AnywhereTV – #Burzawkinie – Kinga Burzyńska i Bartłomiej Topa

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Kinga Burzyńska: W pięknych okolicznościach przyrody, w Fabryce Norblina, w okolicach kina KinoGram, w studiu #AnywhereTV, Bartłomiej Topa. Cieszę się, że możemy się spotkać, bo przez ostatnie pięć miesięcy pewnie było Ci trudniej wyrwać się z domu.

Szeroko, od razu.

Od razu szeroko, ale spotykamy się, bo powrót będzie nam towarzyszył dzisiaj w trakcie naszego spotkania w programie #burzawkinie. Jest to bowiem powrót wielowymiarowy. “Powrót”, to tytuł serialu, który premierę ma 15 kwietnia na platformie Canal+. To serial, w którym grasz główną rolę “Jana”, który wraca do życia. Zacznijmy grubo i szeroko.

Najpierw musi odejść, żeby wrócić, rzeczywiście. Bohater, stworzony przez Krzysztofa Raka, autora scenariusza…

…wcześniej napisał choćby scenariusz do “Bogów” lub “Michaliny Wisłockiej”.

…kieruje tym człowiekiem bardzo odważnie. Facet pracuje w swojej korporacji, bardzo ograniczonej, jest mocno zapracowany, umiera…

I? To jest bardzo piękne. Słyszysz, że Bartłomiej Topa gra główną rolę, oglądasz serial i widzisz, że Bartłomiej Topa ginie w pierwszej scenie.

Umiera. Nie ginie, bo nikt nie jest sprawcą z zewnątrz. Umiera na zawał serca i po tygodniu wychodzi z grobu. I tu się wszystko zaczyna. Dostaje drugą szansę, żeby coś ze swoim życiem zrobić.

Obejrzałam już dwa odcinki. To jest coś, czego chyba nie było w polskim serialu. Tak lekko potraktowany temat śmierci i zmartwychwstania i takiego humoru na granicy nie pamiętam. Pomyślałam sobie, że nikt inny w polskim kinie nie mógłby tego zagrać, oprócz Ciebie.

Kontekst jest bardzo trudny, ale myślę, że wpisujemy się w te ekstremalnie trudne czasy. Dajemy możliwość, żeby trochę nabrać innego oddechu, mimo że ten koszmar dzieje się bardzo blisko nas. Ten serial realizowaliśmy kilka miesięcy temu. Chcę zaznaczyć, że to rzeczywiście jest komedia. Lżej potraktowany poważny temat, ale też ogromny potencjał zmartwychwstania, budzenia się na nowo. Każda chwila, każda przespana noc i każdy poranek jest tym potencjałem powrotu do nowej rzeczywistości, którą sobie kreujemy razem z naszymi najbliższymi. Podobnie ma mój bohater, Jan Starostecki, który wstaje z martwych i próbuje to życie jakoś na nowo ułożyć.

Był trochę zasmucony, że jednak prawie nikt nie chciał go pożegnać.

Tak, bardzo szybko zostało spakowane jego życie.

Wyrzucone na śmietnik.

Dzięki temu zyskuje jakąś nową wartość. Zyskuje pogłębione zmysły, może z nich korzystać i korzysta. Tak samo jak ze swoich najbliższych przyjaciół, spotyka się z nimi. Ta grupa jest jednak bardzo ograniczona. W jednej z jego męskich relacji pojawia się mój najlepszy przyjaciel w osobie Wojtka Mecwaldowskiego.

Nie możemy zapominać, że ten serial stoi też kobietami.

Wspaniałe kobiety, cudowne postaci, wolne, dzikie, przepięknie zagrane! W związku z tym, wiele kobiet będzie mogło się w nich przejrzeć. Jest taka reguła, że kiedy ktoś umiera, wszyscy ubierają się na czarno, cierpią. Tu rzeczywiście jest moment żałoby, ale później życie toczy się dalej. Trochę się obawiałem jednej rzeczy, związanej z kontekstem duchowym tego faktu. Poza tym, że on tam jest, bo przecież umarłem, to jak facet zmartwychwstał? Nie było jeszcze…no, jedno było, przynajmniej udokumentowane, ponad 2 tysiące lat temu, ale widz będzie miał świadomość, że to jest zupełnie inny facet. To jego życie jest nowym doświadczeniem i z tego korzysta.

Powiedz mi, dlaczego uważasz, że to jest Twoje?

Mam takie głębokie przekonanie…

…że zmartwychwstałeś (śmiech)?

…że zmartwychwstałem (śmiech). Wydaje mi się, że się jednak rodzimy, będąc na tym świecie, dajemy sobie i innym szansę.

Zaczęłam grubo i szeroko, jak wspomniałam, bo nie widzieliśmy się 5 miesięcy, bo urodziły się Twoje dwie córeczki, Malina i Jagoda…

…o, już powiedziała, to poszło!

Jezus, Maria!

No dobra, mamy dwie córy wspaniałe.

Czy to jest Twoje nowe życie?

Tak, przeglądam się w nim codziennie. To zjawiskowa historia. Razem z moją Gabrynią i naszymi córami i synem najstarszym obserwujemy to, co się tworzy. Serce się rozwija, mózg się rozwija, te spotkania są cudowne.

Czy to jest inne ojcostwo niż takie, w którym masz dwadzieścia kilka lat? Pamiętam, że rozmawiałam z Maćkiem Stuhrem i Borysem Szycem, którzy nagle od nowa są ojcami – czy to jest inne ojcostwo?

Z definicji jest inne, ponad 50 lat, wydarzył się cud i jestem tatą. Niektórzy w moim wieku są już dziadkami. To ogrom radości, następuje pełna weryfikacja tego, co jest istotne.

Wracając do serialu i nawiązując jeszcze do ojcostwa. Spojrzałam na obsadę, a tam Ziomek, Antoni.

Tak, zaproponowałem mu zagranie jednego gościa na schodach i się zgodził, to nie jest jego debiut.

I co, podobało mu się?

Tak, choć było bardzo zimno, pracowaliśmy głównie nocą, ale dał radę.

Czy Antek jest taką osobą, która myśli, żeby pójść w aktorstwo czy to są przygody?

Jest związany mocno z muzyką, więc będzie studiował inżynierię dźwięku za granicą i jest bardzo podekscytowany. We wrześniu rusza w swoją podróż życia, mam nadzieję.

Zawsze grasz mocne role, ale nie pamiętam, abyś w ciągu ostatnich kilku lat zagrał rolę, która ciągnie cały serial. Czy to było dla Ciebie coś nowego?

Tak, to była podróż na planetę, która sunie przez wszechświat i wokół niej krążą satelity w postaci moich partnerów i partnerek. Adrian nas bardzo fajnie prowadził z absurdalnym dowcipem, więc nam się pracowało bardzo dobrze. Mimo że rozmawiamy, serial dotyczy najfenomenalniejszego wydarzenia w życiu, czyli zmartwychwstania, to jest przestrzeń na pogłębienie życia. Każdy poranek jest zmartwychwstaniem.

Zaczęliśmy mówić o tych aktorkach. Jest Marysia Dębska, to pewnie było ciekawe ludzko spotkanie, bo z nią nie miałeś doświadczenia.

To są fenomenalni, doświadczeni aktorzy, to było bardzo miłe spotkanie.

A propos snu i budzenia się każdego ranka na nowo – robiłeś w tym serialu coś pierwszy raz w życiu?

Przekopałem się przez trumnę drewnianą. Chociaż leżałem już kilkukrotnie w grobie, ale żeby wstawać…

Nie było Ci psychicznie trudno?

Nie, traktowałem to jako zadanie. Trudniej było wejść w klimat tej świadomości, pogłębiać te emocje, te zmysły. Myślę, że całe to zdarzenie było magiczne, ale szczególnie magiczne było spotkanie z jeszcze jedną aktorką.

Mówisz o Kindze Preis?

Tak, o Kindze Preis i spotkaniu w piekarni. Mieliśmy dwutygodniowe przygotowania w piekarni na Ursynowie. Szczególnie pozdrawiam naszych piekarzy i szefową. Nauczyli nas bardzo dużo, bo pieczenie chleba jest paradoksalnie bardzo trudnym procesem.

A co poza tym serialem, Bartek? Pracujesz intensywnie w teatrze i to jest niesamowite, bo jak oglądam Twoje media społecznościowe, to dzisiaj jesteś w Lublinie, wczoraj w Chorzowie, a jutro będziesz w Zielonej Górze.

Wczoraj wróciłem z Bielska, byliśmy też w Chorzowie… Rzeczywiście, sporo jeżdżę ze spektaklem. Najbliższym mojemu sercu jest “Kolacje dla głupcem” z Cezarym Żakiem, Michałem Zielińskim, Małgosią Pieczyńską, Martą Chodorowską, Agnieszką… Jest bardzo intensywnie, to są dla mnie takie ożywcze chwile, dające dużo satysfakcji i spełnienia zawodowego.

Chcę zapytać o publiczność. Jak ta publiczność teraz w Polsce rezonuje? To jest inna publiczność niż dwa lata temu, rok temu.

My jesteśmy inni. Po każdym spektaklu wychodzimy z planu, żeby przenieść myśli w tę przestrzeń Ukrainy, gdzie giną ludzie. Staramy się jak możemy, żeby pomagać i każdy na swoją miarę. Oby to się szybko skończyło.

Dajecie też wytchnienie, bo ludzie, którzy przychodzą na te dwie godziny pośmiać się, wzruszyć, to też, żeby uciec od trudnego świata.

Trochę mają inny oddech i bardzo to cenimy, że możemy grać i publiczność przychodzi. Mam jeszcze trzy inne spektakle, wczoraj zagrałem “Niezwyciężonego”, który jest też niezwykle aktualny. Tekst o dwóch parach z Agnieszką Grochowską, Szymkiem Bobrowskim. Gram też spektakl w Tito Productions, “Dobrze się kłamie”. Teatr jest bardzo intensywną częścią mojego życia i to uwielbiam.

To teraz wygląda trochę jak kolonie. Słyszę, jak aktorzy umawiają się, że wyjeżdżają z danego miejsca, w sieci jest mnóstwo opowieści. Masz jeszcze z tego frajdę?

Wszystko zależy, ale tak się składa, że nasza ekipa jest asertywno-swoja, więc jeżeli chcemy milczeć, to milczymy, jeżeli chcemy się pośmiać czy pogadać o polityce, to również. To są wyjątkowe przeżycia, wyjazdy z oddechem, to też jest ważne. Ta równowaga istnieje i oby nadal trwała.

Pamiętam kiedyś wyruszyłam z Wami autobusie z Magdą Boczarską, Szymkiem Bobrowskim i w tym busie było ciekawie. Bartek, a co w filmie? Czytasz scenariusze? Masz coś, co się zaintrygowało?

Przygotowuję teraz duży film, międzynarodowy, jestem w trakcie przygotowań, bardzo się ekscytuję. Jest to historia, która mam nadzieję, będzie rezonować nie tylko w Polsce.

Trochę Cię pociągnę za język, ale musisz schudnąć, przytyć do tego filmu?

Fizycznie troszeczkę się pewnie zmienię, ale bardziej intelektualnie muszę się przygotować.

Czyli douczyć się?

(śmiech) tak.

Czy musiałeś jakoś do Janka Starosteckiego zrobić? Bo nie wyglądasz tam zbyt atrakcyjnie, że tak powiem.

Naprawdę?

W tej trumnie, to jeszcze tak, ale w czapce z daszkiem…

(zwraca się w stronę kamery) Małgosiu, dziękuję Ci za piękne stroje. Miejmy nadzieję, że efekt będzie znaczący.

Efekt jest fantastyczny, myślę tylko o takim odbiorze…jest mężczyzna, który zmartwychwstaje i chce zmienić wszystko w swoim życiu i okazuje się, że jego ciuchy wylądowały w śmietniku, no to nie ma w czym chodzić.

Może zacznie wyglądać, jak będzie druga transza.

To już zależy od naszych widzów, ale jak mówię, czegoś takiego jeszcze absolutnie nie było. Oprócz filmu, serialu i życia, które Cię zajmują, masz coś nowego?

Jeszcze coś?

Jeszcze, tak. Skoro w dobie pomieścisz podróżowanie i granie spektakli, wychowywanie dzieci i…

Jeszcze gram w snookera.

No widzisz!

A, to na to czekałaś!

Tak!

Jadę na mistrzostwa Polski artystów, sportu i biznesu do Białki Tatrzańskiej. Moją siłą jest spokój i precyzja.

Te mistrzostwa, żeby uściślić w Bukowinie, 21 kwietnia i tam zmierzysz się z Marcinem Niczke. Powiedziałeś, że cechują Cię spokój, precyzja i uważność, a w ogóle kiedykolwiek w swoim życiu wkurzyłeś się i krzyczałeś?

Tak, na sytuację, oczywiście, nie na człowieka.

I co, jesteś furiatem, przeklinasz?

Bywa, że przeklinam, ale to bardzo szybko przechodzi. Prawda, Gabrysiu?

Gabrysiu, pozdrawiamy Cię serdecznie. Serial “Powrót” premierę ma 15 kwietnia, zmartwychwstały Jan Starostecki, czyli Bartłomiej Topa, obok niego Wojciech Mecwaldowski, Marysia Dębska, Magda Walach, Kinga Preis, Matylda Giegżno, w reżyserii Adriana Panka. Produkcja Wonder Films z Krzysztofem Rakiem. Bartku, jakże Ci bardzo dziękuję, że się wyrwałeś.

Dziękuję.

Fot. Michał Buddabar

Reklama

Menel Kultury

Czasem wypada zastanowić się nad początkiem. Nad tą pierwszą chwilą,