
Martin Scorsese zapytany, co sądzi o filmach Marvela, powiedział, że nie są dla niego, że próbował je oglądać, ale nie przypominają mu kina tylko parki rozrywki. Dał do zrozumienia, że to nie filmy, a atrakcje skrojone pod konkretną publiczność i dające jej łatwą rozrywkę.
Kiedy to powiedział, najbardziej kasowym filmem na świecie był „Avengers: Endgame” – finał superbohaterskiego cyklu Marvela, w którym grupa ludzi o supermocach musi kolejny raz walczyć z szalonym tytanem, który pokonał ich film wcześniej i pstryknięciem paluchów zmiótł połowę żyjących istot w całym wszechświecie i teraz superbohaterowie cofają się w czasie i takie tam.
Film był mocno chwalony m.in. za to, że wszystkie kobiece bohaterki Marvela pojawiają się razem, w jednym ujęciu i trwa to kilka solidnych sekund, co ma ponoć oznaczać jakieś ważne zmiany.
Na razie swój solowy film dostała tylko jedna z nich.
Taki sobie.
W dodatku Marvela kupił Disney i zdaje się, że oszukał główną aktorkę na pieniążki.
Niemniej w 2019 „Avengers: Endgame” zarobiło ponad 2 mld 797 mln dolarów.
Na drugim miejscu była „aktorska” wersja „Króla Lwa”, a na trzecim druga część animacji „Frozen”, które zarobiły odpowiednio 1 mld 656 mln i 1 mld 450 mln dolarów.
W pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze dwa inne filmy Marvela (Spiderman: Far From Home” i „Kapitan Marvel”), aktorska wersja „Aladyna” z Willem Smithem w roli Robina Williamsa i sequel rebootu przeboju z 1995 roku z Robinem Williamsem – „Jumanji: Next Level” oraz sequel animacji z 1995 roku – „Toy Story 4”.
A, no i IX część „Gwiezdnych Wojen” pt. „Gwiezdne Wojny: Coś tam, coś tam, Luke Skywalker”, nie wiem, nie widziałem.
Po latach uświadomiłem sobie, że chyba nie tyle byłem wielkim fanem „Gwiezdnych Wojen”, co wielkim fanem Harrisona Forda, dlatego lubię tylko pierwszą trylogię.
Filmową dziesiątkę 2019 roku dopełnił „Joker” Todda Phillipsa, któremu jestem ogromnie wdzięczny za ten film, bo przypomniał mi, jakim wybitnym filmem był „Król komedii” Martina Scorsese.
Film polecam ciekawskim i ogłaszam konkurs – znajdź 10 szczegółów, które różnią oba filmy.
Konkurs jest bez nagród, bo wszyscy jesteśmy przegrani.
W 2019 „Joker” zajął szóstą pozycję, zarabiając ponad 1 mld dolarów.
Podsumowując ten box-office: cztery adaptacje komiksów, z czego trzy Marvela, dwa animowane sequele, dwie aktorskie wersje animowanych przebojów kinowych z lat 90-tych, sequel rebootu przeboju kinowego z lat 90-tych i kurwa DZIEWIĄTA część jebanych „Gwiezdnych Wojen”, serii, która zaczęła się w 1977 roku i powinna się skończyć w 1983.
Scorsesemu zarzucano hipokryzję, ignorancję i elityzm, chociaż tłumaczył, że chodziło mu raczej o zwrócenie uwagi na to, żeby w kinach pojawiały się filmy różnorodne narracyjnie, bardziej autorskie, a nie tylko kontent dla cyfrowych platform. Żeby nie uzależniać zysków z dystrybucji kinowej od sformatowanych produkcji, kręconych głównie na zielonych tłach, bo zabijanie różnorodności i pogłębianie różnic między kinem mainstreamowym a autorskim tylko dla powiększenia korporacyjnego zysku słabo rozwija przemysł i na dłuższą metę powoli go wykańcza.
Nie wiem czy ma rację.
Czterdzieści lat przed „Avengers: Endgame” najbardziej kasowym filmem 1979 roku była „Sprawa Kramerów” – dramat, w którym Dustin Hoffman walczy w sądzie o opiekę nad dzieckiem z Meryl Streep.
Na drugim miejscu był „Horror Amityville”, na trzecim „Rocky II”, na piątym „Obcy” Ridleya Scotta, a szóstym filmem pod względem ilości zarobionych pieniążków był „Czas apokalipsy” Francisa Forda Coppoli!
(Tu też gra Harrison Ford i jest super!)
Cała dziesiątka filmów była też produkcji amerykańskiej.
W 2020 zarówno kina, parki rozrywki jak i wszystko inne zostało zamknięte.
Najbardziej kasowym filmem 2020 roku było „800” – chiński film wojenny Hu Guana o grupce dzielnych chińskich żołnierzy mężnie stawiających opór Japończykom podczas bitwy o Szanghaj w 1937 roku.
Spojler! Japonia wygrała.
Dzisiaj zwycięzcami są bezapelacyjnie Chiny, które na filmie o tym wydarzeniu, wypuszczonemu na ekrany w środku pandemii, zarobiły troszkę ponad 460 mln dolarów na całym świecie.
Japończycy w 2020 roku zajęli drugie miejsce.
Ich „Kimetsu No Yaiba: Mugen Ressha-Hen” aka. „Demon Slayer: Mugen Train” Haruo Sotozaki – animowany film, gdzie grupka bohaterów, wśród których jest chłopiec wychowany przez dziki, wyrusza walczyć z demonem, który wg opisu na Filmwebie – „dręczy ludzi”, zarobiła troszkę ponad 453 mln dolarów.
Podium zamykają Amerykanie, którzy jeszcze przed wybuchem pandemii wypuścili „Bad Boys For Life” i zebrali ok. 426 mln dolarów.
Czwarta fala covidu prawdopodobnie znowu pozamyka kina na całym świecie. Dodatkowo w zależności od poczynań poszczególnych rządów i walką z antyszczepami podpalającymi szpitale i różne takie, nastąpi to nierównomiernie, co utrudni dystrybucję kinową.
Najpewniej straty finansowe branży filmowej będą znowu wysokie, co zwiastuje kolejne lata pompowania gotówki w kinowe pewniaki, byle tylko przyciągnąć ludzi do kin w przerwach między lockdownami.
Nawet Scorsese przeniósł się z kina na platformy streamingowe.
Ja staram się jeszcze wybrać, na co pójdę do kina.
Łatwo nie jest.


















