Ateński City Break. Subiektywnie.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Historia i współczesność, prostota i luksus, pęd i powolne życie łączą się tu w harmonijną całość. Ateny. Jeśli nie będzie to miłość od pierwszego wejrzenia, to na pewno zapragniecie tu wrócić, by lepiej je poznać.

W Atenach lotnisk jest aż… jedno. Jeśli dotrzesz wieczorem, to już jesteś wygrany, bo dostajesz w gratisie cudny widok oświetlonego miasta z lotu ptaka. Kolejny plus to brak korków – raz, dwa, trzy i nocny autobus dowozi cię na centralny Plac Syntagma. Wrzuć walizkę do hotelu i nie trać nocy. Wszystko jest blisko, a każdy spacer to odkrywanie skarbów schowanych w wąskich uliczkach. Pozwólcie sobie zabłądzić – to najlepszy sposób na poznanie każdego miasta. Niech punktem orientacyjnym będzie dla was imponująco oświetlony Akropol. Koniecznie popytajcie o słynne „Schody Plaki”. Są tam najstarsze tawerny w stolicy. Znajdziecie je bez problemu, bo są oświetlone tysiącami lampek, a na wysokich stopniach siedzi masa ludzi. Polecenie wam kieliszka Ouzo byłoby truizmem, cóż więc lepszego niż Rakomelo? To miodowy likier domowej produkcji – smakuje najlepiej na ciepło, w świetle księżyca. Brzmi dobrze?

ateny_1

Kiedy obudzicie się następnego dnia rano ruszajcie na podbój Akropolu. O świcie nie zalewają go jeszcze grupy wycieczkowe. W drodze do Partenonu, zanim przejdziecie przez Propyleje (główną bramę kompleksu), usiądźcie w cieniu jednego z drzewek oliwnych i poczytajcie o historii tego miejsca. Zarówno mitologiczna, jak i historyczna wersja idealnie wpisują się w jego dostojną urodę. Początkowo warownia, później przekształcona w miejsce kultu. To wzgórze było świadkiem licznych przemian, wojen, protestów, ale zapewne również wspaniałych historii miłosnych i prawdziwych przyjaźni. Czujesz już dreszczyk? Partenon, najwspanialszy przykład doryckiej architektury jest w ciągłym remoncie, ale od czego jest wyobraźnia… Dla tych, którzy mają jej mniej, idealnym pomysłem będzie wizyta w Nowym Muzeum Akropolu. Na drugim piętrze można obejrzeć film z profesjonalnymi wizualizacjami, a nawet rekonstrukcję całego kompleksu wykonaną z… klocków lego!

ateny_3

Jeśli nie zachwyci was doskonałość Partenonu, to może Erechtejon? Świątynia poświęcona Posejdonowi i Atenie zachwyca wspaniałym portykiem wspartym na 6 kariatydach, czyli kolumnach-kobietach (zawsze wszystko na naszej głowie). Co ciekawe, za czasów tureckich budynek ten pełnił funkcję haremu! Miał on więcej szczęścia niż Partenon – przerobiony na meczet, w czasie oblężenia miasta przez Wenecjan pełnił funkcję magazynu na proch. Tak oto w XVII w. wspaniała świątynia Ateny – bum! – wyleciała w powietrze. No i widok roztaczający się z Akropolu…nie do opisania. Schodząc w dół warto zajrzeć do Teatru Dionizosa, lub, idąc w drugą stronę, przysiąść na skale nad Agorą, z której nauczać miał święty Paweł. Może poczujecie tę mistyczną moc, a może inspirację? Zobaczcie Plakę za dnia, a potem przejdźcie się w stronę placu Omonia. Po drodze wypatrujcie dużej hali, to lokalny bazar. Znajdziecie tam nie tylko świeże mięso (głowy i flaczki też), ryby (u nas takich nie ma), owoce morza, warzywa i sery, ale też moje ulubione orzeszki tysiąca smaków. Potrzebujecie 2 euro by kupić wielką torbę pysznych fistaszków prażonych w miodzie z sezamem. Kiedy już znudzi się wam chodzenie, wyposażeni w przekąski złapcie na placu Syntagma tramwaj jadący w stronę Glyfady. Rozsiądźcie się wygodnie i podziwiajcie widoki za oknem. Możecie dojechać do końca, a wracając wysiąść na jednym z przystanków w pobliżu plaży, która najbardziej wam się spodobała. Tramwaj jedzie wzdłuż wybrzeża, z widokiem na morze. Jeśli nie macie ochoty na plażing i morską kąpiel, możecie wybrać tramwaj jadący prosto do Pireusu, jednego z największych portów Morza Śródziemnego. Stąd złapiecie prom płynący na greckie wyspy lub do Włoch, ale stąd też odpływają największe statki handlowe. Opinie na jego temat są podzielone, ale szczyci się najlepszymi rybnymi tawernami.

ateny_5

W czasie kryzysu, gdy grecki rząd sprzedawał włości hurtowo, Pireus trafił w ręce Chińczyków, trudno więc stwierdzić, jaka czeka go przyszłość. Kończąc pierwszy dzień zwiedzania, udajcie się na ucztę w greckim stylu – zimne piwo Mythos i prawdziwa sałatka grecka na przystawkę to MUST HAVE. Zanim zaczniecie jeść polejcie całość oliwą i octem winnym, a następnie wymieszajcie dobrze z odrobiną soli i pieprzu – prawda, że smakuje inaczej? Wybór drugiego dania nie będzie łatwy, bo wszystko, co greckie, jest pyszne, ale polecam ucztować jak Grecy, przy Mezzee. Zamówcie kilka ciepłych i zimnych przystawek i dzielcie się nimi do woli. Teraz już powoli zaczynacie czuć, czym jest śródziemnomorski „slow life”. Po grecku tradycyjnie to „siga siga”, czyli bez pośpiechu, w dobrym towarzystwie, delektując się każdą chwilą i czerpiąc radość z życia.

ateny_2

Następnego dnia przed wylotem będziecie mieli jeszcze wystarczająco czasu, aby przejść się do Anafiotiki. Jest to dzielnica oddająca klimat i charakter greckich wysp. Obowiązkowo zarezerwujcie sobie 2-4 godziny na Muzeum Narodowe, które zgromadziło imponujące zbiory z terenu całej Hellady. Potem zapewne wrócicie pod budynek Parlamentu na Plac Konstytucji, czyli Syntagma, by złapać autobus lub metro na lotnisko. Jeśli starczy wam czasu, kupcie kawę Frappe i przejdźcie się po znajdujących się na tyłach Parlamentu Ogrodach Narodowych.

ateny_4

Jeśli wybierzecie się do Aten, dajcie sobie chwilę, by poczuć klimat tego miejsca. Nie jest to typowa europejska stolica, szczególnie w kwestii cen. Choć z pozoru wyda się chaotyczna, po jednym dniu będziecie się już świetnie orientować się w terenie. Będąc tu w niedzielę o godzinie 11, wybierzcie się pod Parlament, by zobaczyć uroczystą zmianę warty pięknie ubranych Ewzonów, dzielnie maszerujących w swoich trzykilowych butach. Co przywieźć do domu? Ja zawsze twierdzę, że to co jest tu najlepsze – oliwki, ser i naturalne kosmetyki Korresa (dostępne w aptekach, kosztują znacząco mniej niż w Polsce). To co, widzimy się na wiosnę w Atenach?

 

Tekst i zdjęcia: Aleksandra Malinowska

Reklama