Wychodząc z cienia, czyli dlaczego potrzebujemy reprezentacji? Część druga

reprezentacja_glówne

Tekst jest kontynuacją, zachęcam do przeczytania pierwszej części wprowadzającej do problemu reprezentacji w mediach.

Choć America Ferrera przetarła drogę dla innych Latynosek w showbiznesie, Hollywood wciąż ma niemałe problemy z reprezentacją. W zeszłym roku triumfowali Azjaci, którzy przez lata byli źle traktowani przez branżę filmową – zazwyczaj byli grani przez białych aktorów. Często taka postać była kreowana w bardzo stereotypowy sposób – prześmiewczy, jak postać Pana Yunioshiego ze Śniadania u Tiffanyego, którego zagrał amerykański aktor Mickey Rooney, czy jako złoczyńcę, jak Fu Manchu, w którego rolę wcielał się najpierw Boris Karloff, a potem Christopher Lee. Uosabianie wcielonego zła w postaci azjatyckiego antagonisty było bardzo popularne w XIX wieku. Ten pogląd nazwano „yellow peril” (tłum. „żółte niebezpieczeństwo”) i funkcjonował głównie w Stanach Zjednoczonych po emigracji ludności chińskiej. Pojawił się z powodu obaw przed taniejącą siłą roboczą – martwiono się, że „obcy” pracownicy przejmą miejsca pracy i zakłócą ustalony porządek zachodniego świata. Wizerunek Dalekiego Wschodu oraz jego mieszkańców uległ zmianie, na szczęście na plus. Przyczyniła się do tego moda na dalekowschodnie sztuki walki, które zachwyciły wielu białych i wzbudziły zainteresowanie Azją, a co za tym idzie, większą świadomość.

Chciałoby się powiedzieć, że to było kiedyś – wciąż jednak można znaleźć przykłady współczesnych filmów, gdzie postać azjatyckiego pochodzenia została „wybielona”. Takimi przykładami mogą być ekranizacja mangi w fabularnej wersji Ghost in the Shell, gdzie w protagonistkę wcieliła się Scarlett Johansson oraz postać Starożytnej w Doktorze Strangeu, która w komiksie była tybetańskim mężczyzną, a w filmie zagrała ją Tilda Swinton. Hollywood obecnie jest bardziej inkluzywne niż kiedyś. W 2018 roku powstał film Bajecznie bogaci Azjaci, gdzie wszyscy główni bohaterowie są pochodzenia azjatyckiego. Na taką sytuację musieliśmy zaczekać aż 20 lat. 

 
Reklama

Prawdziwym triumfem dla azjatyckich aktorów było zeszłoroczne rozdanie Oscarów, gdzie nagrodę za Najlepszy Film i Najlepszy Scenariusz Oryginalny dostał film Wszystko wszędzie naraz, dla Najlepszej Aktorki Pierwszoplanowej otrzymała Michelle Yeoh, a statuetka dla Najlepszego Aktora Drugoplanowego przypadła Ke Huy Quan. Oboje aktorzy brali udział w nagrodzonym filmie. Ostatni tak wielki sukces na Oscarach odniósł film Parasite, który na rozdaniu w 2019 roku otrzymał aż cztery statuetki za Najlepszy Film, Najlepszego Reżysera, Najlepszy Scenariusz Oryginalny i Najlepszy Film Nienaglojęzyczny. W tym roku ten sukces może powtórzyć Poprzednie życie Celine Song, nominowany w dwóch kategoriach.

Akademia wręczająca statuetki musiała odbić zarzuty o zbyt małą liczbę wyróżnień dla twórców wywodzących się z mniejszości. Krytyka nasiliła się w 2016 roku, kiedy drugi rok z rzędu wśród nominowanych w kategoriach aktorskich były tylko białe osoby. Po sieci krążył wtedy hashtag #OscarsSoWhite, dzięki któremu problem został rozpowszechniony i zauważony. W skład Akademii wchodzi ponad 8 tys. członków, a od 2015 roku liczba kobiet oraz osób pochodzących z mniejszości rasowych i etnicznych podwoiła się. Powstał również pięcioletni plan, który ma na celu promowanie różnorodności i sprawiedliwego reprezentowania grup mniejszościowych oraz kobiet w filmach. 

Pierwsze zasady wprowadzono już w tym roku, wytyczne określają procent aktorów i pozostałej ekipy filmowej pochodzących z grup określanych jako niedostatecznie reprezentowane, tj. mniejszości etniczne i rasowe, społeczności LGBTQ+, kobiety i osoby niepełnosprawne. Mimo iż nowe regulacje są odpowiedzią na zarzuty widzów, budzą ona również niemałą kontrowersje, ponieważ istotą wręczenia nagrody powinno być dzieło. Pojawiają się obawy, że filmy zasługujące na statuetkę mogą jej nie otrzymać, gdyż nie spełniły nowych warunków oraz fakt, że nowe regulacje wymuszają promowanie różnorodności i nie przychodzi ona „naturalnie”. Wiadomo jednak, że od wielu lat Oscary nie są już tylko nagrodą filmową, ale również społeczną. Nie zawsze wygrywa najlepszy film czy aktor, ale to dzieło czy rola, która ma odzwierciedlenie w problemach społeczeństwa i świata.

Jednak większą kontrowersję wzbudziło tego roczne rozdanie nagród BAFTA, które powtarza scenariusz cscarowej wpadki z 2016 roku. Choć w tym roku lista nominowanych była zróżnicowana, bo aż 40% miejsc na listach aktorskich zajmowały osoby należące do mniejszości etnicznych, to finalnie wszyscy zwycięzcy okazali się być biali. Do tego tylko jedna reżyserka otrzymała nominację w kategorii Najlepszy Film, co stanowi najgorszy wynik od 2020 roku. BAFTA również wprowadziła zasady, które mają na celu promowanie kobiet i twórców pochodzących z mniejszości. Między innymi zmienił się proces głosowania, gdzie wśród nominowanych na tzw. long listy miało być po równo kobiet i mężczyzn – w tym roku jednak do short listy dotarła tylko jedna kobieta i jest to Justine Triet za Anatomię Upadku. W nominacjach została pominięta Greta Gerwig za Barbie, która była hitem kinowym tego lata i zarobiła ponad miliard dolarów ze sprzedaży biletów, Emerald Fennell za Saltburn oraz Celine Song za Poprzednie życie. W 2022 roku kobiety stanowiły połowę z sześciu nominowanych do nagrody dla Najlepszego Reżysera, a w 2021 roku ich przewaga liczebna nad mężczyznami wynosiła cztery do dwóch. W historii BAFTA były tylko trzy laureatki nagrody dla Najlepszego Reżysera: Kathryn Bigelow (The Hurt Locker w 2010 roku), Chloe Zhao (Nomadland w 2021 roku) i Jane Campion (The Power Of The Dog w 2022 roku). W tym roku żadna kobieta nie została nominowana w kategorii za Najlepsze Zdjęcia.

Nie tylko kobiety ucierpiały podczas tegorocznego rozdania nagród BAFTA. Żaden nie-biały aktor nie został nominowany w kategorii Najlepszy Aktor Drugoplanowy. Jedna czwarta nominacji aktorskich trafiła do nie-białych artystów, co oznacza spadek o 38% względem ubiegłego roku i aż 67% w 2021 roku. Mimo to statystyki wyglądają znacznie lepiej w porównaniu ze średnią od 2000 rokiem (13%) i listą nominowanych z 2020 roku, gdzie każdy aktor był biały. W tym roku reprezentacja innych narodowości była skromna, artyści pochodzili z Australii, Kanady, Niemiec, Irlandii i Korei Południowej, a także z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Mimo, że reprezentacja ma się lepiej na przestrzeni ostatnich lat, to wciąż branżę czeka ogrom pracy, jaki trzeba włożyć, by wszyscy zostali zauważeni. Oprócz tego społeczeństwo powinno wypracować większy poziom akceptacji i empatii względem mniejszości. Agresja wobec tych grup może być spowodowana lękiem, że to, co w obecnej chwili jest większością, zostanie zepchnięte na dalszy plan i zapomniane. Jednak ustąpienie miejsca nie oznacza od razu całkowitego zniknięcia, wręcz przeciwnie – wspólna egzystencja, oparta na szacunku, zrozumieniu i akceptacji może wnieść do naszego życia więcej, niż możemy się spodziewać.

Autorka: Marta Płochocka

Zdjęcie główne: Poprzednie życie / fot. materiały prasowe Gutek Film

Zdjęcie: Wszystko wszędzie naraz / fot. materiały prasowe Best Film

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE