Po co latamy? – Po spokój

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Tak sobie myślę, że to powinien być cel większości z nas. Spokój. Nasz świat jest pełen niepokoju. Każdy z nas inaczej go też definiuje. Zastanówmy się czym jest dla nas niepokój, z czego wynika i czym się przejawia. Inaczej nie znajdziemy antidotum. W naszym życiu pełno jest lęku – o pracę, pieniądze, zdrowie, przyszłość, o bezpieczeństwo, o związek, o dzieci, o firmę, o wynik tego czy innego, czyli sporo z tego dotyczy naszych oczekiwań. Mamy więc pierwszą podpowiedź – jeśli chcemy mieć, przeżyć spokój, to powinniśmy zminimalizować nasze oczekiwania lub/i znaleźć takie destynacje, o których bardzo dużo wiemy sprawdzonych i potwierdzonych rzeczy żeby nas nic nie zaskoczyło. Druga sprawa to przyznanie się do tego co lubimy, a czego nie i tego co nam przeszkadza, a co nie. Trzeci punkt to pogodzenie się z tym, że nic na wyjeździe nie muszę, a nawet nie chcę. Jeżeli postawimy sobie najmniejszy chociaż cel to będzie to oczekiwanie, i kiedy go nie zrealizujemy (np. nie przeczytamy książki, którą mieliśmy przeczytać) to i tak spokój sobie zaburzymy naszym niezadowoleniem. Spokój to spokój. Spokój to „tumiwisizm” w czystej postaci. Spokój to brak celów i akceptacja czegokolwiek. Spokój to wyłączenie się z bieżącego życia. To tak jak medytacja podczas ćwiczeń czy jogi, czy w innych miejscach, która pozwala nam się odciąć od rzeczywistości i problemów na pół godzinki. Nasz wyjazd, nasz lot, ma nas wyłączyć na tydzień lub dwa. Okazuje się, że niewielu to potrafi. Zaraz są argumenty, problemy, dyskusje. Jesteśmy tak uzależnieni od sposobu życia i interpretowania współczesnego świata, że każde odcięcie się odbieramy wręcz, jak zagrożenie. Wyłączenie komputerów i telefonów jest tak przerażające jak byśmy mieli kody do rakiet balistycznych i bez kontaktu z nami ziemia byłaby zagrożona. Jest jednak odwrotnie. Bez umiejętności odnalezienia spokoju to my, nasze życie, nasza rodzina i nasza przyszłość są zagrożone. Przemęczenie, stres i frustracja nie znikną nigdy, ale odnajdowanie spokoju co jakiś czas odbudowuje nasze naturalne zasoby radzenia sobie. Może też przewartościować nasze życie w kierunku… szczęścia. A to już jest duże zagrożenie. Spokoju życzę.

Reklama