
Pokaż mi swoje fotografie, a powiem Ci kim jesteś.
Nie wiem czy to tak działa, bo średnio znam się na fotografii. W sumie to mało wiem.
Ci, którzy ją uprawiają bez opamiętania i pokory żerują na jej mocy. Ta zaś, widząc to, uruchamia sztorm na morzu nadziei, a marzenia o nocnych, wewnętrznych poszukiwaniach odpowiedzi z natury ontologicznej toną bezpowrotnie.
Nagrodę i szansę otrzymują bezinteresowni poszukiwacze, romantyczni marzyciele czy też bezkompromisowi kreślarze swojego życia. Szaleńcy i świry, samotni podróżnicy, myśliciele. Nagrodą będzie tytuł fotografa. Nobliwego poszukiwacza własnej prawdy, manipulatora, lidera, artysty lub też niespełnionego naśladowcy.
Tego jestem pewien i na tym kończy się moja pewność.
Nie wiem gdzie zaczyna się dobra fotografia, a która to ta gorsza.
Fotografia, bo zdjęcie mnie nie interesuje.
Interesuje mnie szansa na poznanie jednostki, odmiennego sposobu myślenia i patrzenia.
Kolejna prawda i głos, który wytycza nowy szlak.
Obawiam się wycieczek z natury poszukiwań inspiracji.
Każde spojrzenie na inną myśl wyrażoną obrazem to kotwica pamięciowa w mojej głowie. Wszystko to siedzi we mnie, zamykając mi drogę by iść.
Przeraża mnie pospolity strach. Przed fotografią. Przeraża mnie jak krzywo i nieostro.
Strach patrzy.
Jednocześnie kiedy patrzy na nieostre zdjęcie, znowu nic nie zauważa.
Chce widzieć to, co zauważalne dla wszystkich.
Jednocześnie nie traktuję zbyt poważnie fotografii, zdaje sobie sprawę z jej ułomności oraz kłamliwej natury. Doskonałym przykładem kłamstwa jest portret. Zbiór oczekiwań i wizji fotografa oraz fotografowanego. Wypadkowa tego kim jest model i kim chciałby być na zdjęciu, które wykonuje fotograf mający jakąś wiedzę oraz wizję na to jak pokazać swojego bohatera.
Z tych wszystkich zależności nie otrzymamy prawdy.
Moja świadomość niewiedzy o tej dziedzinie sztuki idzie w parze z fałszywą skromnością.
To jak z moja fotografią, mierną, ale i tak pokazuję.
Pokaż mi swoje fotografie…
Od razu zerkam w portfolio, ze strachem. Myślę jakie tematy poruszałem, jak komunikowałem się ze światem. To jak patrzę i kiedy zwalniam migawkę. Mnóstwo niemych informacji o autorze, mnóstwo jego wiadomości. Zabierasz je do domu, wieszasz na ścianie, przedłużając ich życie.
Czasem myślę, że fotografia jest dłuższa niż film.
Móc pociąć spojrzenia życia, ułożyć z nich mandale i zobaczyć.
Jeśli potrafisz jeszcze patrzeć samodzielnie.
Oczywiście zawłaszczam sobie prawo do palinodii samego siebie, gdyby moje doświadczenia odnośnie fotografii się zmieniły. Na co bardzo liczę.
To wszystko o mnie.

















