arika_krajniewska_1-min
Marika Krajniewska

Marika Krajniewska

A kysz, a kysz!

O marudzeniu już było, czas na iluzje. Jesteśmy świetnymi iluzjonistami. Nie myśleliście nigdy o sobie w tym kontekście? Lubimy iluzje i stosujemy różnego rodzaju sztuczki i czary mary, aby wytrwać w swoich wyobrażeniach nawet nie zastanawiając się nad tym, czy są one prawdziwe lub… (i tu uwaga!) czy są w porządku wobec nas.

O co mi znowu chodzi? A już tłumaczę. Historia banalna i prosta, jak aforyzmy Paulo Coelho.

Przyjaciółka jest w związku, wszystko super się układa i nagle po pół roku trwania w, według niej, idylli, on mówi, że nie jest szczęśliwy, ponieważ nie spełnia jej oczekiwań. Jakich? No, jej. To znaczy jakich? I tu następuje wyliczanka: to i owo. Przyjaciółka kiwa ze zrozumieniem głową i pyta, czy kiedykolwiek mówiła, że „tego i owego” oczekuje od swojego partnera? No, nie.

– Dlaczego w takim razie uważasz, że nie spełniasz MOICH oczekiwań? – pyta słusznie przyjaciółka.

– Bo są związane z tobą – pada odpowiedź.

– Jednak sam je wymyśliłeś i są one nieprawdziwe.

Ta rozmowa dochodzi do punktu kulminacyjnego w momencie, w którym partner zgadza się z tym, że sam namalował sobie poprzeczkę, której nie jest w stanie przeskoczyć. I (tadam!) zapomniał, że skoro sam ją sobie – tę poprzeczkę – podniósł, to sam też może obniżyć. I być szczęśliwym niezależnie od jej wysokości.

Tylko wiecie, trzeba chcieć być szczęśliwym. Trzeba chcieć. Bo wiąże się z tym chceniem taki twór, który większość z nas odstrasza. Wygląda jak Gremlin, choć daje się zagłaskać na śmierć. Ten twór ma imię. Dość osobliwie i pięknie brzmiące: Odpowiedzialność.

Przykład z historią mojej znajomej jest tylko po to, by zobrazować jak sami się oszukujemy. Niczego nie oczekuj, tak głosi jedna z czterech umów Tolteków – polecam z całego serca przestudiowanie ich filozofii. Na mnie podziałała jak kubeł zimnej wody. Nagle wytrzeźwiałam z kilkudziesięcioletniego stanu, wskazującego na uzależnienia bynajmniej nie od samej siebie. I zdarzył się cud. Narysowałam sobie szczęście, a drogę do bycia artystką malarką opisałam w trylogii z Elvisem w tle. Trzeci jej tom, który ukaże się 14 sierpnia w księgarniach pt. „Hej, mała!” opowiada właśnie o naszych iluzjach i niespełnionych nieistniejących oczekiwaniach. Precz z nimi wszystkimi. A kysz!

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin