REKLAMA
Anywhere logo

Mariusz Przybylski: W sferze niedopowiedzeń

2015-10-26
...
O Mariuszu Przybylskim mogłam powiedzieć tyle, że projektuje piękne ubrania. Po pierwszym spotkaniu stwierdzam, że jest wyważonym, pełnym pokory człowiekiem. Nie wypowiada się na tematy, na których dobrze się nie zna. Podchodzi do mody w sposób bardzo świadomy. Zamiast pójść na bankiet, usiądzie w fotelu z XIX-wieczną powieścią.
MariuszPrzybylskiNa czym stanęło z twoją pracą w Berlinie?

To było już dość dawno temu, bardzo fajna i rozwijająca przygoda. Dwa pokazy podczas Mercedes Benz Fashion Week Berlin, naprawdę świetnie przyjęte. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zaprezentuję swoją pracę w tym mieście, bo ja naprawdę uwielbiam Berlin. Poza tym nasze ubrania są tam cały czas sprzedawane w jednym z bardzo fajnych berlińskich concept storów.

Planowałeś wtedy funkcjonowanie na obu rynkach jednocześnie?

Plan był taki, aby spróbować swoich sił na innym rynku, sprawdzić się gdzieś poza krajem, poznać i zobaczyć, jak tam działa branża mody. Była ku temu dobra okazja, gdyż jeden z naszych ówczesnych partnerów biznesowych także myślał o tym, aby wyjść poza kraj z moimi pokazami. Więc wszystko się udało i odbyły się moje pierwsze pokazy poza Polską. Do dziś pamiętam naprawdę masę świetnych recenzji po tamtejszych Fashion Weekach, co dało mi bardzo dużą siłę i wiarę, że to, co robię, ma sens. Poza tym w Berlinie byłem zupełnie nową i nieznaną postacią i tak entuzjastyczny odbiór tym bardziej cieszy, bo jest zupełnie obiektywny. Później niestety zmieniła się kompletnie struktura w firmie, która była naszym partnerem podczas pokazów w Berlinie i nie było już środków na działania ze mną poza krajem. Sam z własnych środków nie byłem w stanie zorganizować pokazu w Belinie, to jest naprawdę bardzo duży koszt. Myślę, że każdy polski projektant, który prezentował swoje kolekcje poza Polską, wie, jak ogromne są to budżety. Ale mam nadzieję, że jeszcze uda mi się pojawić w Berlinie lub innej stolicy, by zaprezentować swoją twórczość, cały czas taka myśl jest w mojej głowie.

MariuszPrzybylski1

Polski projektant na tak zwanym Zachodzie czuje jeszcze kompleks, czy wręcz przeciwnie, czuje się zainteresowanie Europą Wschodnią?

Kompleks? Nie, absolutnie. Zainteresowanie? Myślę, że tak, jak najbardziej, choć moje doświadczenie nie jest bardzo duże, to były dwa pokazy, więc trudno mi wydawać jednoznaczne osądy. Wydaje mi się, że dziś nie ma to już większego znaczenia, skąd się pochodzi, jeżeli kolekcja jest dobra, to to, czy jest się Polakiem, Niemcem czy Chińczykiem, nie ma większego znaczenia. Najważniejsze jest to, co się zaprezentuje, czyli projekty muszą być na tyle świeże i niebanalne, aby wzbudziły zainteresowanie na bardziej dojrzałym rynku mody.

Podoba ci się to, co dzieje się modowo w Polsce? Uważasz, że Polska to teraz najlepsze miejsce  na świecie czy marzysz o ucieczce do Nowego Jorku?

Chociażby przez te dwa pokazy w Berlinie wiem, z jak wielkim zaangażowaniem i kosztami wiąże się start za granicą. Oczywiście pewne plany i marzenia są, by zaistnieć gdzieś dalej, ale dziś dość racjonalnie je weryfikuję. To musi być super dokładnie przemyślany plan, aby uczestniczyć w przynajmniej ośmiu czy dziesięciu Fashion Weekach, bo dopiero wtedy tamtejszy rynek mody zaczyna cię traktować poważnie. Poza tym obecnie w Polsce i w mojej firmie naprawdę tyle się dzieje, że plany wyjazdowe na ten moment schodzą na drugi plan. Otworzyliśmy niedawno nowy butik w Warszawie przy ulicy Mysiej 3, za chwilę powstanie kolejny w Centrum Mody „Modo”. Na koniec października odbędzie się duży pokaz, gdzie zaprezentuję aż dwie kolekcje: główną na kolejny sezon, a także kolekcję specjalną, stworzoną wraz z firmą Vive Textile Recycling. To będzie coś zupełnie nowego na polskim rynku, gdyż z ubrań i dodatków, które właściwie przeznaczone są na recykling, tworzę wysoką modę przeznaczoną na wielkie wyjścia. To dla mnie ogromne wyzwanie, ale właśnie tego typu projekty cenię sobie najbardziej, bo wówczas mogę sprawdzić się jako twórca. Na jesieni rusza także sprzedaż moich kosmetyków, a stworzyłem aż dwie linie z dwoma świetnymi markami. Jest to linia kosmetyków pielęgnacyjnych z marką Tołpa i linia kosmetyków kolorowych wraz ze specjalną kasetką mojego projektu dla marki ArtDeco. Poza tym wykładam projektowanie ubioru w Międzynarodowej Szkole Kostiumografi i Projektowania Ubioru i bardzo lubię pracę ze studentami, gdyż naprawdę mamy dużo młodych i zdolnych osób. Zatem naprawdę dzieje się u mnie bardzo dużo, czasami za dużo.

Rynek modowy w Polsce jest już nasycony?

Bardzo nasycony przez to, że mamy bardzo zagospodarowany dział sieciówek, który praktycznie niczym się nie różni od innych krajów. Strefa marek premium – tu prym wiodą włoskie marki, które dostępne są chyba niemal we wszystkich galeriach handlowych. Poszerza się też bardzo rynek marek luksusowych, których też mamy już sporo i wiem, że w najbliższych latach powstaną kolejne butiki. Jest jeszcze segment polskich projektantów, którzy tworzą naprawdę bardzo dobrą modę.

A polscy projektanci tworzący modę męską?

Rzeczywiście mało polskich projektantów tworzy modę męską. Wydaje mi się, że jest ona nieco trudniejsza i bardziej zachowawcza. Poza tym polscy mężczyźni kupują mniej ubrań niż kobiety, więc może też wyniki sprzedażowe decydują o tym, że jednak łatwiej ubierać w naszym kraju kobiety. Ja mimo wszystko bardzo dużo projektuję dla panów i bardzo się cieszę, że w moich butikach mam tak dużo klientów-mężczyzn. Choć polscy mężczyźni nadal z dużym dystansem podchodzą do mody bardziej unikatowej, to ich procent cały czas wzrasta, a poza tym w mojej ofercie znajdzie się zawsze coś bardziej klasycznego i coś bardziej odważnego. Więc panowie mają dość duży wybór.

W pierwszej kolejności czujesz się projektantem mody męskiej czy damskiej?

Nie mam takiego poczucia, że coś jest pierwsze lub drugie. Rzeczywiście swoją drogę zawodową zacząłem od projektowania mody męskiej, ale było to 11 lat temu. Pewnie dlatego, że ta moda męska jest mi po prostu bliższa, bardziej ją czułem i rozumiałem. Ale dzisiaj nie mam takiego podziału. Z tą samą przyjemnością i zaangażowaniem projektuję dla kobiet, jak i mężczyzn.

Ale kiedy projektujesz, najpierw widzisz sylwetkę męską.

Kiedy projektuję kolekcję pokazową, często zaczynam od rysunków męskich projektów, bo, tak jak wspomniałem, są one dla mnie po prostu łatwiejsze, następnie wprowadzam damskie sylwetki. Później to już ciągłe modyfikacje, zmiany, poprawki. Ten okres twórczej pracy nad kolekcją trwa dość długo, gdyż usuwam w trakcie pracy bardzo dużo projektów i wciąż rodzą się nowe pomysły.

MariuszPrzybylski4I te damskie ubrania są nadal sexy. „Wild At Heart” – dlaczego tytuł jest z filmu Lyncha?

Z Lynchem, którego zresztą bardzo lubię, nie miało nic wspólnego. Inspiracją były obrzędy szamańskie połączone z geometrią wykreślną. Ja swoją estetykę od dłuższego czasu tworzę na zasadzie skrajności. Zawsze łączę ze sobą dwa światy, na pozór niepasujące elementy splatam w jedną całość. Tutaj to były obrzędy szamańskie, czyli dzikość i nieokiełznanie, które połączyłem z matematycznym światem geometrii. W swoich kolekcjach wykorzystuję dużo klasycznych form, czerpię z naprawdę dobrego krawiectwa, wplatając w to bardzo unikatowe, nowoczesne rozwiązania.

Architektura sukienek a'la Dior?

Oczywiście bardzo cenię Diora, ale to jednak nie mój świat. Zdecydowanie bliższa jest mi estetyka Prady, Nicolasa Ghesquiere'a, który obecnie pracuje dla Louis Vuitton czy duetu Proenza Schouler. Moje sukienki określiłbym jako połączenie klasyki z unikatowymi akcentami, jak rzeźbiarskie detale czy ręczne malarskie aplikacje.

Gdzie umiejscowiłbyś modę? Ile w niej życia, ile sztuki?

To pytanie ociera się o to, czym jest moda. Nie wiem do końca. Stwierdziłem, że jak kiedyś odpowiem sobie na to pytanie, to chyba przestanę ją robić. Dopóki jest ona dla mnie w sferze niedopowiedzenia, to jest fajnym wyzwaniem. Natomiast czy moda jest sztuką? Też często zadaję sobie to pytanie. Jeśli miałbym ją rozpatrywać w kategoriach sztuki, to tylko użytkowej. Moda jest żywa tylko wtedy, kiedy jest noszona, więc czynnik użyteczności jest tutaj podstawowy. Czy takie ubranie może być sztuką? Myślę, że nią bywa.

Do niedawna panował pogląd, że w Polsce mamy stylowe kobiety i mężczyzn noszących sandały do skarpet.

Myślę, że dzisiaj w Polsce młodzi ludzie wyglądają dokładnie tak samo, jak w każdej innej europejskiej stolicy. Oczywiście zdarzają się jeszcze niestety te trudne przypadki, które noszą skarpety do sandałów, ale naprawdę jest to już u nas bardzo rzadki widok, a poza tym można go spotkać także poza naszym krajem. Młodzi mężczyźni w Polsce wyglądają coraz lepiej, są bardziej odważni i ma dla nich znaczenie, co na siebie wkładają. Poza tym, przy dzisiejszym „zasieciowaniu” świata mody, te ubrania właściwie są takie same na całym świecie, więc młodzi ludzie wyglądają często dosyć podobnie.

MariuszPrzybylski5Podobnie – to dobrze czy źle?

Wiesz, jako projektant tworzący trochę bardziej unikatową modę, myślę, że fajnie byłoby tych młodych ludzi przekonywać do szukania w butikach lokalnych projektantów. Ponieważ przede wszystkim będą mieli coś bardziej oryginalnego, a bardzo często ceny u nas są porównywalne z cenami sieciowych sklepów średniej półki. Więc chyba lepiej mieć coś, czego nie ma 3/4 osób na ulicy i co nie kosztuje majątek.

Do twojego butiku Philisophy by Mariusz Przybylski chodzą studenci?

Są to głównie nieco starsze osoby, które już pracują. W naszych butikach znajdują się ubrania na co-dzień , na weekend jak i na specjalne okazje, staramy się, aby nasz asortyment był dość szeroki. Oczywiście nie zapominamy też o młodych ludziach, czyli na przykład studentach, mamy kilka świetnych produktów dla nich i na ich kieszeń. Sam doskonale pamiętam, jak byłem studentem i szukałem fajnych ubrań w rozsądnej cenie i nie było to łatwe, dlatego ta myśl przyświecała mi przy tworzeniu tych propozycji dla młodego odbiorcy. Aby mógł się ubrać bardziej oryginalnie, ale za kwoty, które są realne dla jego portfela.

Jesteś fanem literatury. Twój ulubiony autor?

Jeden? Musi być kilku, dobrze ? (śmiech) Lubię Murakamiego, za jego abstrakcyjne myślenie. Bardzo lubię klasyków, na przykład Dostojewskiego, Manna, Bułhakowa czy Prousta. Z polskich Tokarczuk i wiersze Osieckiej. Lubię jeszcze Becketta, to też klasyk. Mógłbym jeszcze wymieniać i wymienić. O, Pamuka i Jelinek, bardzo.

Czyli lubisz opasłe tomiska. Masz na nie czas?

Wiesz, to jest moje hobby, więc na to się zawsze znajdzie czas. Urlop jest na to dobrą okazją. Ja praktycznie nie oglądam telewizji, rzadko bywam na bankietach, więc wolny czas mogę spożytkować na to, plus na jakieś działania sportowe.

fot.: Monika Szałek

Galeria zdjęć


REKLAMA
REKLAMA