Claude Cahun – ponad podziałami już w latach 10. XX wieku

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Artyst(k)a-surrealist(k)a, która kwestionowała pojęcie kategoryzacji płci już w 1917 roku postanowiła zmienić imię nadane przez rodziców (Lucy Schwob) na neutralne płciowo – Claude Cahun. Claude nie próżnowała – oprócz fotografii, zajmowała się aktorstwem, tłumaczeniem, a poza tym angażowała w kampanie antynazistowskie.

Urodzona we Francji Cahun twierdziła, że ludzie noszą maski, a jej samej nigdy nie uda się zdjąć wszystkich twarzy. Przed 1920 rokiem pisała dla Le Mercure de France, a dokładnie w 1919 r. – opublikowała zbiór wierszy pod tytułem Vues et visions (Poglądy i wizje). Poprzez pisanie, a później fotografię, artystka odkrywa siebie. Szczególną uwagę przykuwają jej autoportrety, na których nie sposób określić dokładnie płci postaci. Podczas tworzenia tego rodzaju fotografii, Cahun wybiera przebrania i przybiera pozy, które ujmują ją jak najdalej od pojęcia „gender”. Jak stwierdziła, fakt czy jest bardziej kobieca czy męska zależy od okoliczności, a najbardziej utożsamia się z pojęciem neutralności płciowej.

W 1929 roku dołącza do grupy teatralnej, prowadzonej przez Pierre’a Alberta-Birota, Plateau. Tam również wystawia swoje własne, barokowe inscenizacje. Pięć lat później opublikowała esej polemiczny przeciwko prowadzonej polityce kulturalnej Francuskiej Partii Komunistycznej. Następnie, wraz z Anre Bretonem oraz Georgesem Bataille’em tworzy niezależny ruch rewolucyjnej walki Contre-Attaque.

Pod koniec lat 30., wraz ze swoją partnerką (z którą jednocześnie kolaborowała artystycznie) przeprowadza się do Jersey. Para rozpoczyna akcję antynazistowską. Za swoje działania zostają aresztowane i skazane na dożywocie. Dzięki wyzwoleniu przez aliantów w 1945 roku, udało im się uciec. Claude Cahun nie pozbyła się jednak traumy z czasów spędzonych za kratkami. Zmarła w 1954 roku.

Choć artystka rozpoczęła dyskusję z pojęciem tożsamości płciowej ponad wiek temu, tak w Polsce aktualnie borykamy się z akceptacją ludzi, którzy nie chcą się określać po którejś ze stron (M/K). A w języku nadal brakuje słów, mogących określić takie osoby, dlatego też z bólem serca, piszę o Claude Cahun w formie żeńskiej, z nadzieją, że do formy neutralnej płciowo uda nam kiedyś dotrzeć.

Reklama