Po co latamy? – Po adrenalinę

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Coraz modniejsze staje się latanie w celu przeżywania silnych emocji. Są takie teorie, które mówią, że trzeba czasem rozruszać nasz system odczuwania żeby był gotowy na codzienne działania w wysokim stresie. Ja wolę te teorie, które mówią o uspokojeniu gdy cały rok żyliśmy na krawędzi, ale o gustach się nie dyskutuje. Tak czy inaczej przy silnych doznaniach zapominamy na moment o tym co było, o pracy, o problemach, o stresie zawodowym czy rodzinnym. Żeby to osiągnąć latamy po adrenalinę. Mamy bardzo dużo do wyboru. Możemy zacząć od pieszych wędrówek po odległych ostępach Azji czy Ameryki Południowej, możemy się wybrać na rejsy po niespokojnych wodach, możemy odwiedzać najdalsze kawałki Ziemi i stać w kolejce na Galapagos żeby pogoniły nas jaszczury biegające tek szybko jak my. Możemy oddać się sportom. Pływać czy latać na deskach, wejść na niedostępne szczyty, spływać kajakami z wodospadów czy górskich strumieni, jeździć rowerami po grzbietach górskich, skakać na spadochronie, nurkować bez sprzętu czy skakać z wysokich skał do morza. Naprawdę jest tego sporo. Problemem jest towarzystwo. Tutaj znowu warto dogadać się z towarzyszami podróży czy też potrzebują adrenaliny. Jeżeli jest to rodzina to też warto spytać czy zrelaksują się na wyjeździe kiedy my będziemy codziennie szaleć na granicy niebezpieczeństwa i wypadku czy tragedii. Może się okazać, że życie w lęku o najbliższych jest większą adrenaliną niż skakanie na spadochronie. Szanujmy wzajemne emocje. Fajnie jest wyjechać w gronie pasjonatów górskich eskapad, ale niefajnie jest martwić się o kogoś czy być zmuszonym do robienia czegoś czego naprawdę bardzo się boimy. Problem pojawia się w sytuacji kiedy chcemy i wyjechać z rodziną i chcemy adrenaliny na tym wyjeździe. Tu pomoże nam nasz organizm. Adrenalina wydziela się w każdej sytuacji trudnej, z którą musimy sobie poradzić. A efekt poradzenia sobie jest bardzo przyjemny. Zacznijmy więc od próby spakowania się w jedną walizkę. Najwyżej czegoś nie weźmiemy. Jedźmy gdzieś bez rezerwacji. I tak coś znajdziemy. Chodźmy bocznymi trasami. Będziemy atrakcją. Próbujmy jeść wszystko czego nie znamy. Szukanie spożywczaka żeby zjeść śniadanie jest dla niektórych wystarczającym wyzwaniem. To tak na początek. Do adrenaliny przyzwyczajajmy się stopniowo.

Reklama