Elmyr de Hory. Król wszystkich fałszerzy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Na starannie ugruntowane płótno nanosi farby. Nie znosi pośpiechu, wie, że jedna źle naniesiona kreska może go słono kosztować. Uczy się na błędach poprzedników, jest dokładny i bardzo cierpliwy. Emlyr de Hory o podrabianych dzełach może opowiadać bez końca. Dlaczego więc król wszystkich fałszerzy zmarł w biedzie i zapomnieniu?

Marzenie o nieśmiertelności

O jego życiu wiadomo niewiele. Przez lata Emyr wymyśla tysiące swoich nieprawdziwych życiorysów. Przychodzi na świat w 1906 roku w Budapeszcie. Nocami śni o wielkim świecie, sławie i popularności. Potrafi godzinami rysować, jest skrupulatny i bardzo konsekwentny. W monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych jest jednym z lepszych, wyróżniających się na tle innych studentów.

Niepraktyczna wiedza z zakresu malarstwa i różnych technik artystycznych sprawia, że de Hory długo nie może znaleźć pracy i szuka innego zajęcia. Przez jakiś czas podrabia dokumenty, za inne oszustwa zostaje skazany, jednak nie trafia do więzienia. Wybuch II wojny tylko na początku przynosi mu ulgę. Trafia do obozu w Transylwanii, skąd wydostaje się dzięki świetnie wykonanemu portretowi komendanta.

Artystą być

To wielkie pragnienie Elmyra. Malarz włóczy się teraz po opuszczonych ulicach Paryża, zastanawia, w jaki sposób stworzyć choć jedno zaskakujące dzieło sztuki. Wykonane do tej pory kompozycje zalegają w pracowni, artysta nie sprzedaje ani jednego dzieła. Ma czas, dobry, ćwiczony latami warsztat i wiedzę z zakresu rynku sztuki.

Doskonale wie, że prace Modiglianiego i Picassa osiągają zawrotne ceny. Postanawia ten fakt wykorzystać. Jako wolny słuchacz uczestniczy w procesie Wacker – van Gogh. Skandal, w wyniku którego jeden z ekspertów traci dobre imię, szybko uczy Elmyra, że fałszerze pozostają bezkarni. Po powrocie do domu na długie godziny zamyka się w studiu, w którym próbuje podrobić rysunki Picassa z okresu klasycznego. Kiedy kończy sygnować pierwsze płótno, zastanawia się co dalej.

Test

De Hory zdaje sobie sprawę, że praca wygląda niemal jak oryginał, dlatego proponuje ją kolekcjonerom. Rozkoszuje się chwilą, gdy marszandzi uznają kompozycję za oryginalną. Artysta nie wyprowadza ich z błędu, dzięki zarobionej fortunie może spokojnie pracować nad kolejnymi obrazami. Bywa, że klienci kupują od niego wszystko co stworzy.

Aby udowodnić, że ma umiejetności potrzebne do wykonania jedynego w swoim rodaju arcydzieła, aranżuje spotkanie ze znawcą Picassa. W świetnie prosperującej galerii pojawia się o czasie. Nie może pokazać po sobie, że jest zdenerwowany. Emocje sięgają zenitu, gdy znawca dzieł hiszpańskiego malarza długo się zastanawia. Pozytywna opinia i sprzedaż kilku prac sprawiają, że fałszerz może dalej zgłębiać tajniki warsztatu malarzy. Oprócz tworzenia dzieł w oparciu o już istniejące prace, wykonuje setki kopii, w czym jest niekwestionowanym mistrzem.

Prawie jak Modigliani

Amadeo Modigliani to drugi ulubiony artysta de Hory’ego. Po kilku próbach mężczyzna przekonuje się, że podrobienie obrazów malarza jest równie proste co stworzenie niemal  identycznych szkiców Pabla Picassa. Przed ukończeniem rysunków na papierze podkłada pod nie kalkę i przerysowuje drugą schametyczną wersję. Obrazy nieznacznie różnią się od orygiałów, jednak eksperci po raz kolejny dają się nabrać. Elmyr o Modiglianim: „Nie byłem taki jak on, ale mu dorównywałem”. Ma sporo sukcesów.

 Do malarza zglaszają się inni twórcy. Wśród nich jest m.in. Salvador Dalí. Kataloński surrealista miewa coraz większe problemy z wymyślaniem nowych kompozycji, dlatego prosi o pomoc Elyra. Ten waha się krótko. Wkrótce o utalentowanym fałszerzu słyszy świat.

Smutny koniec

Prace de Hory’ego sprzedaje dwóch marszandów, którzy okradają i kwestionują autorstwo „fałszywek”. Dla artysty to duży cios. Nie poddaje się, dalej tworzy. Rrosnące długi i kłopoty z płynnością finansową sprawiają, że nadal musi ciężko pracować. Kiedy umiera nie pamięta o nim nikt. Dopiero po jakimś czasie jego dzieła stają się bardzo poszukiwane i wysoko cenione. Marszandom i kolekcjonerom nie przeszkadza nawet fakt, że w zagranicznych muzeach i bardziej znanych galeriach sztuki znajduje ponad dwa tysiące dzieł jego autorstwa. Jak widać obrazy Elmyra de Hory’ego są dziś równie wysoko cenione co kompozycje, któe podrabiał.

Reklama

Menel Kultury

Czasem wypada zastanowić się nad początkiem. Nad tą pierwszą chwilą,