Madame Grès. Królowa draperii

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wolny czas dla niej nie istnieje. Nawet w nocy potrafi zamykać się w pracowni i wymyślać nowe wzory sukni. Te, których fasony przypominają greckie i rzymskie tuniki, z miejsca stają się hitami. Kim jest projektantka, która na co dzień posługuje się pseudonimem?

Malarstwo

Germaine Emilie Krebs może mówić o sporych przeciwnościach losu. Urodziła się w 1903 roku, czasie, kiedy noszono eleganckie i wyszukane stroje. Podkreślające sylwetkę gorsety może i wyglądały ciekawie, ale z pewnością nie należały do najwygodniejszych. Krebs nie zamierza podbijać świata mody, wolałaby studiować malarstwo i rzeźbę, ale w średnio zamożnej, dość tradycyjnej rodzinie o francusko – żydowskich korzeniach, jakiekolwiek dyskusje są wykluczone.

Studia dziewczyny stają się powodem częstych kłótni bliskich, wreszcie Germaine ugina się. Zmienia plany, pochłania ją, o wiele praktyczniejsze, krawiectwo. Najpierw szyje czapki, jednocześnie szkoli się w Maison Premet. Wymagający i dążący do perfekcji szef nie pozostawia dziewczynie złudzeń: jeśli chce osiągnąć sukces musi ciężko pracować. Kerbs szybko się uczy.

Rewolucja

Projektantka uważa, że dobre pomysły znajdują się wszędzie. Pewnego dnia przeglądając album z greckimi rzeźbami wpada na ciekawy pomysł. Upina taftę. Suknia, jaka wychodzi spod jej rąk nie przypomina niczego; jest gładka, pozbawiona ostrych kątów, a nade wszystko lekka. Krebs nie przypuszcza, że wymyślając proste stroje w jaskrawych kolorach wywoła rewolucję. Rezygnuje z gorsetów, według niej tego typu stroje nie będą długo cieszyć się powodzeniem. Dzięki nietuzinkowym projektom zdobywa klientów, może pochwalić się kilkoma domami mody. Lubi pojawiać się w nich bez zapowiedzi, krytykuje obsługę, zarzuca jej, że poświęca mało czasu pracy.

Ona sama nie uznaje weekendów. „Mistrzyni drapowanych sukni”, jak coraz częściej mówi o sobie Madame Grès, unika odpowiedzi na wiele pytań. Na liście zakazanych tematów, o jakich dowiadują się dziennikarze, znajduje się życie prywatne projektantki i związki kobiety z mężczyznami. Germaine woli, by mówiły o niej nowe projekty. A tych ostatnich ma całkiem sporo.

Teatr

Krebs nie powinna narzekać. Ma wszystko: fortunę, stałych klientów, może tylko z obsługa sklepów nie zawsze staje na wysokości zadania. Projektantka bywa szorstka, wiele odpowiedzi zbywa machnięciem ręki. Jest w nieustannym ruchu, w stworzonych przez siebie salonach lepiej się odnajduje niż we własnym mieszkaniu. Ręcznie przycina tkaniny, ułożenie kilku fałd trwa nawet 300 godzin! Wtedy wpada na jeszcze jeden pomysł. Układa materiały bezpośrednio na modelach, jest też pierwszą projektantką, która wprowadza do domów mody manekiny.

Przykłada wagę do każdego na pozór nieznaczącego detalu. Eleganckie, swobodne stroje zwracają uwagę Jeana Giraudoux, uznanego francuskiego reżysera. Mężczyzna szuka kogoś kto podjąłby się wykonania strojów do nowej sztuki. Germaine z radością się zgadza. Intuicja podpowiada jej, że dzięki sukcesowi spektaklu zyska nowych klientów. Los pokazuje, że ponownie ma rację. Gdy do salonów przychodzą gwiazdy, tj. Grace Kelly, Marlena Dietrich, Greta Garbo i Paloma Picasso, nikt nie zdaje sobie sprawy, że szczęśliwe czasy odchodzą do lamusa.

Odmowa

Wojna jest dla Madame Grès trudnym okresem, tym bardziej, że odmawia wykonania użytkowych, brzydkich ubrań. W rewanżu Niemcy zamykają jeden z domów mody, sama projektantka ucieka w Pireneje; mieszka tam do końca wojny. Wracając do Paryża Krebs zauważa, że zmieniła się moda. Szybko wprowadza nowe fasony ubrań. Gustownie gniecione plisy zastępuje prostymi kimonami i sari. Proponuje kobietom stroje złożone z czystych linii podkreślających figurę.

Jednak jej projekty nie spotykają się, jak kiedyś, z niesłabnącym zachwytem, podobne pomysły oferują klientom inni projektanci. Aby przetrwać Madame Grès proponuje kilku osobom współpracę. Dawniej unikała jej jak ognia, teraz postawiona pod murem, Germaine nie ma wyboru. Jej ostatnim wielkim projektem jest suknia z unoszącym się ku górze dołem i gorsetem. Hubert de Givenchy nie może oderwać wzroku od ubrania, ale to za mało, by imperium Madame Grès przetrwało. Gdy jakiś czas później jej dom mody zostaje zlikwidowany większość osób z otoczenia kobiety jest w szoku; ona sama długo nie potrafi się pozbierać. Pozbawiona gromadzonej przez lata fortuny Germaine żyje w biedzie. Pomagają przyjaciele. Firma Krebs przechodzi w ręce Yagi Tsucho, ale nowe kolekcje ubrań nie cieszą się takim wzięciem jak przedtem.

Życie po śmierci

Germaine Krebs do końca wierzy, że uda jej się odzyskać chociaż jeden salon. Nic z tego. Niezapłacone rachunki i brak nowych pomysłów przyczyniają się do upadku projektantki. Kiedy 24 listopada 1993 roku umiera, rodzina utrzymuje ten fakt w tajemnicy przez rok. Dopiero później na jaw wychodzą przerażające fakty. Córka artystki fałszuje podpis matki; w ten sposób podpisuje kilka ważnych dokumentów. Świat mody jest wstrząśnięty. Nazwisko Germaine Krebs, miłośniczki prostych, gniecionych tkanin szybko ulega zapomnieniu. I choć do dzisiaj fasony ubrań Madame Grès zachwycają, niewiele osób wie o jej istnieniu.

Reklama