REKLAMA
Anywhere logo

Malta. Wyspy szczęścia

2015-08-04
...
Zaledwie 80 km od włoskiej Sycylii i niecałe 300 km od Afryki, pośrodku Morza Śródziemnego mieści się mała republika. To nie utopia, to Malta, i warto ją odwiedzić.

Jeśli kochacie słońce, palmy i wszystko to, co wiąże się z kulturą śródziemnomorską, ale macie potrzebę odkrycia czegoś nowego, musicie wybrać się na Maltę. Tamtejsze krajobrazy są zjawiskowe, ludzie – uśmiechnięci i uczynni, a życie płynie trochę wolniej. Oddycha się tam powietrzem nasączonym ciepłem i morską wodą. Po co się spieszyć, kiedy możemy cieszyć się życiem?

Malta-państwo to trzy wyspy Archipelagu Maltańskiego. Malta-wyspa to największa z nich. Ma niecałe 246 km2, na jej wschodnim wybrzeżu mieści się największe miasto i zarazem stolica kraju – Valetta. Krajobraz jest tu podobny do tego, który możemy spotkać na przykład na Sycylii. Ale o inności świadczy już mowa, którą usłyszycie na ulicach. Język maltański miejscami przypomina włoski – („przepraszam” - „skuzi”) dlatego, że ma wiele zapożyczeń, ale tak naprawdę należy do rodziny języków afroazjatyckich. Najbliżej mu do arabskiego, choć zapisywany jest (jako jedyny w grupie języków semickich) alfabetem łacińskim. Tyle lingwistycznych ciekawostek. Wsłuchajcie się w mowę Maltańczyków, a naprawdę odkryjecie ich wyjątkowość!

Zejdźmy na ziemię. Do tej oryginalnej krainy dostaniecie się na kilka sposobów. Samolotem – do jedynego lotniska w kraju, pięć kilometrów od stolicy, Valetty i zaledwie kilometr od miasteczka Luqui. Promem – jeśli akurat przebywacie na Sycylii. Załóżmy, że przylatujecie bezpośrednio. Aby wydostać się gdziekolwiek dalej, kierujecie się do autobusu do Luqui. Nie przejmujcie się lekkim chaosem – to nie kraje germańskie! Na każde niedociągnięcie w rozkładach przypadają trzy osoby chętne zaoferować swoją pomoc (ale tylko, gdy poprosimy). Uwierzcie, brak absolutnej dyscypliny zrobi wam dobrze. I czasem możemy coś zyskać – na przykład gratisową podróż.

Gdy bezpiecznie dotrzecie do swoich hoteli, pamiętajcie, że grzechem jest nie rozejrzeć się po okolicy. Dwie pozostałe wyspy archipelagu to Gozo i Comino, ale wokół rozsiane są jeszcze małe, mniejsze i mikro-wysepki, aż po skały wystające z morza. To raj dla nurków – woda jest przejrzysta, a dno kryje niesamowite widoki. Można też skorzystać z turystycznej atrakcji, pływania z delfinami. Tak naprawdę więcej jest do zrobienia dla miłośników wody, niż leżenia „plackiem”, bo plaże są tam kamieniste.

Zwiedzanie też jest wskazane. To małe państwo posiada niespotykane nigdzie indziej perełki architektoniczne, jak rzeźbione kołatki na drzwiach czy figurki Matki Boskiej przy każdym z domów. Najwięcej jest do zobaczenia w Valetcie. Tam też znajduje się świetny targ rybny ze świeżymi produktami regionalnymi i owocami morza. Kuchnia, jak język, ma duże wpływy włoskie (mnóstwo makaronów) i angielskie (steki), ale ma swoją unikatowość. Przykładem jest podsuszany owczy lub kozi ser wyrabiany na Gozo. Podaje się go na kilka sposobów i ma charakterystyczny, ostrawy smak. Specjalnością są tu też zupy rybne. Oprócz tego bakłażany nadziewane mięsem mielonym i dużo, dużo oliwy z oliwek.

tekst: Sylwia Gutowska

źródło fot.: www.pixabay.com

REKLAMA
REKLAMA