BOSKA TAMARA Łempicka

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

„Patrząc na jej obrazy, jestem bliski orgazmu” – wyznał aktor Jack Nicholson. Płótna Tamary Łempickiej kolekcjonuje także Madonna, Woody Allen, Barbra Streisand czy Meryl Streep. Krytycy określali je “perwersyjną wersją sztuki Ingresa” albo “postkubistyczną secesją w neoklasycznym sosie”. Kiedy pisałem te słowa w dwa tysiące czwartym roku, rekordem aukcyjnym za Łempicką był obraz “Adam i Ewa” sprzedany w 1994 r. w Christie’s za 2 mln USD. Inne dzieła artystki uzyskiwały ceny 700-800 tys. USD.  Obecny rekord to  16,4 miliona funtów za obraz “Portret Marjorie Ferry”, również sprzedany na londyńskiej aukcji. Łempicka to jedyna znana w świecie malarka kojarzona z Polską (jednocześnie zaliczana do artystycznej pierwszej ligi). Tę polskość zamanifestowała, uczestnicząc w 1929 r. w Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu (wyróżniono ją brązowym medalem). W encyklopediach sztuki Łempicka jest nazywana “najwybitniejszą przedstawicielką art déco”. Jest pierwszą kobietą, która odniosła tak wielki sukces w malarstwie.

W 2004 w Royal Academy w Londynie zorganizowano największą jak dotąd wystawę poświęconą Tamarze Łempickiej. Zgromadzono na niej ponad 70 prac malarki. Jack Nicholson wypożyczył na tę wystawę m.in. “Portret wielkiego księcia Gabriela Konstantynowicza”, “Pomarańczowy szal” oraz “Portret Andre Gide’a”. Z Londynu prace Łempickiej pojechały do Wiednia – do gmachu Kunstforum. Jak powiedziała mi wtedy Rebecca Twine z Royal Academy, wystawa jest wydarzeniem roku – przynajmniej pod względem frekwencji. – Wszyscy chcą zobaczyć tę niesamowitą Polkę, która na wiele lat przed współczesnymi celebrities cieszyła się ich sławą, a jeszcze była wybitnie utalentowana – zapewniała Twine.

 Zielone Bugatti

“Żyję na marginesie społeczeństwa, a normy społeczne nie odnoszą się do tych z marginesu.(…) Bycie artystką usprawiedliwia każde postępowanie” – mawiała Łempicka i to było jej alibi dla licznych romansów (z kobietami i mężczyznami), skandali, prowokacji czy szalonych wypraw do podejrzanych klubów, gdzie zażywała kokainę i kochała się z marynarzami.

“Zawsze ubieram się jak samochód, a samochód jak ja” – podkreślała. Na początku lat 20. Łempicka ubrana w jasnożółty kostium, z kapeluszem-kaskiem na głowie, zajechała samochodem przed Grand Hotel w Monte Carlo. Kiedy zobaczył ją wydawca niemieckiego pisma dla kobiet “Die Dame”, padł przed nią na kolana, mówiąc, że nigdy nie widział tak wyrafinowanego, zmysłowego i perwersyjnego połączenia kobiety z maszyną. I zamówił u malarki jej autoportret – na okładkę swojego magazynu. Obraz “Tamara w zielonym bugatti” stał się jednym z najbardziej znanych płócien lat 20.

Dziewczynę uwiecznioną na obrazie “Piękna Rafaela” Łempicka zaczepiła na ulicy. Stwierdziła, że nie może się oprzeć jej urodzie, więc albo ją namaluje, albo uwiedzie, albo jedno i drugie. Jak napisała później córka Tamary – Kizette: “w tym obrazie pożądanie jest wręcz namacalne”. W 1976 r. krytyk londyńskiego “Sunday Times” nazwał “Piękną Rafaelę” najważniejszym aktem XX wieku. Po jego obejrzeniu księżne i żony bogatych przemysłowców wprawdzie nie chciały pozować nago, ale pragnęły mieć równie zmysłowe portrety.

Łempicka stworzyła galerię portretów ludzi odchodzącej epoki – bo tak naprawdę wiek XIX upłynął dopiero wraz z końcem I wojny światowej. Wielu z nich było dotkniętych piętnem dekadencji: na szykownych przyjęciach, gdzie bywała Tamara, podawano haszysz, upijano się, urządzano orgie – jakby znany im świat miał się skończyć.

Polka czy Rosjanka

Łempicka zasłynęła nie tylko z obrazów, ale i z fabularyzowania własnej biografii. Sfałszowała metrykę, by podkreślić swoją polskość: jako miejsce urodzenia wpisała Warszawę, chociaż naprawdę urodziła się w Moskwie. Jej ojcem był przemysłowiec Borys Gurwik-Gorski, rosyjski Żyd. Matka Malwina Dekler pochodziła z zamożnej polskiej rodziny. Łempicka twierdziła, że jej ojciec był znanym warszawskim adwokatem. Urodziła się w 1896 r. lub w 1898 r. – miała jeszcze młodsze rodzeństwo: Adrienne i Stańczyka. Imię otrzymała na cześć bohaterki jednego z wierszy Michaiła Lermontowa, chociaż niekiedy twierdziła, że tak naprawdę miała na imię Maria. Wychowywała się głównie w Warszawie, w domu dziadków Deklerów, którzy należeli do warszawskiej elity towarzyskiej. W ich domu bywali znani artyści, na przykład Henryk Sienkiewicz, Leon Wyczółkowski, Ignacy Paderewski czy Artur Rubinstein.

Miała zaledwie sześć lat, gdy straciła ojca. Twierdziła, że odszedł od matki, chociaż jest bardziej prawdopodobne, iż popełnił samobójstwo. W 1911 r. przeniosła się do Petersburga i zamieszkała u krewnych – Stefy i Maurycego Stiferów. W Petersburgu na balu, na którym wystąpiła w stroju wieśniaczki ciągnącej za sobą gęś, poznała swego przyszłego męża Tadeusza Łempickiego. Młody warszawski prawnik był ulubieńcem petersburskiego towarzystwa. Jego matką była Maria Norwid, bratanica Cypriana Kamila Norwida.

Po ucieczce z Rosji pod koniec 1917 r. Łempiccy zamieszkali w Paryżu, w marnym hoteliku, bo uratowali zaledwie kilka klejnotów rodzinnych. W stolicy Francji osiadło wtedy wielu rosyjskich arystokratów – większość z nich straciła majątki. Łempicka początkowo chciała zarabiać tak, jak urodziwe wielkie księżne rosyjskie: wiele z nich było modelkami u Coco Chanel, która święciła wtedy triumfy. Ostatecznie zdecydowała się zostać malarką. Początkowo studiowała u Maurice’a Denisa, przyjaciela Paula Gauguina. Potem przeniosła się do pracowni André Lhote’a w Académie Montparnasse. Od Lhote’a nauczyła się łączyć tradycję wielkiego francuskiego malarstwa Davida, Poussina czy Ingresa z modernizmem. Malowała obrazy w pokubistycznej manierze, ale był to kubizm elegancki, dlatego nazywano ją salonową kubistką. Jej płótna były prowokacyjne, ale nie szokujące, więc świetnie nadawały się do salonów. I między innymi w tym należy upatrywać ogromny sukces rynkowy Łempickiej. Pomogła jej też umiejętnie tworzona legenda, do czego przyczyniła się uroda, status arystokratki, ubieranie się w najlepszych salonach mody, odwiedzanie snobistycznych kurortów czy bywanie w znanych kabaretach.

Łempicka była jedną z najbardziej znanych celebrities (przez kilka dekad – co najmniej od połowy lat 20. XX wieku). Kiedy poznała swojego drugiego męża barona Roula Kuffnera, była kimś w rodzaju ówczesnej księżnej Diany połączonej z Madonną. Kuffnerowie byli przed I wojną światową właścicielami największego majątku ziemskiego w Austro-Węgrzech, największymi dostawcami mięsa i piwa na cesarski stół.

Gdy w 1938 r. Tamara i Roul przenieśli się do USA, natychmiast stali się jednymi z najbardziej znanych postaci Hollywood. Zaprzyjaźniła się wtedy m.in. z Gretą Garbo. Natychmiast okrzyknięto ją “baronową z pędzlem”, a zleceń na portrety słynnych osobistości nie nadążała realizować.

Dlaczego Łempicka odniosła taki sukces? Trafnie interpretuje to jej miłośniczka – Madonna. Twierdzi ona, że malarka fascynowała wyzwoloną kobiecością, co premiowało zarówno wśród mężczyzn, jak i ówczesnych protofeministek. Nicholson tłumaczy, że w jej obrazach mamy połączenie rzeczy pozornie sprzecznych: gorącej miłości, chłodu i wyrachowania. Dlatego są one tak ekscytujące.

“W sztuce geniusz polega na tym – powtarzała za swoim przyjacielem Jeanem Cocteau – żeby wiedzieć, jak daleko można się posunąć za daleko”. Łempicka to wiedziała, dlatego miała tak szeroką publiczność.

Łempicką odkryto na nowo w 1972 r., po retrospektywnej wystawie jej prac w Paryżu. Od tego czasu pozostaje jedną z najmodniejszych i najdroższych artystek XX wieku (zmarła w 1980 r.). Jej nazwisko stało się marką wykorzystywaną przez innych, na przykład przez francuską projektantkę Josiane Pividal. Nazwa jej domu mody i pseudonim “Lolita Lempicka” to wynik fascynacji malarką i Lolitą – bohaterką powieści Vladimira Nabokova. Pod koniec życia Łempicka często powtarzała: “Nie liczą się początki, o ile koniec jest dobry”. Serdecznie pozdrawiam, 

 

 

Fot. Bartek Maciejewski

Reklama