REKLAMA
Anywhere logo

Michał Zieliński: Nie robić nic wbrew własnej woli

2015-10-01
...

Zwycięzca drugiej edycji Project Runway prezentuje swoją kolekcję „Atlantis Rises”. Specjalnie dla „Live&Travel” opowiedział o pracy młodego projektanta i widokach na przyszłość.

 

Od kiedy jest dla ciebie jasne, że moda jest tym, czym chcesz się zajmować?

To myślenie wykrystalizowało mi się dopiero w programie, kiedy odniosłem pierwsze sukcesy. Teraz dopiero wiem, że to jest moja ścieżka życiowa. Przedtem chciałem tego, ale obawiałem się, że sobie nie poradzę, że to taki niepewny zawód i trzeba naprawdę ciężko pracować, żeby odnieść ten sukces. Po programie wiem, że to stuprocentowo jest to, co chcę robić i tej drogi na pewno już nie zmienię.

Miałeś jakieś alternatywne pomysły na życie?

Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się nad tym. Przez ostatni rok uczyłem się dużo WOS-u, przygotowując się do matury, bo myślałem, że w razie czego pójdę na jakiś społeczny kierunek studiów. Zainteresowanie chemią i biologią raczej odpadło, więc myślałem nad czymś społecznym.

zielinskiKiedy zapytano cię, skąd nazwa twojej marki Vandis, odpowiedziałeś, że to od imienia nielubianej nauczycielki. Chyba mocno dała ci się we znaki?

(śmiech) Nie, ona była ogólnie bardzo nielubiana przez klasę, a pomysł wyszedł przez zabawę, ktoś po prostu coś palnął i zaczęło to ewoluować. Nie przywiązałem wagi do znaczenia tej nazwy, po prostu uznałem, że to fajnie brzmi, więc tak zostało.

Przez program wszedłeś nagle do świata show businessu. Jak oceniasz ten świat?

Trzeba się trzymać odpowiednich osób, uważać na to, co się robi, trzeba być jeszcze bardziej stanowczym niż się było wcześniej. Dostrzegam, że czasem trzeba prosto z mostu powiedzieć „nie”. Mimo, że trzeba mieć jakieś hamulce i być uprzejmym, to jeśli stanowczo nie powiesz „nie, nie chcę takiej propozycji”, to nie dadzą ci spokoju. Trzeba być pewnym siebie i robić tylko to, na co ma się ochotę, nie robić niczego wbrew własnej woli.

Czyli ten image stanowczej osoby, który przyjąłeś w Project Runway, to taka forma przetrwania?

Tak, przed programem nie mogłem tego tak doświadczyć. Wiele osób mówiło mi, że ten mój charakter dobrze się sprawdzi w tym biznesie, ale teraz dopiero przekonałem się, że taka jest prawda, te osoby miały rację. Trzeba mieć bardzo mocny charakter.

Skąd pomysł na kolekcję „Atlantic Rises”?

Cała kolekcja była oparta na idei kobiet-wojowniczek. To miały być różne typy wojowniczek przefiltrowane przez pryzmat nowoczesności. Wiedziałem, że czegoś tam jeszcze brakuje, jakiegoś bodźca, który by mnie zainspirował. I wtedy gdzieś w książce przewinęło mi się słowo „Atlantyda”. Pomyślałem sobie, czemu by nie poszperać czegoś na ten temat? No i zaczęło się. Przetransportowałem wszystkie swoje „opcje geometryczne”, czyli to, co robię na co dzień, mój styl projektowania, przez temat Atlantydy. Stąd wziął się też ten kolor. W różnych tekstach kultury Atlantyda jest przedstawiana w różny sposób – albo jako bardzo antyczna, albo nowoczesna kraina. Ja ją sobie wyobraziłem jako bardzo nowoczesną. I tak powstała ta kolekcja.

W przyszłości chciałbyś projektować ubrania, w których możesz totalnie puścić wodze fantazji, przeznaczone na przykład na estradę, czy bardziej pret a porter?

Na pewno będę teraz stawiał na pret a porter. Z czasem zobaczyłem, że większą radość sprawia mi to, że ludzie chcą zakładać moje ubrania na co dzień, że mogę je zobaczyć na ulicy. Będę szedł w tym kierunku, chociaż nigdy nie mówię nigdy, bo projektowanie jest bardzo elastyczną dziedziną i wiele rzeczy może się wydarzyć. Jeżeli będę miał ochotę zaprojektowania czegoś estradowego, to na pewno to zrobię.

Zaczynasz teraz studia w Warszawie? Czy to będzie kierunek związany z projektowaniem?

Tak, ale na razie nie chcę o tym dokładnie mówić, bo nie chcę zapeszać.

 

fot.: Edyta Bartkiewicz

REKLAMA
REKLAMA