
Za chwilę wakacje, zostało kilka tygodni, zapomnimy o strajku, zapomnimy o tym, że zamachy na Sri Lance, zapomnimy o wielu sprawach, czas będzie płynął zupełnie innym rytmem.
Nawet politycy ruszą na wakacje. Zawsze mnie to zaskakiwało, przecież nie muszą być nigdzie przez wakacyjne miesiące, a na wakacje mogą ruszyć w każdej chwili w ciągu roku, ale w tym właśnie okresie zaprzestają „wiejskiej” obecności. Może się mylę, bom nie do końca zorientowana w politycznych kwestiach urlopowych i może ktoś mnie poprawi, ale wrażenie mam takie, a nie inne i owym wrażeniem dość wakacyjno-szołbizowego wyobrażenia politycznej pracy chciałam się podzielić.
Chociaż nie tylko tym.
Otóż przyjdą wakacje, a dokładniej czas, gdy będzie ciepło, a przynajmniej być ciepło powinno i zaczniemy bardziej leniwie podchodzić do wielu spraw codziennych, choć nie każdy ma wakacje, ale jednak jakby włoski strajk nieświadomie wkraczał w nasze tryby działania.
Robimy wszystko w wolniejszym tempie i nikt nawet na to nie zwraca uwagi, bo ciepło, bo brak klimatyzacji w wielu miejscach, bo świat zwalnia, a my razem z nim chcemy się nasycić tym wolniejszym biegiem.
Raczymy się tym, co najlepsze z tego wakacyjnego okresu i staramy się ochronić przed skutkami ubocznymi: zbyt szybkim upojeniem grillowym, zbyt czerwoną skórą (chociaż to nie wszyscy), zbyt długim spoglądaniem na zbyt kuso ubrane osoby (nie zawsze wychodzi).
Czeka nas czas radości, słońca i niby normalnego dnia. Chociaż może warto w tej codzienności faktycznie dostrzec uroki pięknych poranków, czasem niezbyt ciekawych godzin w pracy, bo jednak, jeśli w trakcie pozostałych pór roku praca nas nie satysfakcjonuje, nie łudźmy się, że lato coś odmieni, ale już powrót do domu może być o niebo przyjemniejszy. Liczmy więc na słońce tego lata, żeby móc się wygrzać i cieszyć pięknymi długimi dniami, liczmy na odpowiednią ilość wiatrów żeby smog nas zostawił w spokoju i odpowiednią ilość deszczu, żeby pożary nie były codziennością.
Zaplanujmy sobie, że lato będzie piękne, a jeśli pogoda spłata nam figla, wszyscy wiemy, jak to bywa w Polsce, na wszelki wypadek poza japonkami kupmy kalosze, poza parasolką chroniącą od słońca zabierzmy na urlop płaszcz przeciwdeszczowy, by nawet wśród deszczowych poranków i chłodniejszych dni faktycznie cieszyć się tym, że jednak czas w letnie dni zwalnia i cieszmy się tą powolnością i pewnego rodzaju wolnością z tym związaną.
Sobie i czytającym życzę odpowiedniego nastrojenia się na letni czas.

















