Pełna pustka – o zbiorowych niedowartościowaniach

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Kogo byśmy spotkali na chodniku pod blokiem? Z braku pomysłu, który stał się de facto pełnym filmem, do pokazu na Millenium Docs Against Gravity. Paweł Łoziński, reżyser “Filmu balkonowego” ustawił kamerę na swoim balkonie na warszawskiej Saskiej Kępie i zagajał przechodniów. Proste “Jak tam?” stało się drzwiami uchylonymi do zakamarków ludzkich umysłów, którzy postanowili się podzielić częścią swojej historii.

Oczywiście trzeba pamiętać, że historie są selektywnym wyborem Łozińskiego – nie wszystko, co zostało nagrane, rzeczywiście się tam znalazło. Nic dziwnego, materiały były kręcone przez okrągły rok. Co najbardziej, a może de facto najmniej zadziwiało, to fakt, że ludzie ekstremalnie często uważali, że do filmu się nie nadają, bo są za starzy, nie mają o czym opowiadać. Najczęściej tego rodzaju historie wychodziły z ust osób, których twarz była zaorana zmarszczkami, a włosy od kilku lat miały skłonność do siwości. To Ci ludzie przeżyli najwięcej, to ich opowieści mogły być najbarwniejsze. Na “mogłyby” się jednak zatrzymujemy.

Przez rok, reżyser siedząc na balkonie przywitał setki, a może tysiące osób. Wybrał miejsce, dzięki któremu mógł rzetelnie opowiedzieć historię swojego małego społeczeństwa – jak się okazało zdecydowana większość miała niesamowicie niskie poczucie własnej wartości. Przyznam rację, że jesteśmy na etapie adaptowania się do nowego spojrzenia na świat i siebie. Do bardziej przychylnego zerkania na swoją postać w lustrze czy we własnej głowie. Tyle niesamowicie wartościowych i nieopowiedzianych historii ginie razem z ludźmi. Tyle zatajonych lub nierozwiązanych spraw.

To przesiąknięcie własnymi problemami, swoim otoczeniem, sprawia, że zapomina się o szerszej perspektywie i ogromie możliwości, które automatycznie się dezaktywują. Co cóż kąpać się w codzienności lub do końca życia zostali kisić w tych samych schematach?

Zmiany w społeczeństwie następują i możemy doświadczać na własne oczy, jak kroczymy ku lepszemu zrozumieniu, ku większej samoświadomości. Czy gdyby trzy razy wylosować miejsce na Ziemi i zamieszkać w nim przez rok, to okazałoby się, że mentalność jest lekko inna, inna czy zupełnie inna? Czy przesiąkamy historią swojego miejsca? Po części na pewno, odnoszę wszakże wrażenie, że to problem niedowartościowania szerzy się na skalę światową.

Reklama

Menel Kultury

Czasem wypada zastanowić się nad początkiem. Nad tą pierwszą chwilą,