Porady mamy w dzieciństwie a dziś

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wszyscy zapewne dobrze pamiętamy wielokrotnie powtarzane porady i mądrości matki, ojca, babci, a także ciotków i wujków. Czy lata później, kiedy tylko wspominasz pyszne mamine obiadki, które nigdy już nie powrócą (a na pewno nie z codzienną częstotliwością), słowa kierowane do Ciebie niegdyś z miłością i czułością mogą być aktualne?

Nie pij herbaty z łyżeczka, bo sobie oko wydłubiesz 


Reklama

Nadal zastanawiam się w jaki sposób te słowa mogły ochronić nasze kilkuletnie gałki oczne. Łyżeczkę zawsze trzeba było trzymać, aby nie wypadła, a ciężko trzymać ją i jednocześnie kierować w niebezpieczne rejony, przecież człowiek choruje na odruchy, które pozwalają mu dłużej przetrwać w przyrodzie.

Dzisiaj dziwię się przede wszystkim, co łyżeczka robiła w herbacie i dlaczego mieszała nasypany do środka cukier. Dzisiaj oka sobie nie wydłubię, ale czyhającym niebezpieczeństwom mówię stanowcze “sprawdźmy”.

Nie wyciągaj języka, bo ci wypadnie

Z obawy przed brakiem szacunku wobec ludzi starszych przeniesiono naszą wyobraźnię do średniowiecznych tortur, w których to rozciągano człowieka na łożu madejowym. Język, wszakże zapewne sam się miał rozciągnąć (grawitacja wręcz przyciągnęłaby go do ziemi). Co prawda zapewne nikt nie pomyślał, że to te bezbronnie wyglądające babcie rozpoczynały walkę na języki.

Kilkadziesiąt lat przeżyłam, język nadal mam i wystosowuję apel do grawitacji “uprasza się o mocniejsze przyciąganie albo niestraszenie”.

Zjedz mięsko, ziemniaki zostaw

Ten tekst chyba częściej mogłabym przypisać babci. Najważniejsze w posiłkach były białka. Ziemniaki i surówka/ogórki kiszone? A gdzie tam. Swojego czasu miałam tendencję do zostawiania trzech kęsów, niegdyś było to nie do przyjęcia, dziś gratuluję sobie z przeszłości za jedzenie do uczucia sytości, nie do końca talerza. Wracając jednak, to mięsko przestało w ogóle bywać. Czy fraza odstrasza? Wątpię, co najwyżej zniechęca. A Wy, stawiacie kotlety na podium?

Zasłoń plecy/ubierz czapkę

“Brr, jak zimno, załóż czapkę, rękawiczki”. Mama zawsze wie, kiedy dziecku zimno i tę poradę akurat uważam za bardzo cenną, jednak dziecko wie swoje i cóż…musi dowiedzieć się więcej o życiu, zanim postanowi racjonalnie żyć. Co zabawne, jak dzisiaj wracam w rodzinne strony na okrutnie zimny wschód, to zawsze nakładam o wiele więcej warstw i słyszę “nie przesadzasz?”. Zimno może zasiać w naszym ciele różne bolączki od zatok po tzw. korzonki.

Co wolno wojewodzie, to nie Tobie, smrodzie
Moje ulubione, tuż obok zdania “uspokój się, bo Cię Pan/i zabierze”. Klasyczna fraza, używana w momencie, kiedy braknie argumentów. Wcale się nie dziwię, małe istoty swoimi pytaniami oraz zachowaniem często mogą doprowadzić do gorączki (niestety nie sobotniej nocy), jednakże mimo to jestem za klasyczną argumentacją. Przy kolejnym razie aż chce się powiedzieć znane nam wszystkim z “Dnia Świra” weź się, tato. 

Teraz ustawiam się tuż obok rodziców, a oni biorą mnie do swojego szeregu. Z pełnym poszanowaniem naszych inności.

Reklama