“Gruzińskie impresje PolakoGruzina”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Krzysztof czy Nodar? Bardziej Polak czy Gruzin? Jak znalazłeś się w Gruzji i jakie są Twoje związki z tym krajem?

Pochodzę z rodziny polsko-gruzińskiej. Ta historia zaczyna się od mojej prababci Nino, rodowitej Gruzinki, która wyszła za mąż za Polaka, mojego pradziadka Aleksandra. Od tego czasu związki Polski i Gruzji, obu krajów, ich historii i kultur, są w naszej familii nierozerwalne. Ja urodziłem się w Polsce, ale zostałem wychowany przede wszystkim na gruzińskich opowieściach. Drugie imię – Nodar – odziedziczyłem po gruzińskim wujku. W 2007 r. po raz pierwszy odwiedziłem Gruzję z moim ojcem, który osiadł na wschodzie kraju, tuż przy granicy z Azerbejdżanem. Ja mieszkam w Tbilisi, stolicy Gruzji, na stałe od 2014 r. Tu pracuję, mam dom, rodzinę. Moja kochana żona Sophy jest Gruzinką. Z Gruzją jestem związany i prywatnie, i zawodowo, jako organizator wycieczek na Kaukaz.

Niełatwo jednak odpowiedzieć wprost na pytanie, czy czuję się bardziej Polakiem, czy Gruzinem – raczej jednym i drugim, po prostu PolakoGruzinem. Poczucie przynależności etnicznej u osób z mieszanych rodzin to zresztą dość złożona kwestia i zapewne każdy, w kogo żyłach płynie krew różnych nacji, ma trudność z pewnym rodzajem samookreślenia. Nie podlega dyskusji, że Polska jest moją ojczyzną. Ale jestem też ogromnie przywiązany do Gruzji, która stała się moim domem. Im więcej czasu spędzam w Gruzji, tym bardziej sobie uświadamiam, jak dużą częścią mojej tożsamości stał się Kaukaz.

Rzeczywiście w całym Twoim życiu i działalności biznesowej Gruzja gra pierwsze skrzypce. Jesteś właścicielem biura podróży Tamada Tour, specjalizującego się w wycieczkach na Kaukaz. Można z Tobą zwiedzić także inne zakątki świata – Azję Centralną i Południowo-Wschodnią, Afrykę, Amerykę Południową, USA, Australię, do niedawna też Rosję, z której wycofałeś się z wiadomych względów. Oprócz tego jesteś niezwykle zaangażowanym blogerem, youtuberem, właścicielem gruzińskiej piekarni Nodaris Puri, masz własną markę wina Nodari Wine, fundację Tamada i prowadzisz jeszcze kilka inicjatyw, które kręcą się przede wszystkim wokół Gruzji i Kaukazu. Zanim dopytam o przyczyny Twojej wielkiej miłości do tej części świata, wyjaśnij mi jeden drobiazg: jak Ty na to wszystko znajdujesz czas?!

Czasu zawsze brakuje! Na pewno przydałoby mi się go trochę więcej, bo uwielbiam się rozwijać i odkrywać nowe rzeczy. Nigdy nie ograniczałem swoich pasji czy zainteresowań, a wręcz przeciwnie – nawet przy niedostatku czasu chętnie angażuję się w kolejne wyzwania, co doskonale odzwierciedla cała moja działalność. Jestem podróżnikiem, blogerem, vlogerem, mam własny podcast, organizuję wycieczki w Tamada Tour, piszę książkę o Gruzji (i niezliczoną ilość artykułów na temat Kaukazu). Może to zabrzmi banalnie, ale podróże rzeczywiście zmieniają i wzbogacają życie. Wzmagają apetyt na więcej. Może właśnie stąd wzięły się moje szerokie zainteresowania? Chociażby wino – to nie tylko pyszny trunek, ale też znaczący element kultury Gruzji. Uwielbiam wino, jestem certyfikowanym znawcą win, a lada moment będę dumnym posiadaczem własnej gruzińskiej winnicy. Jestem człowiekiem – orkiestrą i dobrze mi z tym, to mnie nakręca. Z drugiej strony zajmowanie się tyloma rzeczami naraz, choć przynosi satysfakcję, wiąże się z dużym stresem. Dużo pracuję, aż do trzydziestki większością spraw zajmowałem się sam. Na szczęście nauczyłem się delegować zadania. Mam świetny, zaufany team, którego wsparcie odciąża mnie zawodowo i sprawia, że mam energię na wdrażanie nowych pomysłów. 😊  

Która z rozlicznych działalności jest najbliższa Twojemu sercu?

Wszystkie moje projekty przeplatają się z sobą, więc trzeba na całość mojej działalności spojrzeć z trochę szerszej perspektywy. Mam to szczęście, że kompilacja wielu moich pasji idealnie wpasowała się nie tylko w kulturę Kaukazu, ale też w moje życie zawodowe. Przykładowo, zamiłowanie do Gruzji, podróży i wina pozwala mi organizować winne wyprawy do Kachetii. Różne zainteresowania spełniam podczas różnych działań. To daje mnóstwo zadowolenia i frajdy, pozwala mi też budować ekspercką wiedzę w dziedzinach, którymi się zajmuję. W ostatnich latach sporo myślałem o otwarciu własnej winiarni. Ten pomysł chodził mi po głowie od lat, ale kiedy zebrałem odpowiednie fundusze na zrealizowanie swojego marzenia… niespodziewanie rozpętała się pandemia koronawirusa. Zapewne podejrzewasz, jak mogło się to skończyć. Plany odwlekły się w czasie, ale nie pozwolę im uciec.

Chodzą Ci po głowie jeszcze jakieś fascynujące plany biznesowe na przyszłość? Z Twoją energią i zaangażowaniem zapewne nie poprzestaniesz na tym, co masz. 😉

Branża turystyczna jest od trzech lat w kryzysie. Najpierw przez dwa lata mierzyliśmy się z pandemią. Przez pierwszy rok, od marca 2020 do marca 2021, Gruzja była zamknięta. Nie odbywały się żadne wycieczki, turystyka kompletnie zamarła i znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Lojalnie wziąłem temat na siebie – zwróciłem wpłaty uczestnikom moich wycieczek, poniosłem koszty kar za anulowane rezerwacje w liniach lotniczych (szczegóły można przeczytać tutaj). Gdy wreszcie wszystko zaczęło zmierzać ku lepszemu, rok 2022 rozpoczął się tragiczną wojną w Ukrainie. Z powodu sytuacji politycznej niektóre z moich wycieczek nie dojdą do skutku, honorowo anulowaliśmy też wszystkie wycieczki do Rosji (szczegóły tutaj). Niezwykle trudno jest mówić i myśleć o biznesie w obliczu tak niewyobrażalnego dramatu, ale cokolwiek się dzieje – musimy ponownie wypracować rozsądne metody działania na tę kolejną już nową rzeczywistość. Wiem, że lęk jest argumentem, z którym trudno dyskutować, ale chciałbym uspokoić turystów i serdecznie zachęcić ich do spełniania podróżniczych marzeń w 2022 r. Organizowane przeze mnie wycieczki do Gruzji i Armenii czy innych regionów świata nie są zagrożone (szczegóły tutaj), odbędą się, a moje listy rezerwacyjne cały czas pozostają otwarte dla wszystkich chętnych!

Poza turystyką mam też oczywiście inne plany na przyszłość. W 2023 r. zamierzam kupić winnicę w gruzińskim regionie Kachetii (szczegóły tutaj), chcę uprawiać winogrona i wyremontować dom, gdzie uczestnicy moich wycieczek i goście będą mogli we wspaniałej atmosferze odkrywać uroki Gruzji i smaki gruzińskiego winiarstwa. Winnica to moje największe gruzińskie marzenie. Jego realizacja przesunęła się w czasie, bo, jak wspomniałem, zgromadzonymi na ten cel środkami finansowymi ratowałem się podczas pandemii, ale teraz wracam do winiarskich planów ze zdwojoną mocą.

Moim kolejnym celem na 2023 r. jest publikacja książki „PolakoGruzin”, obejmującej serię artykułów, reportaży i przewodników po Gruzji, przeplecionych historiami rodzinnymi sprzed stu lat i wspomnieniami o Gruzji z ostatniego półwiecza. Jako autor dwóch tomików poezji z 2005 i 2011 r. dysponuję pewnym doświadczeniem wydawniczym i nie mam ciśnienia debiutanta. Wydanie książki planowałem od wielu lat, ale chcę to zrobić możliwie jak najlepiej, dlatego stale pracuję nad udoskonaleniem swojej publikacji i zwyczajnie się nie spieszę. Książka „PolakoGruzin” zostanie wydana przez moją fundację. Część przychodu pokryje koszty wydania: druk, skład, łamanie. Koszt redakcji i korekty ponoszę na bieżąco z prywatnych i firmowych środków. Część nakładu trafi do sprzedaży, a dochody zostaną przeznaczone na działania statutowe fundacji. Pozostały nakład będzie dostępny wyłącznie dla uczestników moich wycieczek, którzy otrzymają książkę po rezerwacji wycieczki na stronie mojego biura podróży www.tamadatour.pl.

Słowem, książka i winnica to cele na kolejny rok. Firmę prowadzę od 2011 r., udało mi się utrzymać ją przez ostatnie trzy zwariowane lata, nawet na moment tracąc płynności finansowej. Zawdzięczam to przede wszystkim uczestnikom wycieczek i moim współpracownikom. Odważnie patrzę w przyszłość i nie zatrzymuję się ani na chwilę. Cały czas pracujemy nad nowymi kierunkami i programami wycieczek. Uczestnicy wycieczek, którzy zaufali nam i byli już z nami na Kaukazie, już teraz mogą pojechać z Tamada Tour do USA, Afryki, Australii, Nowej Zelandii, Azji Południowo-Wschodniej. Oczywiście cały czas serdecznie zapraszam też na wycieczki do Gruzji, na magiczny Kaukaz.

Dlaczego tak bardzo zależy Ci, aby przybliżyć ludziom Gruzję?

Zapewne najistotniejszym czynnikiem jest tutaj kwestia mojego pochodzenia, przywiązania do rodzinnych korzeni. Od dziecka byłem karmiony barwnymi opowieściami o Gruzji przez mojego ojca i wujka. Po przyjeździe do Gruzji odnalazłem tu jakąś cząstkę siebie. Chcę podzielić się z innymi pięknem Gruzji, ale też obalić wszystkie stereotypy na temat tego kraju. Niektórzy w dalszym ciągu powtarzają, że w Gruzji jest niebezpiecznie, że nie ma tutaj nic ciekawego do zobaczenia, że są tutaj za duże wpływy rosyjskie. To bzdury! Gruzja to mały kraj, ale niesamowicie zróżnicowany i, co uwielbiam najbardziej, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nieważne, czy jesteś typowym plażowiczem, wędrowcem, pasjonatem jazdy konnej, miłośnikiem dobrego jedzenia i wina albo zwiedzania zabytków – Gruzja ma wiele do zaoferowania. Na Kaukazie można się oderwać od wszystkiego, zapomnieć o całym świecie, poznać wielu życzliwych ludzi, a w (na pozór) zapomnianych miejscach odkryć mnóstwo ciekawostek, wspaniałych widoków i niezapomnianych wrażeń.

Co każdy turysta musi w Gruzji zrobić, zobaczyć, czego spróbować, zasmakować, żeby poczuć prawdziwy klimat tego kraju? Bez czego wyjazd będzie niepełny?

Moje wszystkie wycieczki do Gruzji, chociaż różnią się celem, miejscem i charakterem, zawsze zawierają w sobie kilka elementów. To właśnie one są według mnie niemożliwe do przeoczenia, jeśli ktoś chce naprawdę poznać Gruzję. Jednym z najważniejszych doświadczeń jest wzięcie udziału w typowej gruzińskiej biesiadzie, którą nazywamy suprą. W końcu nie bez powodu gruzińska supra figuruje na liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO! Te tradycyjne biesiady to coś więcej niż impreza ze stołem suto zastawionym jedzeniem. To rytuał, a może nawet ceremonia – prowadzi ją tamada, czyli osoba, która jest swego rodzaju przewodniczącym uroczystości. Każda supra składa się z konkretnych etapów i obowiązują na niej określone zasady, a toasty wygłaszane podczas biesiady są naprawdę wyjątkowym wydarzeniem! Więcej na ten temat można przeczytać w artykule na moim blogu. Udział w suprze to idealny sposób na poznanie Gruzji od podszewki – spróbujemy tutaj nie tylko lokalnego jedzenia i świetnego, gruzińskiego wina, ale też usłyszymy lokalne historie i zaobserwujemy prawdziwy temperament Gruzinów.

Jestem przekonana, że w ofercie Tamada Tour znajdziemy wyjazd, który idealnie nada się na pierwszą gruzińską przygodę. Którą wycieczkę polecasz na początek?

Oferta wyjazdów w Tamada Tour jest bardzo zróżnicowana. Organizujemy zarówno klasyczne wycieczki objazdowe, jak i trekkingowe, off-roadowe, narciarskie, winiarskie, kulinarne, sylwestrowe i inne. Istnieje także możliwość zamówienia u mnie wycieczki ze spersonalizowanym programem. Przy wyborze wyjazdu warto uwzględnić swoje zainteresowania i potrzeby. Wycieczki do Gruzji połączone z kilkudniowymi trekkingami gwarantują świetne przeżycia, ale osoby, które poszukują relaksu, spokoju czy większego komfortu mogą podczas nich czuć się trochę przebodźcowane. 😉

Jedną z naszych bestsellerowych wycieczek do Gruzji jest „Gruzja Baśniowy Kraj” w opcji 12-dniowej bądź 9-dniowej. To idealny wybór na początek przygody z Kaukazem. Pomysłowo rozplanowana trasa wyjazdu zawiera zróżnicowane atrakcje: degustację wina i lokalnych potraw, udział w tradycyjnej gruzińskiej biesiadzie – suprze, zwiedzanie skalnego miasta Wardzia, pięknej Jaskini Prometeusza i innych słynnych zabytków, przejazd kultową Gruzińską Drogą Wojenną pod górę Kazbek, relaks nad Morzem Czarnym. Wycieczka „Gruzja Baśniowy Kraj” prezentuje różne oblicza Gruzji, wprowadza w historię, kulturę i przyrodę tego kraju, a także – co z radością obserwuję od lat – zaostrza apetyt na kolejne spotkania z Kaukazem.

Gruzja słynie z wielu zabytków i atrakcji przyrodniczych, ale prawdziwą legendą obrosła już pyszna gruzińska kuchnia. Czy zdradzisz jakiś gruziński przepis, który możemy odtworzyć we własnej kuchni, aby zasmakować Gruzji w warunkach domowych?

Oczywiście! Regularnie zamieszczam nowe przepisy na gruzińskie smakołyki na moim blogu. Ostatnio opublikowałem m.in. przepis na tkemali, czyli wspaniały sos śliwkowy, i przepis na kaukaskie ciastka qada. Każdy może też przyrządzić pyszny – i chyba najbardziej znany – gruziński smakołyk: adżarskie chaczapuri. Ten placek prezentuje się naprawdę nieźle na talerzu, a jeszcze lepiej smakuje. Na moim blogu znajdziecie prosty przepis na chaczapuri adżarskie, a także inne rodzaje tego słynnego dania. Jest też oczywiście przepis na chinkali – tradycyjne gruzińskie kołduny. Na moim blogu publikuję różne gruzińskie przepisy, które czerpią z lokalnych tradycji kulinarnych, często korzystam też ze wskazówek mojej żony Sophy i jej mamy Mariny. Obie świetnie gotują i z pewnością nie otworzyłbym piekarni Nodaris Puri w Toruniu bez ich pomocy. Całe nasze menu jest wypełnione autentycznymi gruzińskimi przysmakami i zostało w pełni opracowane przez Sophy i Marinę. Nodaris Puri jest zatem świetnym miejscem, aby posmakować prawdziwej Gruzji w Polsce.

Gruzini znakomicie gotują i znają się na winie – to pewne. A jacy są poza tym?

Niektórzy będą zdziwieni, ale muszę przyznać, że Gruzini i Polacy mają wiele wspólnego. W mojej opinii są tak samo honorowi i wojowniczy. Gruzini są też niezwykle gościnni, a przy tym temperamentni i głośni. Podobnie jak Polacy, darzą miłością piękne kobiety i dobre wino. 😉 W punktowaniu podobieństw należy pokreślić, że przyjaźń polsko-gruzińska ma też inny, dużo głębszy wymiar. Jako narody mamy tak samo skomplikowaną historię. Zarówno Polacy, jak i Gruzini przeżyli wiele trudnych momentów i musieli uparcie walczyć o swoje. Losy naszych krajów mają dużo punktów stycznych – ta polskość w Gruzji i gruzińskość w Polsce przewijają się od co najmniej XVIII w., o czym pisałem w serii o polskich emigrantach i zesłańcach na Kaukaz. Gruzini są także ogromnie wdzięczni za polityczne zaangażowanie Polski w zakończenie konfliktu zbrojnego z Rosją w 2008 r. Lech Kaczyński, który osobiście pojawił się wtedy w Tbilisi podczas demonstracji pokojowych, stał się gruzińskim bohaterem narodowym. Te wydarzenia – bez względu na poglądy polityczne – mocno przypieczętowały przyjaźń naszych narodów.

Co jeszcze musimy wiedzieć o Gruzji, aby zrozumieć ten kraj i jego mieszkańców?

Uważam, że burzliwa historia kraju miała ogromny wpływ na tożsamość Gruzinów. Przeżyli dużo historycznych trudów, zmagali się z wieloma wojnami i ich skutkami, z piszczącą biedą, ciągłymi niedostatkami, z nadziejami, które to upadały, to znów nieśmiało się podnosiły. Pomimo wyzwań Gruzini czują się szczęśliwi tylko w Gruzji i nie wyobrażają sobie rozstania z ojczyzną. U podstaw tego dość niespotykanego podejścia leżą konkretne przyczyny.

Sytuacja ekonomiczna w Gruzji nie jest zadowalająca – wiele osób zarabia marne pieniądze, rzadko kto dostaje godną emeryturę. W tych trwających od dekad warunkach Gruzini wykształcili specyficzne podejście do życia, w którym bardzo dużą wagę przykładają do wartości rodzinnych. Pomagają sobie nawzajem, wspierają się; to widać gołym okiem, że relacje międzyludzkie są dla nich na pierwszym miejscu. W Gruzji próżno szukać „wyścigu szczurów”. Gruzinom udało się uciec od szalonego konceptu ciągłej produktywności i pracy. Oni muszą mieć czas na zapalenie papierosa z sąsiadem, pogawędki czy wspólne biesiady przy winie. Tempo ich życia jest powolne, dzięki czemu mają przestrzeń na to, aby doceniać drobne, codzienne rytuały.

W związku ze słabą sytuacją gospodarczą niektóre miasta Gruzji mogą się wydawać przyjezdnym z Europy dość zaniedbane. Możliwe, że nie ma tutaj najnowszej technologii i pięknych dróg. Ale to nic, bo Gruzinom nigdzie się nie spieszy. Na wszystko mają czas. I to jest wspaniałe – w swojej osobliwej naturze Gruzini pozostają szczególnie wrażliwi na drugiego człowieka i piękno przyrody, a przy tym są niezwykle silni i dumni. W końcu Gruzja to kraj ogromnych kontrastów.

Reklama

Menel Kultury

Czasem wypada zastanowić się nad początkiem. Nad tą pierwszą chwilą,