Recenzja książki Krzysztofa Skiby „Polska bez gaci”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Co tam „Ucho prezesa”, co tam tabuny mało zabawnych kabaretów serwujących żenujące pseudo-dowcipy w kanałach telewizyjnych. Nie ma w Polsce lepszego dowcipnisia niż Krzysztof Skiba. Ten naczelny showman RP był moim kolegą redakcyjnym, kiedy razem pisaliśmy dla tygodnika Wprost niemal dwie dekady temu. Lekturę pisma zawsze zaczynałem od felietonów „Skibą w mur”. I nigdy się nie zawiodłem, bo teksty Skiby były jak najlepsze espresso z rana, spożyte wraz z gazem rozweselającym. Smutny ponury polski dzień stawał się bardziej kolorowy, a człowiek łapał dystans do naszej siermiężnej pod każdym względem rzeczywistości.
Jakże się ucieszyłem, gdy trafiła w moje ręce książka pt. „Polska bez gaci”. Zaciekawiony, oddałem się lekturze i nie mogłem przestać czytać. Nie wiedziałem, że realia w których żyjemy są tak śmieszne, błędnie sądziłem że w Polsce nie ma już nic do śmiechu. Pierwszorzędne pióro Skiby, jego humor, słowotwórstwo i wysoka klasa humoru powaliły mnie na kolana. A wszystko to okraszone satyrycznymi ilustracjami Marka Sayana Skwarskiego.
„Polska bez gaci” jest współczesnym portretem Polaków. Nieskończona głupota miesza się tu z absurdem i brakiem logiki, a każda sfera życia jest opowieścią rodem z psychiatryka. Skiba bez skrupułów wali we wszystkich i wszystko, bez wyjątku. I robi to w jedwabnych rękawiczkach. Ta książka to lekarstwo dla wszystkich zdołowanych i sfrustrowanych Polaków. Psychiatrzy powinni pacjentom chorym na depresję zapisywać lekturę tej książki. Zdrowiej!, bo bez skutków ubocznych.

Reklama