Lana Lux: Niuans w Cierpieniu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Kuba Wejkszner: Przeczytałem Twoją książkę i, tak jak mówiłem, jest straszna. Jest wszystkim tym, czego nie chciałem zapewne wiedzieć o świecie.

Lana Lux: Tak, teraz już wiesz i jak się z tym czujesz?…

Prawdopodobnie gorzej. Jeśli nie wiecie, Kokolka to lalka. Jest to historia Samiry, małej dziewczynki, która właściwie pozostaje dziewczynką przez całą książkę. Urodziła się w mieście, którego nazwy raczej nie wypowiem…

Dniepropietrowsk.

Gdzie przechodzi przez piekło życia w sierocińcu, następnie ląduje na ulicy, próbując znaleźć swoją przyjaciółkę, która została adoptowana i zaczęła życie w Niemczech, więc poniekąd można by domniemywać, że ta postać jest zainspirowaną Tobą.

Nie do końca, w niektórych miejscach. Używam miejsc, które znam, by móc je opisać, by wiedzieć o czym pisze. Inaczej mogłabym na przykład pozwolić Samirze być może w Polsce, a jej koleżance w Stanach Zjednoczonych, ale nie wiem zbyt wiele o Polsce lat 90-tych ani o Stanach, więc…

Zdaje się, że napisałaś jeden akapit o naszym kraju, o tym, że nasze toalety są ładne. Wielkie dzięki.

Nie ma sprawy.

Twoja książka ma wiele warstw. Jak oczywiście każdy pisarz chce usłyszeć, jest to książka, która przypomina mi o innych książkach.

Mam nadzieję, że dobrych?

Tak, obie są dobre. Położyłbym ją gdzieś pomiędzy Trainspotting i Malowanym Ptakiem Kosińskiego. Czytałaś je?

Nie, ale jeśli są podobne to chętnie przeczytam.

Tak, jedna jest o małym Żydowskim lub cygańskim chłopcu uciekającym od nazistów.

Malowany Ptak?

Tak.

Mam nadzieję, że znajdę ją po niemiecku.

Tak, w każdym razie, Twoja książka przypomina mi historię z Trainspottingu czy też Malowanego Ptaka, gdyż jest to historia o tym, jak jesteśmy wciśnięci w trudne okoliczności, które nie do końca możemy kontrolować. W Twojej książce najtragiczniejsze jest to, że zaczyna się to bez osoby zainteresowanej, bez jej świadomości. To mała dziewczynka, która nie do końca wie jak czytać, pisać i jest wrzucona w te trudne sytuacje tylko dlatego, że znalazła się w określonym momencie historycznym.

Tak, stało się to wielu ludziom, często są oni niewidoczni, ich historie są niewypowiedziane.

Jak wpadłaś na tę historię? Zapewne jest wiele podobnych, więc być może jest to kompilacja.

Ciężko mi powiedzieć. Zaczęłam od postaci, która uwidoczniła się podczas warsztatów z kreatywnego pisania, na które poszłam. Tam właśnie była, jej historia i początki oraz tragiczny rozwój doprowadziły do wylądowania na ulicy, stania się kryminalistką i wejścia jako kryminalistka do dorosłości, gdzie to właśnie dorośli powinni się Tobą zajmować, a nie wykorzystywać Cię. A także – kwestia prostytucji, którą widziałam w Niemczech. Wszystko ułożyło się w pełen obraz. Na początku mnie to przytłoczyło i nie byłam pewna czy chcę o tym pisać. Potem jednak zaczęłam wgłębiać się w temat i gdy już się wgłębiłam to nie mogłam przestać myśleć o tych ludziach. Potrzebowałam napisać o tym, by dać tej historii odpowiedni czas. Zajęło mi to 3 lata. Chciałam być bardzo dokładna, jeśli chodzi o te kroki i psychologię tej dziewczyny, a także okrutnych protagonistów tej historii. Musiałam sprawdzić jacy są Ci ludzie. To była może najtrudniejsza część, być wyrozumiałym dla nich, wczuć się w nich, bo nie są to ludzie, których zazwyczaj się napotyka czy z którymi się empatyzuje. Wiesz, jako czytelnik możesz po prostu się poddać, powiedzieć, że to dupki i ich nienawidzić, ale jako pisarka muszę zrozumieć jak Ci ludzie myślą, ich punkt widzenia. Nie mogę stworzyć pełnej postaci bez tego, inaczej będzie płaska i bez głębi, po prostu kolejny zły typ, ale tu ma historię i własną traumę.

Tak, to widać. Myślę, że jest to interesująca część tego związku, na przykład w kwestii kogoś, kogo nazwalibyśmy pedofilem na dzisiejsze standardy, czyli Dimę…

I Rocky’ego.

I Rocky’ego. Rocky zresztą jest agresywny od początku, a Dima nie był przemocowy od początku.

To zależy, ponieważ…

Tak, mam na myśli to, gdyż czuję, że ona była w tak złej sytuacji, że plusem w jej życiu był awans w hierarchii pedofili, gdzie ten drugi Cię nie bije, daje Ci ciepłą wodę, jedzenie, to jest jakiś progres w życiu. Myślę, że podoba mi się w tym niuans, że nie jest to tylko – oto zły człowiek, który robi złe rzeczy, ale ma w sobie inną część, a Samira ma w sobie inną część tej relacji. Na przykład, była bardzo młoda, odkrywała swoją seksualność i nie zawsze to, co się działo było przemocowe. Było przemocowe na nasze standardy, według naszego prawa, ale ona nie czuła się źle po każdej interakcji z nim. Jak do tego podeszłaś? Wydaje się, że jest to dość kontrowersyjne.

Myślę, że to bardzo interesujący temat, tak jak opisujesz. Są pewne standardy i jest to przemocowa sytuacja, ponieważ on jest dorosłym, on ma władzę i on robi coś nielegalnego. Niemniej, ona też nie zna standardów, nie wie co jest w porządku, jeśli chodzi o jej seksualność, a co nie. Chciałam, żeby była w niej taka właśnie część ekstra.

Jest bowiem wiele kobiet, które zaczynają swoją historię z seksem bardzo młodo. I społeczeństwo mówi im – nie, jesteście za młode, by to robić, za młode, by chcieć tego. A także – teraz jest za stare, ponieważ macie ten krótki okres, w którym możecie być seksualne. Kobieca seksualność musi się zacząć, w zależności od kraju, jak masz 16 albo 18 lat.

Znam osobiście bardzo wiele kobiet, które zaczęły relacje seksualne bardzo młodo i podobało im się to. Ale czuły się zawstydzone, ponieważ wiedziały, że to nie jest ok, więc chciałam, by Samira była bezwstydna, by podobało jej się to, co jej się podoba. By mówiła o tym jak o wszystkim innym: ubraniach, jedzeniu, żeby mówiła o tym jak o obrabianiu kiosku. Jest to powiem część jej świata i ma tego starszego faceta, który wyjaśnia jej, w bardzo wulgarny sposób, czym jest seksualność. Jest to także coś, co pamiętam z rozmów ze starszymi kolegami, jak oni rozmawiali o seksualności. To było bulwersujące, ale jednocześnie – bardzo uwalniające. Poza tym seksualnym kontekstem, gdzie ludzie używają właściwych słów i praw, jak gdyby tak to miało wyglądać. Chciałam więc, żeby nie – rozumiała to, ale żeby miała to coś fizycznego, co potem zmienia się w coś, czym było od początku, przemocową sytuację.

Naprawdę to doceniam, bo to nie jest przecież tak, że kobiety nagle mają 16 czy 18 lat i pierwszy raz zaczynają mieć myśli o naturze seksualnej o kimkolwiek. To bardzo ważne, by rozmawiać z nimi o tym w interesujący i zaangażowany sposób, ponieważ czuję, że jest to tabu i ono faktycznie psuje perspektywę. Jest w człowieku pewien wewnętrzny pęd w stronę seksualności. Z drugiej strony, naprawdę świetnie ujęłaś jak działa ten proces degeneracji. Na początku dziecko jest niewinne, nie chce kraść, nie chce żebrać o pieniądze, chce po prostu żyć, chce tylko cukierków zapewne. I z każdym krokiem w ten dziki świat, mówią jej, że to w porządku. Ponieważ mówię Ci, że to w porządku. Pokazujesz ten proces socjalizacji bardzo prawdziwie, ponieważ wszystko jest dozwolone w ramach praw danej społeczności.

Tak, to było celowe by przedstawić jak uczymy się zasad, jak dopasowujemy się do społeczności i jak bardzo jest to normalne. Normalni są ludzie wokół, 5-10 osób, które są wokół nas, które mówią nam co jest normalne. Jeśli jesteś częścią rodziny, w której zasypia się przed telewizorem i widzisz jak Twoja matka, babcia, ojciec i rodzeństwo zasypiają przed telewizorem to po prostu to robisz i to zupełnie normalne. A jeśli jest częścią społeczności, która wstaje rano i się modli, wtedy najnormalniejszą rzeczą na świecie jest wstawanie rano i modlenie się. Robimy to, co ludzie wokół nas, chcemy się dopasować. To jest to, czego chcemy i chcemy też robić „słuszną rzecz”. Dziecko często stara się zadowolić rodziców, tylko dlatego, że są rodzicami. Albo dorosłymi, którzy zajmują się dzieckiem. To było dla mnie interesujące, zrozumieć nie tylko moje dorastanie ale każdego, kto lubi wgłębić się i zrozumieć co nieco o tym, co to znaczy socjalizacja.

Czy myślałaś kiedyś jak o tym, że koncept traumy bierze się z wychodzenia naprzeciw społecznym oczekiwaniom? Jak w tym przypadku, jeśliby wziąć kogoś, kto został normalnie wychowany i wrzucić tę osobę w choćby procent tego, co przeszła Samira?

Byłaby totalnie straumatyzowana. Ale przez to społeczeństwo, które poznała na początku życia, myślała o tym wszystkim inaczej. Myślę, że to zależy od osobowości. Mamy postać Dashy, która wiadomo w jakim jest stanie. Ma ogromną traumę i w ogóle nie może jej użyć. Praktycznie głoduje, tnie się, niszczy siebie, jest autodestrukcyjna. Nie może tego użyć w ogóle. Samira ma natomiast coś bardzo naiwnego w sobie. Nie rozumie wszystkiego, ale nawet jak nie rozumie to nie boli jej to wszystko aż tak bardzo, bo po prostu przechodzi przez to. Jest jak osoba, która będąc na ulicy, zamyka oczy i przechodzi przez jezdnię i nic jej nie uderza, tylko przez przypadek. Jest jedyną taką osobą. Ma w sobie coś dziecięcego, pewnego rodzaju wolę przetrwania, ponieważ bierze życie jako grę, gdzie wszystko będzie na końcu w porządku. Ma wielką wiarę w to, że to nie jest zło, co jej się przytrafia, że trzeba przez to tylko przejść. Chciałam, by była niezłomna.

Być może to dlatego, że miała misję.

Być może dlatego, że miała misję, prawda. Jeśli zamkniesz się w swoim umyśle, jest dużo łatwiej nie przejmować się tym, co Ci się przydarza, bo masz już pewnego rodzaju mindset. Tak, to jest część tego, a także – nigdy nie straciła niczego wielkiego. Jak gdyby była dzieckiem, które wylądowało u Rocky’ego, ponieważ straciła oboje rodziców w wypadku samochodowym czy coś takiego. Wtedy miałaby wielki kontrast z jej poprzednim domem i może wtedy nie mogłaby sobie poradzić z tym wszystkim tak łatwo. Ale ponieważ zaczyna swoje życie od samego dna, to nie ma nic niżej, na co może spaść.

Nie bierzesz jeńców w tej książce, każdy kraj ma naprawdę poważne problemy. Ukraina – straszny kraj, dziki, pełen korupcji, pełen złych ludzi, mafii na ulicach, z drugiej strony – kulturalne Niemcy, gdzie wszystko jest ok na pierwszy, ale zło czai się pod spodem. Ludzie z Ukrainy, prawdopodobnie z Polski, Rumunii czy wielu innych krajów bloku wschodniego są używane przez Niemców jako zabawki. Co chciałaś przez to powiedzieć?

Chciałam objąć po prostu wszystko to, co pamiętam z Ukrainy, razem z wszystkim czego dowiedziałam się o prostytucji, o handlu ludźmi w Niemczech w tamtym czasie. Jedna rzecz, którą pamiętam to to, co widziałam na ulicach, a co znałam wcześniej z telewizji, historie o martwych dziewczynach znalezionych na ulicy; dziewczynach, które były zmuszane do prostytucji w Emiratach, Turcji, Niemczech, Stanach i wielu innych. Zawsze te same historie, zawsze wojna, wtedy w Czeczeni, cały czas, najbardziej brutalne historie, ciągle w telewizji. Tyle przyjaciół mojej rodziny, którzy zaczęli swój własny biznes. Zaczęli robić wszystko, byleby tylko przetrwać. Złapani przez mafię, zmuszani to płacenia pieniędzy, których jeszcze nie zarobili, molestowani, zabijani. To było naprawdę straszne i miałam takie poczucie, że chciałabym oddać to wszystko w tej książce, ponieważ byłoby dobrze coś z tym zrobić. Z tymi wszystkimi wspomnieniami, które ze sobą noszę, a także z Niemcami. To był mix chęci pokazania tego wszystkiego ludziom i opisania tego publice z Niemiec. Chciałam, żeby zostało to opublikowane, żeby może ludzie to przeczytali. Nie spodziewałam się, że będzie to dyskutowane w różnych krajach, to była zupełnie inna socjalizacja i ludzie. Gdy mówię o tym w Polsce to ludzie odbierają to nieco inaczej. Jest to im bliższe, gdyż są krajem post-sowieckim, rozumieją tę niestabilność i zmianę w inny kraj. Szukacie swojej bardziej europejskiej strony. Dla Niemców z kolei, chciałam, żeby zrozumieli, że świat, w którym żyją nie jest tylko Niemcami, które znają, ponieważ na peryferiach jest mnóstwo spieprzonych żyć. I ludzi, którzy nie są uznawani za część Niemiec. Jak Dima, który nie jest stamtąd, czy Samira. Są po prostu niewidzialni. Ta książka dzieje się tam i kiedy dowiadywałam się o tamtych czasach, latach 2000-2005 czy 2007, były to czasy najgorsze w kontekście prostytucji, ponieważ dopiero wtedy została zdekryminalizowana i seksworkerzy dostali jakieś prawa. Mogli na przykład zadzwonić na policję, jeśli klient nie chciał zapłacić. Z drugiej strony, otworzyło to drzwi na innych kryminalistów, którzy przywieźli ze wschodniej Europy kobiety i dziewczyny, bardzo młode dziewczyny z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Mołdawii, zewsząd. Ogromnie dużo odbywało się w tamtym czasie handlu ludźmi, tak jak opisałam to w książce. Zdobyłam dogłębne informacje, ile kosztuje dziewczyna, ile musi zrobić w ciągu dnia, jak trzymać ją na zawsze, ponieważ koszty jej życia muszą przekraczać to, co zarobiła, więc większość nie jest w stanie tego wytrzymać. Musimy się z tym zmierzyć, chciałam, żeby Samira przetrwała, ponieważ ją kocham i chciałam, żeby przeżyła.

Porozmawiajmy zatem o seksworkingu. W książce jest to opisane jako raczej nieprzyjemna aktywność i od naprawdę mrocznych lat 2000 rozwinęło się to na tyle, że niektóre dziewczyny mówią nawet, że jest to ich prawo, by to robić, że w ten sposób przejmują kontrolę nad biznesem. Jaka jest Twoja opinia na ten temat? Myślisz, że to poszło w dobrą stronę, że obecnie możemy mówić o seksworkingu bez stygmatyzacji albo z mniejszą niż to było w latach 2000? Jak powiedziałabyś, że zmieniło się to przez lata?

Myślę, że to się rozwija, także w Niemczech, ponieważ poprawiamy prawo po tym, co się stało. Po pierwsze, nie jestem przeciwko seksworkingowi wcale, widzę seksworking jako pracę i ludzie powinni mieć możliwość robienia ze swoimi ciałami cokolwiek im się podoba. I jeśli chcą pracować swoimi ciałami w ten erotyczny, seksualny sposób, może to będzie praca na telefonie, kamerki, może fizycznie, nie obchodzi mnie to. Co jednak mnie obchodzi to to, żeby ludzie nie byli zmuszani do żadnej pracy. Szczególnie jeśli zmusza się ich do robienia czegoś z ich ciałami, czego nie do końca chcą, szczególnie jak są bardzo młodzi albo dochodzi do gwałtu. Mam z tym problem. Dla mnie prostytucja nie jest złem i znam wiele kobiet, które są seksworkerkami, które nie zostały do tego zmuszone, ale po prostu to robią.Nie mogę mówić o wszystkich, znam tylko te 3-4 dziewczyny, ale to nie było zbyt dobre dla ich psychiki. Tyle wiem ja, ale to był ich wybór, nikt ich nie zmuszał. Możemy dyskutować na temat tego, czy kwestie finansowe to zmuszanie kogoś, czy jak ktoś jest samotną matką, która musi zadbać o swoje dziecko albo jak dziecko zachoruje to czy jest to jakiegoś rodzaju przymus ekonomiczny. Nie wiem, to nie jest tak, że był jakiś człowiek, który zmusił je do tego. Spróbowały, ponieważ pomyślały sobie, że może to dla mnie. Jedna starała się być artystką, co jest dość drogie i zajmuje mnóstwo czasu. Spróbowała więc tego, pomyślała, że może zarobić dobre pieniądze szybko. Też jej się nie spodobało. Inne dwie moje koleżanki miały tak samo. To znaczy, myślę, że dla ludzi, którym to odpowiada w ramach ich preferencji seksualnych to jak najbardziej, być może ktoś ma taką fantazję erotyczną o tym, że idzie do łóżka z klientem. Może dla tych ludzi to jest totalna wolność i najlepsza rzecz na świecie. Myślę, że ludzie, którzy tego próbują, szukają po prostu okazji do zdobycia pieniędzy. Może dla nich to nie najlepsza rzecz. Myślę, że to dobrze, że możemy mówić o tym, że nie kryminalizujemy już tych ludzi, co jest ważne dla mnie, że to się rozwija. Cieszę się, że pokazałam ten czas, ponieważ dobrze, że się skończył, ale to nie jest tak, że nie był ważny i myślę, że trzeba o tym myśleć i wiedzieć. Teraz znów próbują zrobić coś w Niemczech z sekworkerkami, żeby je bardzo skrupulatnie rejestrować, a to też nie zawsze działa, bo często się przemieszczają, więc nie mogą się ciągle rejestrować, co doprowadza znowu do łamania przepisów. To skomplikowane. Myślę, że trzeba to znowu usprawnić, ale przynajmniej jest jakaś dyskusja na ten temat.

Dobrze, że trzeba to tylko usprawnić, a nie zmienić w ogóle.

Tak.

To dobry pomysł. Mam ten problem, choć może nie jest to problem ogólnie, ale na pewno mentalny, gdy o tym myślę. Na pewno nigdy nie chciałbym penalizować prostytucji, myślę, że nie powinno to działać w ten sposób, powinno być to kompletnie transparentne i tak dalej. Jednakże – nie wiem czy powinno to być rekomendowane, nie wiem czy ludzie powinni być do tego zachęcani, nie wiem czy powinno się mówić, że seksworking to taka sama droga kariery jak bycie pielęgniarką czy prawniczką.

Tak, wiem co masz na myśli. Ja z kolei mam problem ze sformułowaniem zachęcanie, ponieważ często jest to otwarcie do tworzenia tabu i demonizowania. Nie wiem czy jakakolwiek praca powinna być promowana. Można by na przykład powiedzieć, że nie powinno się gloryfikować bycia artystą, bo czasami nie jest to super, więc nie powinnam zachęcać ludzi, żeby podążali za swoją pasją pisania, bo może być ciężko. Z drugiej strony powiedziałabym: nie, nie promuję tego, tylko wyjaśniam czym jest to dla mnie, dzielę się moją historią. I widzę, że wielu seksworkerów dzieli się po prostu swoją historią, doświadczeniem, ale mówi im się, że nie mogą tego promować. Nie robią tego. Kiedy dzielą się pozytywnymi doświadczeniami ludzie boją się i mówią – nie promujcie tego. A oni wcale tego nie robią. Jeśli jako społeczeństwo nie będziemy mieli z tym problemu to być może o wiele więcej ludzi, którzy się tym interesują, mogłoby tego spróbować na dzień czy miesiąc i potem wrócić, i wszystko byłoby w porządku. To tak jakby powiedzieć, spróbowałem być baristą przez tydzień i dostałem łątkę – o, widziałem cię, byłeś baristą. Jeśli byśmy tego nie robili, seksworking nie byłby takim problemem, ludzie poszliby i spróbowali tego, a jeśli by im się nie spodobało to nie byłoby tego stygmatyzowania na zasadzie – oh, widziałem twoje zdjęcie na Only Fans. Mogliby tego spróbować po prostu, stwierdzić, że to nie dla nich i wrócić do codziennego życia, jak gdyby nigdy nic.

Kokolska ma już kilka lat, podróżujesz obecnie po Europie, czy masz coś w głowie, w planach?

W międzyczasie popełniłam drugą książkę, obecnie piszę trzecią, mam nadzieję skończyć przyszłą wiosną. Mam nadzieję, że mroczna berlińska zima nie zniszczy mojego zdrowia psychicznego i będę mogła pisać, ponieważ berlińska zima i ja to trudna relacja.

Zawsze możesz podróżować, wpadnij do nas, jest trochę ciemniej.

Tak, mogłabym podróżować, ale mam też dziecko, więc większość czasu musiałabym być z nią, co nie jest łatwe. W międzyczasie także robię ilustrację, pasjonuje mnie to.

O czym teraz myślisz?

W tym momencie, czy o czym piszę?

Ogólnie.

Trochę boję się o moje pisanie i trzecią powieść, gdyż jest dużo bardziej osobista. Protagonista jest bardzo podobny do mnie i to mnie przeraża, bo lubię być niewidzialna w książkach. Lubię dzielić się na 1000 kawałków, ale nie tu. Tutaj będę bardzo obecna i to sprawia, że jestem wrażliwa. To przerażająca, ale myślę, że to dobrze, dobrze jest się bać, będzie to może uwalniające, może sprawi, że niektóre kobiety poczują się umocnione.

Cóż, szukałaś wolności w Kokolce.

Tak, zawsze szukam wolności.

Dziękuję za rozmowę.

Dzięki, że mnie zaprosiliście.

fot. Bartosz Maciejewski

Reklama