Ekscentrycy na wielkim ekranie – Charles Bronson

Katarzyna Paczóska
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Nie mowa tu o amerykańskim aktorze, a o brytyjskim więźniu, które de facto nazywał się Michael Gordon Peterson i niejednokrotnie w trakcie swojej kryminalnej kariery bywał nazywany przez media „najbrutalniejszym/najgroźniejszym więźniem Wielkiej Brytanii”. Podczas odsiadki zaatakował 20 strażników, dziesiątki współwięźniów, w izolatce spędził ponad 30 lat. Stało się – Nicolas Winding Refn postanowił zekranizować postać, o której nie wszyscy poza Królestwem słyszeli. W roli głównej – (jeszcze nie tak bardzo znany) Tom Hardy i osobiście, nie wyobrażam sobie na tym miejscu innego człowieka.

Michael Peterson był dosyć spokojnym dzieckiem – jego babcia zawsze pochlebnie się o nim wypowiadała – uprzejmy, grzeczny, kulturalny. W pewnym momencie, jednak, głowa małego Michaela została wystawiona na negatywne działanie środowiska. Nie wykluczone, że to jego głowa zmieniła w pewnym momencie kierunek działania na niezależny. W wieku 13 lat dołączył on do gangu, któremu nieobce były drobne kradzieże. Tymże sposobem rozpoczął swój bunt przeciwko panującym ogólnie zasadom. Po ukończeniu 22 lat, zaliczył wpadkę – został złapany za napad z bronią w ręku i skazany na 7 lat pozbawienia wolności. Jak to się stało, że za kratkami spędził ponad 40 lat?

Michael Peterson podczas odsiadki ewoluował w obywatela szczególnie brutalnego, dlatego też jego kara przesłużyła się o ponad 30 lat. Wkracza więc Tom Hardy. Do swojej roli aktor przygotowywał się robiąc 2500 pompek dziennie z obciążeniem na plecach równym 19 kg. W prezencie od prawdziwego Michaela otrzymał pocztą zgolone wąsy, które następnie zostały mu przyklejone. Jeżeli wierzycie w przejmowanie cech osoby po transplantacji, zaprawdę powiadam Wam – tu stało się tak z wąsami.

Przy „Bronsonie” mamy doświadczenie z planem średnim, ukazującym postaci najczęściej od pasa w górę. Po dołożeniu gwałtownych ruchów aktora, pokazujących narwaną naturę Charlesa, kryminalista sprawia wrażenie kreskówkowej postaci. Peterson nie próżnuje i przyjmując różne pozy i zakładając coraz to inne stylizacje opowiada historię ze swojej perspektywy. W ten sposób i za pomocą scen z życia przestępcy, Refn ukazuje szaleństwo Bronsona w niezwykle dokładny sposób.

Co uczyniło Petersona unikatem? Porywczość, agresja i niesamowita siła, którą nabrał odsiadując swoją karę w izolatce (ku przypomnieniu – spędził tam ponad 3 dekady). Oprócz swoich pięści, przy więziennych napadach wykorzystywał butelki, noże, metalowe tace czy trucizny. Przenoszony był z jednego zakładu karnego, do drugiego (czasami bywały to zakłady psychiatryczne). Ku zdziwieniu wielu, Bronson został wypuszczony na wolność, w której zupełnie nie umiał się odnaleźć. Żył na własnych zasadach, brał to, na co miał ochotę, bił kogo chciał. W trakcie 69 dni na wolności zaangażował się również w nielegalne walki na gołe pięści.

Bronson mimo dorosłego wieku, zachowywał się czasem niczym duże dziecko (nie ma się czemu dziwić po tak długiej odsiadce). Miał też drugą naturę – naturę predatora, która pojawia się z obliczu strażników oraz innych przetrzymywanych w zakładach karnych/psychiatrycznych. Sprawiał wrażenie człowieka niezniszczalnego, który odradzał się po każdej bójce.

Reklama