REKLAMA
Anywhere logo

Patryk Wojciechowski: Sto procent pracy, sto procent efektów

2015-11-06
...
Patryk Wojciechowski jest finalistą drugiej edycji programu Project Runway. Od zawsze chciał zostać malarzem, ale – na szczęście dla polskiej mody – przeważyło u niego projektowanie. W rozmowie szczery i bezpretensjonalny, a to nieoceniona wartość w jego branży. Zdradził mi kulisy telewizyjnego show i swojej nadchodzącej kolekcji.

 

patryk_wojciechowskiJaka atmosfera panowała na planie Project Runway? Rywalizacja i stres przed kamerami mogą być paraliżujące dla młodych twórców?

Na początku programu było fajnie, mieliśmy otwarte umysły. Im dalej, tym gorsze prace robiliśmy. Byliśmy bez dostępu do Internetu, telefonu. Z dnia na dzień robiliśmy to samo – dużo pracy i zero otwartego umysłu.

Warto było wziąć udział?

Z dzisiejszej perspektywy – tak. Zobaczyłem to dopiero po programie. Warto, warto (śmiech).

Wydajesz się być osobą, która nie lubi konkursów.

No tak, bo to działa na takiej zasadzie, że co sobie wywalczysz, to masz. Niby warto brać udział w konkursach, ale rzeczywiście, nie lubię tego.

Przyjaźnisz się z uczestnikami?

Przyjaźnić się to za wiele powiedziane, ale mam kontakt z paroma osobami i to jest ekstra.

Jak wygląda środowisko projektantów? Panuje zawiść, czy wręcz przeciwnie – stymulujecie się nawzajem?

Myślę, że panują raczej przyjacielskie stosunki. Nasza finałowa trójka jest super zgrana – piszemy ze sobą, dużo sobie pomagamy, jest naprawdę fajnie.

Idąc do programu miałeś już pewne doświadczenie – studiowałeś projektowanie ubioru. Czułeś przewagę nad tymi, którzy totalnie debiutowali?

Nie za bardzo. Tam nigdy nie było wiadomo, co się spodoba, kto wygra, kto przegra. Jak obstawialiśmy, to nigdy nie trafialiśmy (śmiech). To była zawsze wielka niespodzianka. Jurorzy zawsze nas zaskakiwali.

patryk_wojciechowski2Jak to w telewizyjnym show.

Dokładnie. Ale to fajna przygoda, na pewno.

Uważasz, że moda jest sztuką?

Tak. Na pewno moda przekłada się na sztukę, zdecydowanie.

Twoja nowa kolekcja będzie inspirowana militariami i sztuką japońską. To znaczy, że będzie minimalistycznie, ale mamy spodziewać się też kontrowersji?

W nowej kolekcji na pewno będzie przeważał minimalizm. Znajdzie się tam też dużo pracy ręcznej. Znowu pojawią się własnoręcznie robione tkaniny i dosyć mocne druki. Nie chciałem szaleć z kolorem, tak jak zrobiłem to w ostatniej kolekcji. Chcę pokazać inną, bardziej stonowaną stronę siebie. To będą ubrania do noszenia – nie będą za bardzo szokujące. Inspiracja militariami jest czysto estetyczna. Ciekawym bodźcem jest też perspektywa z lotu ptaka, która pojawia się w drzeworytach.

Żyjesz w Łodzi. Nie ciągnie cię do Warszawy?

Planuję przenieść się do Warszawy już na początku października, to już ustalone. Będę tam miał swoje atelier, w moim mieszkaniu.

Będziesz projektował rzeczy do noszenia na co dzień?

Chcę projektować ubrania na zamówienie dla prywatnego klienta. Nie na zasadzie, że mam to uszyte i to jest na półce, ale bardziej tak, że klient przychodzi i wie, czego chce i dopiero wtedy szyjemy. To będą ubrania dla klienta z wyższej półki.

Co sądzisz o praktykach otwierania linii basic przez znanych projektantów?

Linie basic to fajny dodatek do asortymentu. Tylko że wypuszczając linię basic, trzeba mieć już ugruntowaną pozycję na rynku – pieniądze na reklamę. To bardzo dobry pomysł, tylko trzeba mieć podłoże do tego, żeby to zrobić dobrze.

patryk_wojciechowski1Rozumiem, że jako szanujący się projektant unikasz sieciówek?

Tak. Szyję sam dla siebie. Po co sobie zabierać pracę (śmiech).

A second handy?

Kiedyś lubiłem kupować rzeczy w second handach i potem je przerabiać. Teraz nie chodzę, bo nie mam czasu. Dla młodych ludzi na pewno to fajna alternatywa.

Gdyby nie moda, to co?

To pewnie zostałbym malarzem. Parę lat przed tym, jak zacząłem szyć, bardzo kochałem malarstwo i to, że nie poszedłem na studia malarskie, to prawie cud. Nie wiem, jak to się stało – nagła zmiana planów. Moda i szycie stały się pierwszą pasją.

Malujesz jeszcze czasami?

Jeszcze na studiach zdarzało mi się, ale teraz jestem zbyt zajęty. Poświęcam się jednemu na sto procent i wtedy mam sto procent wyników. Ale i tak przekładam to malarstwo na ubiór.

Jak widzisz swoją karierę za dziesięć lat?

Chciałbym mieć swoją szwalnię i parę butików w Polsce i na świecie. Takie mam marzenia. Wydaje mi się, że szwalnia jest dobrym kierunkiem ku temu – żeby wyrobić sobie dobrą jakość, najlepiej mieć własne zaplecze.

Kiedy jesienna kolekcja?

Koniec października. Reszta szczegółów może się zmienić, więc na razie tyle podaję. Oczywiście w Warszawie.

REKLAMA
REKLAMA