Jules Pascin. Książę Montparnasse

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Uwielbia podróże i sztukę. Wśród znajomych uważany jest za rozrzutnego, ceniącego wygodę i luksus artystę. Może sobie na to pozwolić, bo tworzone przez niego ilustracje szybko zyskują  nabywców. Tak zaczyna się zawrotna kariera Julesa Pasina. Artysty nie znającego granic.

Artysta wbrew wszystkiemu

Julius Mordecai Pincas urodził się ostatniego dnia marca 1885 roku w bogatej kupieckiej rodzinie. Ponieważ rodzicom nie podoba się artystyczne zacięcie chłopca – Julius w tajemnicy przed ojcem sięga po ołówek i tworzy pierwsze szkice – wysyłają go do internatu w Bukareszcie. Liczą, że syn zapomni o marzeniach i przejmie po nich firmę. Julius stawia na swoim, w rezultacie jedzie do Wiednia i Berlina, gdzie zdobywa gruntowne wykształcenie. Musi jednak odciąć się od rodziny, dlatego zmienia nazwisko na Pascin. Na pomoc ojca nie ma co liczyć. Aby zarobić na utrzymanie rozpoczyna współpracę z kilkoma niemieckimi czasopismami.

Jest jednym z niewielu artystów, którym tworzenie ilustracji satyrycznych, drzeworytów, aktów i portretów młodych kobiet się opłaca. Również w sensie finansowym. Wysokie honoraria pozwalają Julesowi wieść luksusowe życie. Bywa, że zaproszeni przez niego  przyjaciele (jest wśród nich m.in. Ernest Hemingway) podróżują do lokali 10 taksówkami. Henri Bing, francuski rysownik i znajomy Pascina nazywa go „anarchistą przebranego za dandysa”. Trafne określenie. Malarz i ilustrator uwielbia spędzać w wieczory w drogich lokalach, do których należą La Dôme i La Rotonde. Z tego powodu przyjaciele coraz częściej nazywają Pascina „księciem Montparnasse”. W trakcie jednego z takich wieczorów Jules poznaje Cecile „Lucy” Vidil, modelkę, a także późniejszą kochankę.

Rysownik

Przez kilka lat Pascin podróżuje między Monachium, gdzie siedzibę mają magazyny, dla których pracuje, i Paryżem, gdzie mieszka. Dużo czasu poświęca rysunkom, intryguje go zarówno fowizm jak i kubizm. Prace przykuwają uwagę przyjaciół, którzy organizują Julesowi wystawę. W 1908 roku artysta pojawia się w Salonie Jesiennym. Potem jest jeszcze lepiej, ilustracje na kremowym papierze podbijają serca krytyków. Na razie wybucha I wojna. Jules jak tysiące artystów z dnia na dzień zostaje bez pracy. Francja przestaje być dla niego rajem, miejscem, w którym dobrze się czuł. Dlatego Pascin nie zastanawia się ani chwili. Wyrusza do Tunezji, Hiszpanii i Portugalii. W Stanach Zjednoczonych stara się o obywatelstwo. Gdy je otrzymuje nie posiada się ze szczęścia, wraca jednak do ukochanego Paryża. Przyjaciele się dziwią, w końcu wzruszają ramionami.

Wieczory spędzają tak jak dotychczas – na dyskusjach o sztuce i tańcach do białego rana. W lokalach na Montparnasse panuje zgiełk, szampan i absynt leje się strumieniami. Pascin ma co świętować. Właśnie dowiedział się, że część jego ilustracji zostanie pokazana w Salonie Niezależnych. Odkąd po raz pierwszy na ekspozycji pojawili się impresjoniści z Claudem Monetem na czele, Salon dla wielu twórców jest wymarzoną galerią sztuki, w której muszą się pojawić. Tak jak się spodziewa na ekspozycji zjawiają się tłumy. Dziennikarze pytają go dlaczego zaczął tworzyć rysunki. Chociaż za zamkniętymi drzwiami pracowni wykonuje wielkoformatowe płótna, nie pokazuje ich. Pascin powtarza za Hemingwayem, że każdy jest stworzony do tego, co robi. Niedługo potem Jules dostaje kolejną propozycję współpracy. O ciekawych  i intrygujących pracach coraz więcej dobrego słyszy redaktor naczelny „Le Cropouillot”. Ilustrator otrzymuje stałą rubrykę, do której co tydzień przygotowuje rysunki. Życie Pascina staje się pasmem sukcesów, przynajmniej tak mu się wydaje.

Krwawe pożegnanie

Początek czerwca 1930 roku. Pascin przygotowuje się do kolejnej indywidualnej wystawy. Wyciąga prace, które chce pokazać szerszej publiczności. Wtedy coś w nim pęka. Jego małżeństwo z malarką Hermaine David mówiąc delikatnie nie jest idealne. Rysownik się samotny  i opuszczony. Przyjaciele nie komplementują go jak dawniej, co dla artysty o wielkim ego stanowi spore wyzwanie. Depresja i problemy z alkoholem nasilają się, Pascin popełnia samobójstwo. Zanim umrze zdąży stworzyć swoje ostatnie dzieło – na ścianie pracowni napisze „Żegnaj Lucy”. Kochanka znajdzie jego ciało kilka dni później. Podobnie jak znajomi wygląda na zdruzgotaną. Pogrzeb na Montparnasse przyciąga tłumy gapiów, którzy szybko zapominają o rysowniku. Chociaż Jules Pascin pozostawił po sobie wiele prac pamiętają o nim jedynie nieliczni. Dopiero teraz powoli zaczyna to się zmieniać.

Reklama