Anywhere logo

Aleksandra Budka

Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.

Gdzie to jest napisane?

2017-05-18
 
...

Czwarty dzień piszę. Piszę dużo, jeszcze więcej myślę. Wracam do tekstów sprzed kilku miesięcy, czytam siebie.

Ostatnio dużo rozmawiam i to chyba rozmowy wyrwały mnie z piśmiennej niemocy. A przecież tylko to potrafię w życiu robić. Rozmawiać inspirując się, inspirować rozmawiając i wstukiwać to potem w klawiaturę. I słuchać, słuchać słów, słuchać dźwięków, słuchać gestów.

Słuchać.

Lubię wstawić pranie i pisząc nasłuchiwać rytmu mieszkania, lubię wiedzieć, że ono tworzy własną muzykę. Lubię dźwięk samochodów, który dobiega z Wału Miedzeszyńskiego, choć dzielą nas ogródki i duże osiedlowe patio. Miłym dźwiękiem jest dzwonek telefonu, kiedy mama dzwoni z pytaniem, czy dziś jadłam i czy piszę. Teraz już tak, bo ostatnio miałam z tym problem. Lubię brzmienie życzeń imieninowych, choć obudziły mnie dziś rano. 

Jednostajne dźwięki gotującej się wody i moich bosych stóp, gdy chodzę po mieszkaniu, odgłos domofonu i budzika, szum odsłanianych rano i zasłanianych wieczorem rolet i syczenie dopalającej się świecy są zawsze takie same. Znam je na pamięć, tak jak numer telefonu do ukochanej osoby. Urozmaicam je płytami. Najważniejszymi dźwiękami w tym mieszkaniu, gdzie szare ściany oddają smutek wielu utworów.

Jeżdżę na rowerze, który niemiłosiernie skrzypi, w końcu muszę oddać go do serwisu. To mój ukochany środek transportu, wynaleziony dawno temu na pchlim targu. Kolejny dźwięk do kolekcji. Wybrałam się nim niedawno do antykwariatu w nadziei, że złowię perełki do mizernej - ale najważniejsze, że mojej - kolekcji winyli. Szukałam Republiki, bezskutecznie. Znalazłam jedyny album Fotoness z ‘88, który mam już na kompakcie.  Ale znalazłam też płytę z wierszem na okładce:

Kiedyś chciałem aby moje piosenki
Były jak drzewa przy drodze
Które niczego nie budują
Nie rodzą problemów
A tylko dają cień i odpoczynek
Wiatrom, ptakom, ludziom

Ale wiatry gwiżdżą wciąż to samo
Ptaki straciły głos
A ludzie budują obwodnicę…
Dobrze chociaż, że drzewa umierają
Śpiewając

To wiersz Jacka Cygana, a płyta to kompilacja jego piosenek, wydana w 1987. I tak za 18 złotych kupiłam poezję i kilka wieczorów z małą czarną płytą i tysiącem wzruszeń. Stanisław Sojka śpiewa „Czas nas uczy pogody”, a Mietek Szcześniak wyśpiewuje opolską wygraną, czyli „Przyszli o zmroku”. I cóż, że Anna Jurksztowicz śpiewa przy nich „Diamentowy kolczyk”? To przecież piękna piosenka. Przecież nikt nie kwestionuje, że Jacek Cygan jest mistrzem w pisaniu pięknych piosenek. Panie Jacku, cieszę się, że rozmawialiśmy kiedyś na tym przystanku przy Grzybowskiej.

Ewa Bem mi śpiewa, a ja cieszę się, że wróciłam do pisania. Chociaż... „gdzie to jest napisane, że ma być dobrze”?

Podziel się swoją opinią.

Dzielenie się opiniami i sugestiami o miejscu dostępna jest dla wszystkich użytkowników posiadających aktywne konto na portalu społecznościowym Facebook.

17886 . 352

NASI AUTORZY

INNE WPISY TEGO AUTORA