Święta za rogiem, więc czas posprzeczać się na temat nowej części „Gwiezdnych Wojen”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Święta mają pewną tradycję. To czas, w którym wszyscy się jednoczymy w domach i wspólnie, w przyjemnej atmosferze, spożywamy kolację i inne posiłki. Święta oprócz tendencji do jednoczenia przy stole mają inną zależność. Mianowicie, towarzyszy im mnóstwo sprzeczek na najróżniejsze tematy, od polityki po wiarę. W tym roku posiłkom będzie towarzyszyć inny, całkowicie niespodziewany temat do debatowania, a konkretnie nowe „Gwiezdne Wojny”, „Skywalker. Odrodzenie”.

Wydawało mi się, że pod kątem polaryzacji opinii publicznej Polska jest pewnego rodzaju fenomenem. Okazuje się, że nowa część popularnej sagi „Star Wars” również wywołuje wiele kontrowersji poza granicami naszego kraju. Po raczej chłodno przyjętych poprzednich dwóch częściach sagi, dziewiątą odsłonę postanowiono oddać w ręce J.J. Abramsa, by zabezpieczyć się na wypadek dziwnych pomysłów i wariacji reżyserów z poprzednich dwóch części.

„Skywalker. Odrodzenie” osadzono w klimacie, za który pokochano „Gwiezdne Wojny”. Naszym oczą ukażą się dobrze znane planety, do których dorzucono te całkowicie nowe. Oczywiście w każdym z nich znajdzie się wiele smaczków i nawiązań do pierwszych sześciu części sagi. Do serii powracają nasi starzy znajomi, czyli chociażby Lando Calrissian, Imperator Palpatine i Chewbacca, który w końcu odzyskał swoje poczucie humoru. Jeśli jest tak dobrze, to czemu jest tak źle, jak mówi i pisze wiele osób?

Wiele zarzuca się zakończeniu, którego oczywiście Wam zdradzać nie będę. W połączeniu z – jednak – dziwnymi wariacjami fabularnymi i wciąż szeroko komentowaną fuzją z Disneyem uzyskaliśmy zlepek różnych, nie do końca podobających się „weteranom” serii scen i wątków. Ale co ja Was będę zniechęcał! „Gwiezdne Wojny”, jakie by nie były, i tak mają swój wyjątkowy klimat. Nie wiem, czy wynika to z wysokiej obecności midichlorianów w moim ciele, czy zwykłego sentymentu. Wybierzcie się do kina sami i zadecydujcie, czy „Skywalker. Odrodzenie” jest filmem godnie hołdującym całą serię. Premiera już jutro.