Paryż jesienią jest piękny. Kolorowe liście usypują dywany na paryskich alejach, bulwarach, na Polach Elizejskich. Jest ciszej i spokojniej, bo tłumy letnich turystów siedzą już od dawna w swoich domach i wspominają wakacje w Paryżu. Na ulicach są głównie mieszkańcy w drodze do pracy, omawiający bieżące sprawy w paryskich kawiarniach, pary spacerujące w okolicach wyspy Cité, którą opływają leniwe wody Sekwany, studenci i uczniowie, do których należy lewy brzeg i Dzielnica Łacińska. Paryż znamy chyba wszyscy. Nawet jeżeli nie mieliśmy okazji go jeszcze odwiedzić, mamy doskonałą wiedzę z filmów, książek, zdjęć, piosenek. Paryż jest najczęściej opiewanym miastem we wszystkich dziedzinach sztuki.
Nostalgiczny i sentymentalny, ale też zabawny, nowoczesny, czasami nawet irytujący. Pierwsze wrażenie, jakie spotyka nas w Paryżu to szok i dezorientacja. Jest głośny, hałaśliwy, brudny i chaotyczny. Dopiero po chwili, jak to ogarniemy i przetrawimy, zaczynamy dostrzegać klimat tego miasta – ten znany ze starych filmów, piosenek, literatury. Wtedy Paryż pochłania nas bez reszty.
Pominę dzieła literatury klasycznej, takich twórców jak, Victor Hugo, Honoré de Balzac, Émile Zola czy innych, którzy umieszczali akcje swoich powieści w Paryżu. Niewątpliwie, dzieła te są ważne, cenne i trzeba je znać, żeby zrozumieć Francję, jej kulturę i mentalność mieszkańców, niemniej jednak w tych trudnych czasach, chciałabym przedstawić Paryż w bardziej optymistycznej i lżejszej wersji.
- „Merde! Rok w Paryżu” i kontynuacja (cała seria Merde). Powieść lekka i zabawna, ukazuje Paryż oczami Anglika, który wylądował w stolicy Francji jako marketingowiec, którego zadaniem jest otwarcie sieci herbaciarni. (Upss! Naprawdę? Herbata w Paryżu?) Stephen Clarke nie ma sobie równych w narzekaniu i naśmiewania się z Francuzów. Nie od dziś wiadomo, że stosunki angielsko-francuskie zawsze były skomplikowane, ale autor potrafi to pokazać w bardzo swobodny i komiczny sposób. Nie oczekujcie super ambitnej pozycji, ale zabawnego czytadła, które umili nam jesienne wieczory i ukaże paryskie realia.
- Ten sam autor i książka pt. „Paryż na widelcu. Sekretne życie miasta”. Jest to subiektywny przewodnik, napisany w typowym dla Stephena Clarke’a stylu: wesoło, ciekawie, ironicznie, ale też nieprzewidywalnie. Opowiada o Paryżu, wyjaśnia miejskie zagadki i zdradza lokalne sekrety. Nie prowadzi nas jednak po utartych szlakach, które przemierzają wszyscy, ale zabiera w miejsca mało znane i opowiada o rzeczach, których nie przeczytamy w zwykłych przewodnikach turystycznych. Odkryjemy tu ciekawe anegdoty, trafne spostrzeżenia, wzmianki historyczne. Pozycja godna polecenia wszystkim miłośnikom Paryża. Wspomniałam o książkach, których tłem jest Paryż. Jednak jeżeli chodzi o Clarke’a to warto przeczytać wszystkie jego dzieła. Mimo, że jest Anglikiem i cały czas przedstawia Francję i Francuzów w sposób ironiczny i prześmiewczy, to pozostaje wielkim miłośnikiem tego kraju i jego kultury. Wszystkie swoje książki poświęcił właśnie tej tematyce. W końcu – „kto się czubi, ten się lubi”. Jedna mała rada: czytać z przerwami, na zmianę z książkami innych autorów, żeby się nie przejadło.
- „Lekcje madame Chic”, Jennifer L. Scott. Wszyscy wiemy, że Francuzki słyną z dobrego stylu i elegancji. Potwierdza to Jennifer Scott, która przybyła do Paryża z Kalifornii. Nieokrzesana Amerykanka, pozbawiona klasy i dobrych manier zamieszkuje w Paryżu wraz z francuską rodziną. Powoli wtapia się w klimat, obserwuje zachowania swoich gospodarzy, bierze do siebie udzielane jej porady, nabiera ogłady i staje się świadomą swojej kobiecości ikoną stylu. Książka to swojego rodzaju poradnik. Ameryki nie odkryjemy, wiele rad w nim zawartych to „oczywista oczywistość”, a niektóre w ogóle nie nadają się do wcielenia w realnym życiu. Dlaczego więc polecam tę książkę? Mimo wszystko jest inspirująca i przede wszystkim motywująca. Ukazuje nam, że szyk i elegancja są bardzo proste i wcale nie wymagają od nas nie wiadomo jakich zachowań czy wyrzeczeń. Odzwierciedla paryskie klimaty (a o tym przecież miałam pisać), jest lekka, przyjemna i świetnie nadaje się aby rozpogodzić pochmurny listopadowy wieczór.
- „Lunch w Paryżu”. Kolejna Amerykanka i kolejny poradnik. Tym razem kulinarny. Elizabeth Bard udowadnia nam, że najlepszym sposobem na poznanie danego kraju, jest zrozumienie jego kuchni. Przygody bohaterki przeplatane są z ciekawymi przepisami francuskiej kuchni, opisami tętniących życiem bazarów czy klimatycznych knajpek. Romans w paryskiej scenerii od kuchni. Podobnie jak poprzednie pozycje, nie powala ambicją, ale dobrze się czyta i jest doskonała żeby się zrelaksować i oderwać od problemów życia codziennego. Dodatkowo znajdziemy w niej kilka ciekawych przepisów, które bez problemów odtworzymy w naszej kuchni. W tle klimatyczna francuska muzyczka i przenosimy się na lunch do Paryża.
- „Pasaże paryskie. Opowieść o tajemnych przejściach” Krzysztofa Rutkowskiego.. Passage w języku francuskim oznacza przejście. Rutkowski w swoich esejach przechodzi z wydarzeń historycznych do współczesnych. W jego pasażach spotyka się historia z teraźniejszością. Eseje autor wzbogacił ciekawostkami dotyczącymi miasta i anegdotami. Porusza najróżniejsze tematy i przytacza wiele nazwisk, dzieł, wydarzeń. Pasaże podzielone są na cztery części: „Pasaże uliczne”, „Pasaże podejrzane”, „Pasaże modne”, „Pasaże diabelskie”. Pierwsza część zdradza tajemnice miasta i opowiada o czasach, kiedy Paryż był miastem ciasnym ciemnym, brudnym i niemiłosiernie śmierdzącym. Częścią drugą są „Pasaże podejrzane”, w których autor opisuje wystawy w znanych paryskich muzeach i galeriach. Trzeci zbiór esejów „Paryż modny” najlepiej odzwierciedla Paryż współczesny i jego mieszkańców. Ten rozdział poświęcony jest modzie, ubraniom, kremom, stylowi życia Francuzów, ich obsesjom. Ostatnia część „Pasaże diabelskie”, w których autor opisuje poszukiwania raju i próbę zlokalizowania go, jest to najtrudniejsza i najbardziej oderwana od całego cyklu. Całość nie jest szybkim, łatwym czytadełkiem, ale dokumentem, który dość znacznie poszerza nasze horyzonty. Język jest zrozumiały, nie brakuje ciekawych anegdot i zabawnych spostrzeżeń, jednak pozycja przeznaczona dla tych bardziej zainteresowanych. Zarówno samym Paryżem jak i gatunkiem literackim, jakim stworzył Rutkowski – pasaż.
- „Paryż nigdy nie ma końca” Enrique’a Vila-Matas – jest to historia człowieka wzorującego się na Erneście Hemingway’u. Podobnie jak pisarz tworzył niegdyś swoje dzieła na poddaszach paryskich mieszkań, tak teraz bohater pisze swoją pierwszą książkę na jednym z paryskich strychów. Książka ukazuje perypetie i rozterki narratora, związane z pobytem w mieście, poznawaniem bohemy artystycznej. Bohater pragnie powtórzyć życiorys Hemingwaya, który twierdził, że w Paryżu był szczęśliwy i biedny. W powieści znajdziemy wątki biograficzne, liczne opisy paryskiej bohemy artystycznej, które nadają jej nutę nostalgii, wiele ciekawostek, zabawnych historyjek. Fikcja literacka przenika się z historią. Mamy świetną, klimatyczną książkę, która odzwierciedla nam taki Paryż, jaki sobie wyobrażamy: artystyczny, romantyczny, nostalgiczny.
- „Paryż” Edwarda Rutherfurda nie jest szybką, lekką i przyjemną lekturą, jakie planowałam umieścić w tym zestawieniu, ale nie można jej pominąć. Jest to wspaniała i poruszająca powieść obejmująca dwa tysiące lat historii Paryża, w które wplecione zostały losy ludzi, którzy małą bagnistą Lutecję przeistoczyli w stolicę świata.
- „Paryskie spacery” Ludwika Stommy. Coś w rodzaju przewodnika, w którym opisane są trasy, ulice, zabytki i atrakcje które mijamy. Nie są to szablonowe opisy, które znajdziemy w tradycyjnych przewodnikach. Autor odwołuje się do ciekawych wydarzeń historycznych, przytacza liczne anegdoty, opowiada o życiu w Paryżu i o jego mieszkańcach. Lektura, którą powinniśmy mieć ze sobą, zwiedzając miasto, ale i w domu przy kawie. Książka bardzo wartościowa, polecam również pozostałe pozycje Ludwika Stommy.
- „To właśnie Paryż” Agnieszka Kumor. Jest to kolejny niecodzienny przewodnik, w którym autorka w kilku słowach wskazuje najważniejsze zabytki, a następnie rozwija wokół nich niezwykle interesującą narrację. Przytacza ciekawe wydarzenia historyczne, pikantne anegdoty, niebanalne spostrzeżenia. Bardzo przyjemnie się czyta a lektura z pewnością wzbogaci naszą wiedzę na temat miasta świateł.
- „Kocham Paryż” Isabelle Laflèche. Lektura lekka, odprężająca, wciągająca, szybko się czyta. Wchodzimy w wielki świat mody i luksusu. Świetnie odzwierciedla wyobrażony paryski lifestyle: dom mody Cristiana Diora, wytworne kreacje, luksusowe perfumy, pokazy mody, dobre jedzenie i oczywiście romans. W to wszystko wkrada się wątek kryminalny, a całość tworzy typową rozrywkową lekturę, w której próżno szukać intelektualnych doznań, głębokich treści. Dobra na relaksujący wieczór po ciężkim dniu z lampką dobrego francuskiego wina.




















