Anywhere logo

Janusz Mizera

Janusz Mizera, (urodzony w Bytomiu) z zawodu elektronik z zamiłowania kucharz, od przeszło 17 lat związany z gastronomią, twórca konkursów kulinarnych, między innymi stworzył Ogólnopolski Konkurs Kulinarny „Spotkania ze ślimakiem”, którego eliminacje trwały przez 12 miesięcy. Zarządzana przez niego restauracja otrzymała nominajcę w plebiscycie Gazety Wyborczej na Knajpę Roku, oraz wyróżnienie w prestiżowym przewodniku GAULT & MILLAU. Gotuje, maluje, pisze, majsterkuje, tkwi w nim artystyczna dusza, której upust daje w kuchni krojąc, gotując i doprawiając. Najbardziej ulubiona kuchnia – coś z niczego.

„Najpierw mama, potem żona, aż wreszcie Janusz Mizera: tak wygląda lista osób, które mnie najlepiej karmiły w życiu. To nie żart: Janusz – współautor książki „Sceny kuchenne” - zarządzał warszawską restauracją, w której żywiłem się przez lata. Przychodziliśmy do niej z przyjaciółmi (aktorami, reżyserami, pisarzami) tłumnie i chętnie, a potem zostawaliśmy do późna, bo Janusz jak mało kto potrafił z tzw. przemysłu restauracyjnego uczynić prawdziwą magię.”

 

Andrzej Saramonowicz

KOLCE - PAMIĘCI BASI ...

2017-05-15
 

 

KOLCE

- Wiedziałeś że drzewo cytrynowe ma kolce ? Zapytała.

- A niby skąd mam wiedzieć - pomyślałem, przecież nigdzie w okolicy nie rośnie drzewo cytrynowe, a już w życiu nie widziałem go na Brynowie. Ale ona kontynuowała,

– Ciekawe, przed czym broni się kolcami, skoro i tak jest kwaśna jak cholera, a skórę ma gorzką ! Przed ptakami ? Nie sądzę. Rozważała chyba już w zasadzie w samotności, ja nie słuchałem. Potem, to już długo była sama chociaż wśród całej masy życzliwych i sympatycznych ludzi.

- Kupiłeś kiełbasę ?! - pytała.

- Tak, ale była tylko śląska, dość słaba i bardzo tłusta, nada się na makaron – odpowiedziałem. I wtedy zaczynało się wymyślanie potraw z tego co było w Barbarskiej lodówce, Baśka świetnie gotowała, w każdym razie miała do tego dryg i wszystkie imprezy, które się u niej odbywały były zawsze suto zastawione. Pierwsza pizza, pierwszy Bolognese – wtedy na śląskiej kiełbasie, bo któż by się odważył użyć wołowiny. Tak szlachetne mięso było już wprawdzie dostępne, ale Bolognese ?? Pizza z wołowiną ?? Któż o tym słyszał. Ale my gotowaliśmy, eksperymentowaliśmy. Mąż Baśki pracował wtedy we Francji, więc kuchnia była wyposażona w dobry sprzęt i całą masę przypraw, które Krzyś przywoził wraz ze skrzypcami. Powstawało jedyne w swoim rodzaju innowacyjne ciasto do pizzy. Sam nie wiem kto przynosił makaron spaghetti – ale był, do tego wódka i imprezowaliśmy przy zawsze dobrze zastawionym stole.

Dzisiaj dowiedziałem się, że Basia nie żyje, chociaż nie widzieliśmy się ze sto lat, może zapomnieliśmy o tym że istniejemy, to dzisiejsza wiadomość stała się kolcami drzewa cytrynowego, które ranią mnie gdy wyciągam do niej ręce.

Pamięci Basi !!!

 

Podziel się swoją opinią.

Dzielenie się opiniami i sugestiami o miejscu dostępna jest dla wszystkich użytkowników posiadających aktywne konto na portalu społecznościowym Facebook.

14888 . 355

NASI AUTORZY

INNE WPISY TEGO AUTORA