
Wybudowałam pomnik trwały tylko przez moment, bowiem surowcem budulcowym stał się piasek. Ubiłam i uklepałam, by stał się bryłą, której niestraszna piłka siatkowa. Piłka może i straszna nie była, ale tyłek gracza a i owszem. Delikwent szybko się odbił i zabawa trwała dalej. Można by wysunąć wnioski, mówiące jakie to niektóre rzeczy są ulotne. Jakie to życie dla jednych jest okrutne, a innych lekkie i beztroskie. Ale po co nadawać rzeczom nieistotnym nadsensu.
Spiż pozostawiłam w spokoju, ponieważ choć trwały (podobnie jak beton bądź cegła), tak niejeden dom został już przesunięty, a przestrzeń miejska zagospodarowana według decyzji władz, bowiem wolność jednostki ogranicza życie w społeczeństwie, w którym jedyną stałą rzeczą jest zmiana. Za tę zmianę albo za uhonorowanie czasów, które nie wrócą został nagrodzony Wilczyński. Nie ujmuję oczywiście czternastu latom jego ciężkiej i niezwykle owocnej pracy, jednakże jego dorobek życiowy można na ten moment zamknąć w dwóch słowach – syzyfowa praca. Rysując przez blisko ¼ swojego życia, na co dzień nurkował w meandrach swojej przeszłości i szarej, przemysłowej Łodzi Fabrycznej, której szczątki widzimy jeszcze dziś. Nie mogę nie przyznać racji, że introspekcja powinna być obecna w życiu każdej jednostki, ale ponownie – ¼ życia? Wystarczy, że ¼ poświęcamy na sen – to zakotwiczenie w bólu, czysta martyrologia.
Przez pewien czas sama wyznawałam teorię, że prawdziwi artyści muszą przeżywać wewnętrzne katusze, aby dostać się do miejsca geniuszu. Życie może być wszakże prostsze – zamiast skupiać się na geniuszu cierpienia, można skierować się ku geniuszowi rozkoszy. Katharsis można osiągnąć co najmniej w dwojaki sposób – możemy poprosić, aby ktoś nas oblał wodą albo wykąpać się sami (w te upały polecam ekspresowe prysznice nawet kilka razy na dobę).
Kiedy więc pociąg stoi, a w naszej głowie jawi się myśl, że nie zdążymy na jedno z ważniejszych spotkań w naszym życiu, mogę śmiało zapewnić – nie będzie ono zrujnowane. Przynajmniej na zawsze, bo „na zawsze” nie istnieje. Polecam więc patrzenie na życie przed okulary z mocnym filtrem, bo gdyby tak się skupiać na pierdołach, to po masakrze z zamkiem z piasku przez dziesiąt lat mielibyśmy pretensję do twardego tyłka siatkarza, a nasi wnukowie oczekiwaliby od wnuków jego przeprosin za wyrządzone krzywdy.


















