Lotnisko po epidemii. Rozmowa z prezesem Portu Lotniczego w Gdańsku – Tomaszem Kloskowskim

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Dzień dobry Panie Tomaszu.

Dzień dobry Panie Jakubie.


Reklama

Przepraszam, że taki nieuczesany jestem, jakoś nie miałem ostatnio okazji pójść do fryzjera, nie wiem dlaczego.

Ja też. 18 maja mam urodziny i pierwszą rzeczą, którą zrobię to pójdę do fryzjera, bo też cierpię z tego powodu.

Obecna sytuacja wpłynęła jednak nie tylko na nasze fryzury. Jak się miewa lotnisko?

Nie będę ukrywał, że sytuacja jest trudna. Jesteśmy praktycznie bez przychodów i ponosimy same koszty. Pandemia wirusa wpłynęła znacząco na funkcjonowanie lotniska, podobnie jak wielu przedsiębiorstw w całej gospodarce.

Jakie macie Państwo plany, jeśli chodzi o dalsze działania? Jak będzie wyglądało lotnisko w sytuacji pokoronawirusowej?

Obecnie staramy się przetrwać ten czas przy minimalnych kosztach. Lotnisko jest, wbrew pozorom, wciąż otwarte. Gdy wczoraj kilka samolotów linii lotniczych WizzAir latało nad Gdańskiem, od razu się rozdzwoniły telefony, ludzie zaczęli pytać czy coś się stało, czy ruch lotniczy się wznowił, ale to były zwykłe loty techniczne. Przewiduję, [wywiad został nagrany na początku maja – przyp.red.] że lotniska rozpoczną loty na przełomie czerwca i lipca. Oczywiście, nikt nie wie w jakiej skali wrócimy. Myślę jednak, że powinniśmy być optymistyczni. Należy pamiętać, że obecnie w Polsce jest wiele osób pracujących za granicą, które już od kilku miesięcy nie zarabiają pieniędzy. W moich konwersacjach często pojawiają się pytania o to, czy będzie można polecieć w lipcu lub sierpniu na wakacje do Europy, czy ciepłych krajów. Sądzę więc, że ten powrót do normalności to wcale nie będzie taka długa droga.

Czy ludzie nie będą się jeszcze jednak bali latać?

Na pewno strach ma duże znaczenie, jeśli chodzi o powrót części osób do latania. Jeżeli od dwóch miesięcy jedyne o czym możemy usłyszeć w mediach to kolejne rekordy zachorowań, trudno się temu dziwić. Nie ma co oczekiwać, że to minie z dnia na dzień, natomiast mamy to do siebie, że szybko zapominamy o strachu. Przypuszczam, że większość pasażerów zdecyduje się na wakacje w drugiej połowie lata. Zazwyczaj funkcjonuje to w ten sposób, że pierwsza osoba musi się zdecydować, opisać swoje pozytywne doświadczenia i to, że nie ma czego się bać, a następne pójdą za jej przykładem. Jeśli chodzi o turystykę, będziemy na pewno podróżować w granicach naszego kraju. Możliwe, że będziemy się nieco bali wyjechać za granicę, więc podróżować turystycznie poza Polskę będą raczej ci z odważniejszych, reszta – pewnie w przyszłym sezonie zdecyduje się na taką podróż.

A jeśli chodzi o sytuację podróżujących, jak to na nich wpłynie? Przypuszcza pan, że ceny biletów się zmienią czy te straty będą linie lotnicze próbowały sobie odbić na podróżujących?

Nie ma takich szans. Pamiętajmy, że cała branża lotnicza stoi przed sytuacją, w której musimy na nowo zachęcić ludzi do latania, na nowo się otworzyć. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz nagle wszyscy podnieśli ceny o 300% i to miałby być powód, dla którego ludzie zaczęliby latać. Absolutnie nie. Myślę, że ceny będą utrzymywały się na poziomie sprzed pandemii, natomiast na pewno będziemy zwracali uwagę na dystansowanie społeczne. W branży lotniczej samo dystansowanie wystąpi, ale w ograniczonym zakresie. Pomysły, że np. wykluczymy 1/3, czy 50% foteli w samolotach są irracjonalne. Spowodowałoby to, że przewoźnicy nie lataliby w ogóle, bo latanie byłoby nieopłacalne, ponieważ ceny biletów musiałyby wzrosnąć trzykrotnie,.


Reklama

Jako że zmienia się lotnisko, zmieniamy się także my. Tutaj chciałbym wprowadzić element Anywhere do naszej rozmowy. My również modyfikujemy sposób prezentowania naszych treści. Wprowadzamy nową technologię na lotnisko, by umożliwić podróżnym czytanie naszych magazynów poprzez specjalne naklejki, dzięki którym będzie można pobrać nasze magazyny poprzez system NFC, a także przez kod QR. Jak pan ocenia te zmiany z punktu widzenia lotniska?

Generalnie uważam, że to, co się dzieje u was, to jest takie maszerowanie z duchem czasu. Młode pokolenie nieustannie korzysta ze smartfonów, wszelkiej elektroniki. Młodzi ludzie chcą, żeby się w ich życiu działo, chcą wchodzić w wirtualny świat i dlatego wy, między innymi pod swoich klientów, wychodzicie z tymi rozwiązaniami. Ja jestem z innej epoki. Powiedziałbym nawet, że z tego co pan, panie Jakubie, powiedział przed chwilą, zrozumiałem może 2 czy 3 wyrazy. Oczywiście żartuję, natomiast idziecie z duchem czasu i to słuszna droga. Trzeba cały czas stymulować klientów, stymulować pasażerów, czytelników, trzeba wprowadzać nowinki technologiczne.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję bardzo i na pewno zapraszamy wszystkich do fryzjerów, a myślę, że na przełomie czerwca i lipca do samolotów!

 

Wywiad został przeprowadzony 14 maja

Reklama