z którymi się bardzo dobrze pracuje. I to jest dla mnie zawsze najcenniejsze.

Możesz też podróżować w czasie.

Uwielbiam to! W zasadzie ostatnio, jak się nad tym zastanawiałem, to wszystkie dekady XX wieku przerobiłem. Lata 20., 30., 40., 50., 60., teraz się bawiłem 70. Lat 90. jeszcze nie robiłem, a może robiłem? Już nie pamiętam, ale bardzo to lubię, uwielbiam modę historyczną.

file

Robisz kilka rzeczy naraz.

Wszystko jest związane z ubieraniem ludzi. Nie maluję, nie czeszę (śmiech).

Jak na to znajdujesz czas? Musisz być bardzo dobrze zorganizowany.

Tego czasu ciągle jest za mało. Tak naprawdę odkąd 10 stycznia zaczęliśmy nagrywać program Project Runway, to do tego czasu codziennie jestem w pracy. Jestem zmęczony, ale to daje też przyjemność.

Fajnie się pracuje w telewizji?

Bałem się tego bardzo, ale mamy przefantastyczną ekipę realizatorów, a uczestników już wszyscy mieli okazję poznać. Fajna przygoda. Praca jest bardzo intensywna, bo realizacja trwa około czterdziestu dni jednym ciągiem, codziennie, ale jest to świetna przygoda. Nie mogę się już doczekać kolejnej edycji.

tekst: Sylwia Gutowska

fot.: Monika Szałek

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA