REKLAMA
Anywhere logo

Książki w chmurach #6

2015-09-18
...

Strachota_Relaks

Juliusz Strachota, „Relaks amerykański”, Ha!art, Kraków 2015

W polskich księgarniach można by już chyba postawić osobną półkę z napisem „literatura uzależnieniowa”. Nowa powieść Strachoty na tej półce bardzo by się wyróżniała, zarówno pod względem pisarskiego polotu, jak i tematyki. Julian, dziwnym trafem łudząco przypominający autora, jest uzależniony od narkotyków XXI wieku, czyli leków przepisywanych przez psychiatrę. Z początku wielki relaks, który zapewniają mu różowe tabletki, staje się „ledwo tlącym się relaksikiem”, a do tego bohater nieźle musi się nakombinować, żeby ów stan osiągnąć. Jak klasyczny ćpun sprzedaje sprzęty, okłamuje rodzinę i traci pracę, podczas gdy w tle rozgrywa się pozornie normalne życie, a z telewizorów sączą się wyidealizowane obrazki z programów śniadaniowych. Powieść w formie krótkich pasaży niczym opowiadania, w których dotąd głównie specjalizował się autor. Gorzki humor, świetny język, zwięzłość i głos w kwestii, o której jeszcze nie mówiło się w Polsce na szeroką skalę. Tę książkę trzeba przeczytać.

 

David Foster Wallace, „Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi”, W.A.B., Warszawa 2015 WallaceKrotkieWywiad

David Foster Wallace jest dziś właściwie ikoną popkultury. Za życia z charakterystyczną bandaną na głowie, którą, jak sam mówił, nosił, żeby nie eksplodowała mu głowa, i w wielkich, białych adidasach. Po samobójczej śmierci w 2008 roku obrósł legendą. To pierwsza polskojęzyczna pozycja tego autora. Dlaczego dopiero teraz? Nie wiadomo, ale być może fakt, że do kin wchodzi film biograficzny z Jasonem Siegelem w roli pisarza, jest odpowiedzią na pytanie, dlaczego właśnie w tym momencie. Krótkie opowiadania Wallace'a z maniacką precyzją portretują skrajnych egocentryków. Bezkompromisowy obraz ludzi pozbawionych przyzwoitości, usprawiedliwianych przez wszędobylską psychoterapię, rozłożonych na czynniki pierwsze, bez nadziei. Po lekturze staje się jasne, dlaczego Wallace jest czołową postacią amerykańskiego postmodernizmu.

REKLAMA
REKLAMA