
Myślę o badaniach przeprowadzonych przez Norweski Uniwersytet Nauki i Technologii. Otóż okazało się, że osoby obdarzone poczuciem humoru żyją dłużej.
Czyli mamy kolejny sposób na długowieczność. Słyszeliśmy już, że dobra dieta (owoce, warzywa, ryby, produkty pełnoziarniste) pozwala cieszyć się długim życiem i zdrowiem. Do tego ograniczenie używek, a jeśli trunki, to tylko nalewki ku zdrowotności. Nooo dobra, z tymi nalewkami to moja osobista teoria, a ja nie jestem naukowcem i badaczem, tylko praktykiem. Zazwyczaj praktykę zaczynam w piątki około dwudziestej trzeciej, a kończę w niedzielę w okolicach piątej rano. Preferuję prosecco, chociaż słyszałem, że wino czerwone jest kluczem na utrzymanie długowieczności. Osobiście mam obawy czy spożywany codziennie kieliszek wina jest w porządku. Radziłbym zachowanie ostrożności, żeby na starość nie narobić sobie kłopotów.
Wiadomo, że osoby aktywne, biegające, tańczące, wspinające się, również mogą liczyć, na to, że ich życie będzie dłuższe, a na emeryturze raczej nie zasiądą na bujanym fotelu, tylko dalej będą prowadzić liczne aktywności, których realizacja pozwoli im dobrnąć do setki. Osoby mniej aktywne ruchowo, ale wyznające zasadę slow life, trenujące jogę, praktykujące medytację, także nie powinny mieć obaw, jeśli mają już plany na ekscytującą emeryturę. Dożyją! Wklepywanie w twarz i ciało olejków z wiesiołka również pomaga oraz … uwaga … suplementacja oleju z wątroby rekina. Na odporność. Na zdrowie. Na długie życie. Na wszystko.
W badaniach wyliczono, że posiadając dobry humor można dożyć minimum do siedemdziesiątki. Ciekawe! Myślę, że przy okazji trzeba mieć dobrego chirurga medycyny plastycznej, który czasem ostrzyknie zmarszczki od tego śmiechu. I kurze łapki. Chociaż ja cenię naturalność i chciałbym starzeć się z godnością. Zresztą dobry humor to najlepszy kosmetyk, a uśmiech to najpiękniejszy makijaż. Śmiech pobudza całe ciało, dotlenia i każdemu z nim do twarzy. Nie przewiduję, że dorobię się dużej emerytury, a chirurdzy sporo kosztują. Więc raczej będzie trzeba to wszystko znieść z uśmiechem i ze zmarszczkami. Byleby tylko nie zostać oszukanym metodą na wnuczka.
Mam poczucie humoru, chociaż na co dzień nie uprawiam stand-upu, nie tryskam nim na zawołanie i nie prowadzę wieczorków kabaretowych dla rodziny, przyjaciół i znajomych, chociaż zdarzają się propozycje (zwłaszcza po nadużyciu prosecco). Nie umiem opowiadać żartów. Kompletnie się do tego nie nadaję, a jak poznam jakiś śmieszny, to w ciągu pikosekundy zapominam. Tak, mam sklerozę, więc czekam na badania Uniwersytetu wyjaśniające, co pomoże zachować pamięć, żeby walcząc o długowieczność mieć z tyłu głowy swoje dane osobowe i bez zająknięcia wyrecytować pesel. Przyjmuję miłorząb japoński, jem orzechy i migdały, ale myślę, że to jeszcze za mało i muszę się czymś wspomóc.
Humor pozwala mi wyjść z kryzysowych sytuacji, które mam, bo tak jak każdy, prowadzę życie, które wkurza, denerwuje, irytuje, zaskakuje. Z humorem jest łatwiej to wszystko przetrwać, bo rozluźnia. Często zdarza mi się coś humorystycznie spuentować, co od razu pozwala mi przymknąć oko na przeszkody. Nie śmieję się ze wszystkiego, bo nie wypada. Ale śmieję się z siebie. Śmieję się ze swoich zachowań oraz gaf. Kpię i dostrzegam swoje błędy oraz słabości. Nie mam problemu, aby publicznie opowiadać o sytuacjach, w których zachowałem się głupio lub zatraciłem umiejętność myślenia. Nie obrażam się na innych, jeśli w pierwszej chwili nie zrozumiem czyjejś aluzji na mój temat. Nie odwracam się na pięcie i nie prezentuję focha. Wystarczy, że to przegadamy i wyjaśnimy o co dokładnie chodziło. Mam dystans do siebie i świata. Nie biorę życia na poważnie. Dystans w połączeniu z poczuciem humoru to dar. Tak, jestem obdarowany i czerpię radość z życia. Uważam, że ludzie bez poczucia humoru mają trudniej.
Wybrałem pisanie szalonych powieści komediowych, bo moja natura idealnie do tego pasuje. Nie mógłbym realizować się literacko w komedii, gdybym był smutasem. W życiu nie tworzę dramatów, więc w powieściach również tego unikam.
Humorem trzeba się zarażać, a to zarażenie wywołuje same pozytywne konsekwencje. Humor to naturalny zastrzyk endorfin. Uśmiechem należy się dzielić, przywoływać i odwzajemniać go. Jeśli tak się zadzieje, to robimy krok w kierunku długowieczności i niesiemy dobre wartości, bo uśmiech do takich należy.


















