Waleria Gorobets i Mikołaj Kubacki: Pierwsze Kroki

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Julia Trojanowska: Dzień dobry, witam w studio #anywhereTV – tym razem nie z Warszawy, a z Gdyni. Jesteśmy na 47 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Siedzą ze mną na sofie wspaniali goście – Mikołaj Kubacki oraz Waleria Gorobets, aktorzy grającymi w filmie Xawerego Żuławskiego ,,Apokawixa”. Produkcja jest nominowana w Konkursie Głównym. Jest to wasz pierwszy Festiwal Filmowy w Gdyni – jak się z tym czujecie? Czy festiwal spełnił wasze oczekiwania i czy w ogóle jakiekolwiek mieliście?

Waleria Gorobets: Ja jestem przede wszystkim bardzo podekscytowana tym, że mogę tu być, ale też tym, że mogę tu być z filmem o zombie, bardzo wyjątkową produkcją. Na początku trochę się stresowałam – byłam sama i nie spotkałam nikogo znajomego, dlatego nie wiedziałam jak tu się odnaleźć, ale minęła chwila i już czuję się bardzo fajnie. Nie ma zbyt dużego nadęcia i to jest właśnie przyjemne. 

Mikołaj Kubacki: Ja akurat fizycznie nie byłem na festiwalu, ale wcześniej był film z moim udziałem, „Nie zmieniaj tematu”. To był film krótkometrażowy i dostaliśmy za niego nagrodę. 

O,  gratulacje! 

Mikołaj Kubacki: Tak, dzięki. A jeżeli chodzi o stawianie pierwszych kroków na festiwalu, to faktycznie jesteśmy w takiej pozycji. Myślę, że to jest dość wdzięczne, bo zrealizowaliśmy już film i niedługo go zobaczymy. Ja go zobaczę po raz pierwszy – specjalnie zrobiłem sobie taką niespodziankę. Możemy już z wami o nim porozmawiać. Fajnie się tu pojawić, nad morzem w Gdyni. Ta praca też jest przez to ciekawa, bo można podróżować i spotykać się z ludźmi.

Waleria, a czy Ty widziałaś już film?

Waleria Gorbets: Widziałam, ale nie ze wszystkimi scenami i bez efektów specjalnych, bez dźwięku, bez koloru. Nawiązując do Gdyni – jesteśmy tutaj, a w sumie większość zdjęć mieliśmy nad morzem, zupełnie niedaleko, więc to też jest taki miły powrót.

Mikołaj Kubacki: Mieliśmy zdjęcia w Leźnie, w pałacu.

Więc postanowiliście sobie zrobić niespodziankę – czego się spodziewacie?  

Mikołaj Kubacki: We mnie rośnie napięcie. Chcę się mile zaskoczyć i mam wrażenie, że widzowie również będą mieli okazję, żeby po prostu pójść do kina bez żadnego nastawienia. Wiesz, z nastawieniem jest coś takiego, że to jest pierwszy film o zombie, ale myślę, że jest to też film o grupie młodych ludzi, którzy mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Bohaterowie chodzą do liceum – my akurat jesteśmy ponad wiek maturalny – ale złapaliśmy ze sobą dobry kontakt na planie. To właśnie stanowi siłę tego filmu. Nasz kontakt wpływał na grę aktorską i pracę z Xawerym, który też wtórował nam w tym wszystkim, podobnie jak ekipa i produkcja. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. 

No właśnie, „Apokawixa” ma bohatera zbiorowego, jest też filmem o niestandardowej tematyce. Domyślam się, że praca na planie musiała być świetną zabawą.

Waleria Gorobets: Była świetną zabawą, ale była też dosyć trudna. Fascynujące jest to, że my tak naprawdę ostateczną wersję danych scen na dany dzień dostawaliśmy na przykład rano albo wieczorem. Xawery pozwalał nam na dużą improwizację, co było świetne, bo byliśmy grupą zgranych znajomych, więc faktycznie te postaci mogły żyć dzięki tej przestrzeni do improwizacji. Mikołaj na castingu nie słuchał Xawerego i postanowił zrobić jakąś szaloną improwizację w naszej wspólnej scenie. Mikołaj spadł wtedy z kanapy razem z tą kanapą i później to weszło do scenariusza. Pod tym kątem praca była naprawdę przyjemna, staliśmy się ekipą, która robi wspólnie coś fajnego. Były też te trudniejsze momenty – gra w nocy, kiedy było bardzo zimno lub jakieś trudniejsze sceny kaskaderskie. 

Wspomniałaś o improwizacji. Bohaterowie są naprawdę nieszablonowi – można powiedzieć, że są hiperbolą swoich przekonań. Od początku mieliście tylko zarys samych postaci, a w Kamilu i Adze jest więcej was samych? Czy jednak mimo wszystko bohaterowie byli określeni, ale w trakcie kręcenia pojawiały się nowe pomysły? 

Waleria Gorobets: Mieliśmy. Wydaje mi się, że te postaci były od samego początku wyraźnie zapisane i też dzięki temu mogliśmy improwizować, bo tak naprawdę wiedzieliśmy, jakie te postacie mają być na przestrzeni ram, które dostaliśmy na samym początku. 

Mikołaj Kubacki: Był to pewien szkic, który otrzymaliśmy od reżysera obsady i Xawerego, wstępny brief, ale później przemycaliśmy też swoje pomysły. Nie tylko improwizację, ale też pomysły na kontakty między nami lub na jakieś żarty, które pojawiały się w kamperze. To się uzupełniało bardzo mocno. Przez zawalone noce i jetlag faktycznie miało się poczucie imprezowania – byliśmy zmęczeni, ale ilości kaw które wypiliśmy dawały faktyczne stan imprezy. Są też takie techniki pracy aktorów, którzy zamiast pić alkohol piją wodę. Z kolegami ze szkoły artystycznej robiłem coś takiego, że gdy nie mogliśmy pić alkoholu, bo mieliśmy zajęcia, a koleżanka obchodziła urodziny, to piliśmy wodę i musieliśmy sobie wyobrazić, że pijemy wódkę. No i w tym momencie jakbym faktycznie nam się włączało coś takiego, że po chwili czuliśmy się podpici. W filmie było dość podobnie – moja postać nie używa ani alkoholu, ani narkotyków, ale jest pochłonięta tym stanem imprezy. Dodatkowo ta energia wśród ludzi, statystów, całej ekipy była na tyle silna, że to przechodziło z jednej osoby na drugą. I właśnie w taki sposób powstawała ta dobra energia

Widać, że dobrze się bawiliście. A czy wy w ogóle lubicie swoich bohaterów?

Waleria Gorobets: Ja uwielbiam Agę z tego względu, że ja mam mnóstwo z niej, a ona ma mnóstwo ze mnie. Ona jest ezo, eko, wege i ja też taka jestem. Mam wrażenie, że dostałam postać, dzięki której mogłam te wszystkie elementy siebie na maxa wyciągnąć. Rozkoszowałam się byciem z nią, a koledzy mieli już pewnie dosyć mojego gadania o ajurwedzie i wszystkich innych podobnych rzeczach, które dla nich były abstrakcją, a dla mnie i dla Agi były codziennością. To było wspaniałe, że mogłam się tym pobawić tak, by robić to, co mam na co dzień i wyciągnąć to na zewnątrz.

Mikołaj Kubacki: No tak, a ja grając Kamila uwielbiałem Aga i Walerię. Ona ma inne spojrzenie świat. Po prostu jak opowiadasz o tych sprawach, to jestem ich ciekawy, bo nie znam takiego podejścia i mam wrażenie, że ty świecisz jak o tym mówisz. Mocno się w to angażujesz i przez to do mnie to trafia.

Waleria Gorobets: To mogło być udręczające, bo w pewnym momencie wchodziłam do kampera i mówiłam „Słuchajcie, zaczął się nowy rok numerologiczny. Chcecie poznać który?”. No i niestety większość nie była zainteresowana. 

Ale pięknie to zadziałało i widać, że dałaś swojej bohaterce 150%. Natomiast Mikołaj – twój bohater jest dosyć specyficzny. Na początku go nie polubiłam, ale w trakcie rozwoju akcji wiele zyskał w moich oczach. Jaka jest twoja relacja z Kamilem?

Mikołaj Kubacki: Mam jakieś pokłady Kamila w sobie. Potrafię się wyluzować, potrafię sprawować rolę gościa, który zaprasza wszystkich na imprezę. Największą siłą jest jednak ten motyw przyjaźni i dbałość o swoich kolegów. Kamil chce dla wszystkich dobrze – chce żeby wszyscy dobrze się czuli w miejscu, do którego zaprasza i w jego towarzystwie. Właśnie dlatego starałem się, aby na planie dużo rozmawiać ze znajomymi, z ekipą. Żeby faktycznie być wyczulonym na drugiego człowieka. To jest właśnie ten Kamil, chociaż nie wiem jak to się zmontowało i co wyszło z tego tworu. Myślę, że ludzie byli raczej zadowoleni z tej imprezy. Oczywiście później się tam dzieje wiele rzeczy, ale do samego końca bronimy się razem. Powstała nasza grupa, wspólnie wymienialiśmy się funkcjami. Ja nadal konstruuje swoją myśl o Kamilu, ale to dlatego, że nadal nie widziałem filmu. Ale nie widziałem go dlatego, że właśnie dzisiaj chce go obejrzeć po raz pierwszy.

Waleria Gorobets: Ja nie jestem tak cierpliwa, nie wyobrażałam sobie nie widzieć filmu. Gdy tylko pojawiła się opcja, żeby chociaż cokolwiek zobaczyć, to w to weszłam. Ale wracając do tematu – ja w Kamilu uwielbiam wariactwo. Wspaniale to zrobiłeś Mikołaj. Ta energia i jakaś taka dziwność, która jest moim zdaniem magnetyzująca – bardzo wyjątkowa postać. 

Tak, nie można oderwać wzroku. Naprawdę świetna rola, gratulacje. 

Waleria Gorobets: Ona nie jest oczywista w tym swoim tworze. Wykreowałeś moim zdaniem coś, czego jeszcze nie było. Kamil nie był w żaden sposób przewidywalny,

Mikołaj Kubacki: Tak (śmiech). Ponosiło nas czasami.

Waleria  Gorobets: Tak i było super! Właśnie to dawała nam ta improwizacja, mogliśmy zaszaleć. 

No właśnie,  „Apokawixa” nie jest filmem tylko o imprezie. Nie jest też tylko filmem o zombie – jest też filmem o ekologii. Dosyć nietypowe, intrygujące podejście i forma mówienia o kryzysie klimatycznym.

Waleria Gorobets: Moim zdaniem to jest świetne, że w kolorową historię o imprezie tak zgrabnie wpleciono abstrakcyjną alternatywę tego, co może się wydarzyć, jeżeli się nie opanujemy. Moja postać też przemyca ten temat. Pomimo tego, że to jest kolorowy film o imprezie i o zombie, to traktuje o czymś bardzo poważnym, co naprawdę nas dotyczy. 

Myślicie, że właśnie tak powinniśmy komunikować o tym, co się dzieje? Że standardowe w formie komunikaty o tym, że musimy segregować śmieci i zakręcać wodę już nie działają? Trzeba to teraz robić w taki sposób?

Waleria Gorobets: To chyba ma sens, bo proste komunikaty przelatują nam gdzieś koło ucha, przyzwyczailiśmy się do nich. To jest tak – masz paczkę papierosów i tam jest napisane, że one cię zabiją, a palacze i tak dalej palą. Wydaje mi się, że to samo dzieje się z tymi wszystkimi apelami naukowców, więc może trzeba to ugryźć od innej strony. Oczywiście nie grozi nam apokalipsa zombie, ale może coś równie strasznego. 

Mikołaj Kubacki: Widzimy, co się dzieje, odbieramy pewne niepokojące sygnały. No i to wzywa do jakiejś odpowiedzi. Tak jak historia wzywa do odpowiedzi i w filmie można się tego podjąć, tak tutaj jest aktualna, zastana sytuacja, która cały czas rośnie. Przykład Odry jest aktualnie rażący. Jak to się wydarzyło, to od razu sobie pomyślałem o naszym filmie i że mamy w tej sprawie dużo do powiedzenia.  

Waleria Gorobets: No tak… i ta ilość zamkniętych plaż przez sinice. To się dzieje naprawdę.

Mikołaj Kubacki: Zapracowaliśmy sobie na to i o tym właśnie jest ten film. Ludzie jako gatunek, nie jesteśmy skupieni na jakimś porozumieniu. Skupiamy się na handlu i na innych dobrach, a nie nie myślimy o tak podstawowych rzeczach jak woda, której może nam zabraknąć. Ja naprawdę zaczynam się martwić o takie rzeczy. 

Nie dziwię się. Po roli w takim filmie faktycznie można jeszcze bardziej zestresować się całą sytuacją.

Mikołaj Kubacki: Wiesz, ekologia w tym filmie stanowi tło, ale to zawsze jakoś trafia do widza – czy zdajemy sobie sprawę w czym bierzemy udział? Ojciec Kamila ma firmę, która przez swoje działania wypuszcza ścieki do źródeł, do których nie powinna trafić.

W tej roli fantastyczny Tomasz Kot. 

Mikołaj Kubacki: Tak, dokładnie. I to wszystko trafia do nie tych źródeł, do których powinno, zanieczyszczając środowisko. 

Waleria Gorobets: Tak, tam wszystko składa się na tę katastrofę. 

Mikołaj Kubacki: To jest coś, o czym my możemy sobie porozmawiać. Zabrać głos w tej sprawie i zachęcić kogoś do udziału w tej dyskusji, ale nie mamy na to  właściwie dużego wpływu, bo pokazujemy film, który nie jest tylko o tym – jest jakby czymś pokrewnym. 

No tak, ale to jak powiedziałeś, jest to świetne zaproszenie do dyskusji. Mam do was jeszcze jedno pytanie. „Apokawixa” jest filmem o imprezie po maturze. Jak wy spędziliście ten „pomaturalny” moment. Też było tak intensywnie jak w filmie, czy może jednak troszkę spokojniej.

Waleria Gorobets: Masz ochotę zacząć Mikołaj? Kiedy to było… ja już nie pamiętam. 

Mikołaj Kubacki: Trzeci rok liceum był zawsze osiemnastkowy. Miałem też wtedy fajnych kumpli, zapraszano nas na te osiemnastki, byliśmy tym pochłonięci i mieliśmy z czego wybierać. 

Czyli imprezowo, w tematyce filmu. 

Mikołaj Kubacki: Myślę, że to taki moment, który trzeba uczcić. 

Waleria Gorobets: Oczywiście, ale ja miałam trochę inaczej. Gdy skończyłam matury, to bardzo silnie skupiałam się na tym, żeby wyprowadzić się z domu i znaleźć pracę. Byłam bardzo silnie nastawiona na to, że chciałam być dorosła. Nie zdawałam na żadne studia. Uznałam, że muszę sobie zrobić przerwę od edukacji, więc gdzieś tam przeplatały się imprezy, ale to nie było dla mnie ważne. 

Czyli z innej strony zupełnie.

Waleria Gorobets: Tak, to znaczy, ja całe liceum imprezowałam, więc wydaje mi się, że gdy nadszedł ten pomaturalny czas, to na zasadzie – ok, coś trzeba zamknąć i otworzyć coś nowego. Nie w tę stronę to poszło.  

Bardzo odpowiedzialnie. Dobrze, no to dziękuję wam bardzo.

Waleria Gorobets: Ale już? 

Już! Życzę udanego seansu „Apokawixy”. No i życzę wam kolejnych festiwali filmowych. W przyszłym roku, za dwa lata lub trzy może się znowu spotykamy. Będziemy mieli okazję porozmawiać o waszych innych projektach.

Waleria Gorobets: Super – trzymam kciuki i dziękujemy.

Mikołaj Kubacki: Bardzo dziękujemy za zaproszenie.

Wywiad: Julia Trojanowska

Fot. Łukasz Dziewic

Reklama

Menel Kultury

Czasem wypada zastanowić się nad początkiem. Nad tą pierwszą chwilą,