
Słońce na zewnątrz, niebo bezchmurne, ale nie pytaj o Polskę.
Na rozstaju dróg, skrzyżowaniu ulic, widzimy opozycję. Towarzysze zerkają na siebie jeszcze chwilę przed zaciekłą jatką. Napięcie rośnie z sekundy na sekundę, oczy przeciwników spotykają. W końcu nadchodzi ten moment, walkę czas rozpocząć.
Z gardeł jednej strony wydobywa się „jesteś w Polsce, mów po polsku”, a drugiej „zdejmij mundur, przeproś matkę”. Stream leci online. Koszt – 30 złotych za pięć minut potyczek słownych. Czy warto? A jakże. Temat rozgrywki będzie poruszany na pięiu kolejnych spotkaniach towarzyskich. Ludzie rozpoczną debaty, która grupa głośniej krzyczała, która częściej powtórzyła swoją frazę. Wygrają Ci, którzy głośniej przekonają do swojej racji.
Wsiadłam kiedyś do autobusu w centrum Warszawy (no dobra, na Żoliborzu), trafiając w środek zaciekłej dyskusji. Kobieta w średnim wieku piekliła się do osoby siedzącej w drugiej części krótkiego pojazdu. Dlaczegóż? Bowiem mężczyzna rozmawiał przez telefon w obcym jej języku. W międzyczasie, grupa młodych ludzi wchodziła w dyskusję z obrończynią dumy narodowej. Wynik? Poirytowane strony, bo przecież wiadomo, że żadna nie przekona drugiej do swojej racji. Co ciekawe, kobieta wydawała się być agresywna, ale ze swojego siedzenia nie wstawała. Wystarczyło, że była przygotowana na tego rodzaju dyskusję – dobrze recytowała zapamiętane zdania. I dobrze dla niej, przynajmniej ćwiczy swoją pamięć.
Podobnie do pewnej pani, zachęcającej do wystąpienia kraju z Unii Europejskiej, ta to pamięta wszystko, jakby sama przeżyła zabieg każdej kobiety osobiście. Leżała przy jednym łóżku i odbierała wszystkie niedzieci świata. W przerwach od tej jakże ciężkiej pracy może podróżować, jednak z dala od naszych południowych sąsiadów, w końcu nie zgodzili się na antyaborcyjne porozumienie. Tak, tak, ja też nie potrafię zrozumieć, dlaczego, plan był doskonały.
Ale przynajmniej edukacja wchodzi na coraz to wyższy poziom. W kanonie lektur proponowane są biografie wielkich Polaków. Chociaż zaraz, przecież każdy Polak jest wielki, nawet ten za granicą.
Więc jeżeli ktoś zapyta, co u mnie, odpowiem „Spoko”. Niech tylko nie pyta o Polskę, bo jeszcze się wyprowadzę.


















