REKLAMA
Anywhere logo

Mateusz Kusznierewicz: Wakacje w Trójmieście

2015-08-03
...

Od sześciu lat mieszkam w Gdańsku. Przeprowadziłem się tu z Warszawy. Była to jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Służy mi tutejsza atmosfera, klimat oraz warunki do pracy i rozwoju. Powiem więcej: coraz rzadziej chce mi się stąd wyjeżdżać.

Doszliśmy z żoną do wniosku, że od początku czerwca do końca sierpnia nie ma sensu ruszać się z Trójmiasta. Bo niby po co? Przecież wszystko, co nam potrzebne do szczęścia, mamy tu na miejscu.

Pogoda od kilku lat jest jak na zamówienie. W zeszłym roku znajomi polecieli w lipcu do Hiszpanii. U nas 25-30 stopni i bezchmue niebo, a u nich na termometrze stopni 20 i częsty deszcz. Z domu mamy niedaleko na plażę, więc każdego dnia staramy się na niej spędzić choć chwilę. Atrakcji o takiej intensywności i różnorodności, jak w Gdańsku, Sopocie i w Gdyni nie ma żadna inna aglomeracja, być może nawet w całej wschodniej Europie! Zdarzają się weekendy, w których należałoby się rozdwoić, a może nawet potroić, żeby skorzystać ze wszystkich ciekawych propozycji, jakie tutaj mamy. Tak się dobrze składa, że staliśmy się beneficjentami pewnego rodzaju konkurencji pomiędzy Gdańskiem, Sopotem i Gdynią. Prześcigają się w ciekawych pomysłach organizacji wydarzeń, zawodów czy imprez, które, tak jak wspomniałem wcześniej, wypełniają cały kalendarz wakacji. Są to często wydarzenia znane w całej Polsce, a nawet na świecie. Wystarczy wymienić Open'er Festival, Zlot Żaglowców Baltic Sail, CSIO Sopot, Festiwal Szekspirowski, Herbalife Triatlon czy Jarmark Dominikański. Według statystyk z zeszłym roku Trójmiasto odwiedziło blisko osiem milionów turystów. Na sopockie molo weszło w ubiegłego lata ponad osiemset tysięcy osób. Ze względu na olbrzymi tłok w najbardziej populaych miejscach nie jest to pocieszająca informacja dla mieszkańców Trójmiasta, ale mi to nie przeszkadza. Po prostu chodzę swoimi prywatnymi ścieżkami.

Ostatni ważny powód, dlaczego wakacje spędzamy w Trójmieście, dotyczy grona naszych przyjaciół i znajomych, którzy co roku tutaj przyjeżdżają. Jest to znakomita okazja, żeby się z nimi spotkać i miło, ciekawie spędzić czas. W ramach gościnności zawsze zabieramy ich na rejs jachtem z Gdańska do Sopotu, a następnie do Gdyni, by wieczorem wrócić morzem do domu. To moja ulubiona trasa i, jak się okazuje, nie tylko moja.

Trójmiasto przyciąga. Mnie przyciągnęło, jak widać, na dobre.

fot.: Sylwester Ciszek

REKLAMA
REKLAMA