Run, Forest, run!

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wyobraźcie sobie, że siedzicie na krześle. Takim, bez poduszek. Zasiedzicie się już trzecią godzinę i okazuje się, że Wasz tyłek wcale nie jest tak twardy, aby zdzierżyć mebel. Nie wiem, jak Wy, ale ja zawsze chciałam, żeby mój tyłek był twardy jak makaron z pszenicy durum (tej twardej, oczywiście). Mija czwarta godzina i trzeba uciekać, ale cztery litery wraz z plecami zbyt długo trwały w jednej linii, a nogi zbyt długo były do nich prostopadłe. Wstajesz i musisz poczekać chwilę, żeby zacząć iść (ucieczka staje się marzeniem sennym). Jednak tak jak do nowej pracy, sofy czy przyjaciela jesteś w stanie się przyzwyczaić, tak do siedzenia – podobnie.

Siedzi siedzenie już czwarty tydzień, a może miesiąc i zaczyna tworzyć plany, o tym jakby było, kiedy byłoby jak by było, a nie tak jak jest aktualnie. Myśli o nadchodzącym 2023 roku, mimo że ten 2022 się dopiero zaczął, ale już wie, że następny na pewno będzie wymiatał. Ty będziesz wymiatać. Weźmiesz notatnik on- bądź offline i zweryfikujesz każde swoje działanie. Będziesz częściej odzywał/a się do rodziców, zamiast przyklejania uśmiechu, wytworzysz zupełnie nowy, taki żywy i na żywo.

Zaczniesz się w końcu uczyć tego języka, francuskiego, bo pamiętasz, jak kiedyś nie mogłeś/aś przestać się śmiać, jak dowiedziałeś/aś się, że cukierek, to jest “bonbon” (czytane bąbą). Codziennie rano rozciąganko, sprzątanie dwa razy w tygodniu, a zamiast diety pudełkowej – dieta ugotowana. Oczywiście więcej czytania i oglądania czy to sztuki czy kinematosztuki, może też więcej pisania. I uczenia się. I mniej plastiku używania. Codzienna nauka nowych trzech słów. W końcu zastanowisz się dokładnie nad nowym biznesem i ułożysz biznesplan. Na wakacje pojedziesz nurkować i skakać (z bungee, nie z klifu).

Tak, 2023 to będzie dobry rok. Tak dobry, że zaczniesz przeciwdziałać upolitycznianiu sztuki. Zaplanujesz kilka happeningów, pójdziesz na więcej protestów (może jakiś zorganizujesz). Zamiast kawy wybierzesz herbatę, a zamiast procentów – alkohol 0%. A, i najważniejsze! – mniej korzystać z urządzeń elektronicznych. Tak, to będzie rok zmian i wolności.

Nagle budzisz się ze swoich marzeń, sprawdzasz czy dalej bolą Cię plecy, rozciągasz się przez minutę i wracasz do domu po czterech godzinach u znajomych. Lodówka w stanie nieużywalnym, więc idziesz po gotowca. Może zamówisz coś z tej smacznej knajpy, o której ktoś kiedyś Ci wspominał, a może przeczytałeś/aś to na kartce w windzie, kiedy to sąsiedzi toczyli ze sobą kłótnię na napisane słowa.

Ostatnio ktoś w windzie bloku, w którym mieszkam zamieścił kartkę z prośbą o nieotwieranie okien, ponieważ wszyscy mieszkańcy składają się na ocieplanie części wspólnych i wszyscy tego pożałują. W akcie złości, a może i rozpaczy inny ktoś dopisał pytanie w jaki inny sposób mają wywietrzyć dym tytoniowy.

To nie czas i miejsce na rozwodzenie się na temat konfliktów “wspólnoty mieszkaniowej”. To nie czas na gdybanie, czy gdybyś miał/a mąkę, to wyszłyby z niej naleśniki, a gdybyś nie spędził/a u znajomych czterech godzin, to był(a)byś w stanie zrobić tego wieczoru o wiele więcej, ponieważ nic by Cię nie bolało.

Run, Forest, run, a nie czekasz na dostawcę burgera.

Reklama

Menel Kultury

Czasem wypada zastanowić się nad początkiem. Nad tą pierwszą chwilą,