Po co latamy? Po wspomnienia.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wydawałoby się, że to takie oczywiste. Że wszyscy lubią wspominać. Nic bardziej mylnego. Czasem chcemy zapomnieć niektóre ze wspomnień. A nie powinno tak być. Wspomnienia to wspomnienia. Boimy się w niektórych niepotrzebnych, dodatkowych przeżyć. Nawet jeśli w jakimś pięknym miejscu, w którym byliśmy kilka dni zdarzyło się coś nieprzyjemnego to przecież nie wpływa to na to miejsce. Niepotrzebnie ograniczamy się do krótkiego – było niefajnie – używając czarno-białego podejścia do świata. Psujemy sobie wtedy wspomnienia. Psujemy przyjemność latania. Możemy uratować wakacje mówiąc – miejsce cudowne, ludzie wspaniali, kuchnia rewelacyjna i jednocześnie zdarzają się nieprzyjemne sytuacje. Dzięki temu, możemy odczarować wszelkie traumy wyjazdowe. Było, minęło i nie ma co roztrząsać tych zgrzytów, najważniejsze, że czegoś się nauczyliśmy, coś przeżyliśmy, wyciągnęliśmy wnioski i jeszcze w jakimś fajnym miejscu. Czyż tak nie byłoby lepiej wspominać? Czy nie lepiej skupić się na zdjęciach? No właśnie. Robimy ich tysiące i dokumentujemy każdy, nawet drobny, epizod nie pozostawiając pamięci możliwości pamiętania szerszego kontekstu. Czy zauważyliście, że kiedy oko mamy wpatrzone w ekran aparatu fotograficznego lub telefonu, którym robimy zdjęcia to to wszystko w czym uczestniczymy i czego doświadczamy jest jakieś takie malutkie i ograniczone? Odkryłem to kilka lat temu. Robię teraz mniej zdjęć, jakieś ciekawostki, detale, konteksty, a jeśli spotykam coś interesującego to strzelam szybką fotkę i odkładam telefon aby nakarmić oczy. Szeroko, z każdej strony, dookoła, sycąc się obrazem, odczuwając to czego doświadczam, co kontempluję. Zapisuję te obrazy w głowie, a nie tylko na sprzęcie. Dla naszej pamięci jest to bardzo pomocne, bo kiedy faktycznie spotka nas jakiś incydent to mamy w zapasie mnóstwo innych obrazów i doświadczeń, a wtedy, wspominając, możemy spokojnie mówić i o wrażeniach pozytywnych, i zdawać relację z pewnych przykrości, które nas spotkały. Jest wtedy pełen obraz, a nie tylko te nieprzyjemne emocje. Kiedy jednak nie zdążymy zrobić zdjęcia lub nie dajemy rady przebić się przez tłum czy mamy kiepską miejscówkę to też nic strasznego. W każdym budżecie wyjazdowym powinien być fundusz albumowy. To w nich są rewelacyjne zdjęcia, które rekompensują nasze nieudolne czasem focie lub ich brak i dają naszym wspomnieniom znakomite tło.

Reklama