Przed użyciem, nie konsultuj się z nikim

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Trudności z oddychaniem? Nietrzymanie moczu? Klapki na oczach? Weź nic nie weź. Weź nic nie bierz do końca swojego życia, chyba że białe dłonie śmierci już się wyciągają w Twoim kierunku. Ale nic nie bierz. Najlepiej.

Bo gdy zaczniesz brać to już będziesz brać. Nie można przestać, gdy już się wzięło. Nawet proste odstawienie nie jest takie proste, bo to odstawienie trzeba sobie zrekompensować braniem czegoś innego. Może gorszego. Albo takiego samego. Zero zysków, same straty. Weź nic nie bierz.

Nie bierz nawet jak dają. Gdy wyciągają na dłoni pożółkłej z kwaśności okrągłe i zachęcające-, nie bierz tego. To tylko jednorazowa uciecha, a brać będziesz już zawsze. Już lepiej zacząć brać narkotyki. Już lepiej zacząć pić dużo alkoholu, zacząć palić papierosy i spędzać dużo czasu z ludźmi, z którymi każdy chce czas spędzać i nikt nie powinien.

I nie bierz nawet, gdy inni biorą. Bo oni biorą, dlatego, że ktoś inny brał, a tamten ostatni albo dostał za darmo, które nigdy nie jest za darmo, albo dostał, bo musiał. Ale lepiej nie brać. Sny są po tym złe i zawsze mniej ochoty na gotowanie. Mniej ochoty na poprawienie prześcieradła, gdy się zagniotło, a wiadomo, że gorzej na tym spać. Mniej ochoty na wytłumaczenie sobie, że to ważne.

Najlepiej jest spojrzeć sobie prosto w oczy i powiedzieć do siebie, że wszystko z sobą w porządku. Że może nie jesteśmy Samsonami, a ten kielich za nasze zbawienie został dopity tylko do połowy. A życie w pół-zbawieniu jest jak bez żadnego zbawienia. To jak grać w klasy w limbo, żeby zabić czas, który nie upływa.
Powiedzieć sobie – może to jeszcze nie jest ten czas, żeby zwinąć swój tobołek. Może ani tobołek, ani jego racja stanu nie są w ogóle kwestiami w zasięgu naszego pojmowania. Może nie brać, bo codzienne braki w braniu skutecznie uzupełniają to, na co bierzesz? Może ten impuls, który człowiek w sobie ma jest kompasem lepszym niż to plastikowe, chińskie gówno, które kupuje się na tych wszystkich stoiskach z wszystkim, które to zresztą, jak podejrzewam, na pewno są pralnią brudnych pieniędzy, bo nikt nie potrzebuje sześćdziesięciu sześciu gniotków, żeby zrobić coś głupiego. Zawsze można przecież brać.

I choć ja biorę i wszyscy bierzemy to przestańmy. Dobrze? Możemy to zrobić dla nas? Albo chociaż dla naszych nienarodzonych dzieci z nienarodzonych łon, które nie muszą przecież pamiętać, że ich przodkowie brali. Tak jak my nie musimy pamiętać, że brali nasi starzy i dziadkowie. Weź nie bierz, to i ja przestanę. Tak się umówmy.

Reklama

W BEAUTY KAŻDY MA SWÓJ STYL | Paulina Laskowska i Beata Berendowicz

Dziś Rafael Grieger gości Paulinę Laskowską i Beatę Berendowicz, które reprezentują rodzinną markę fryzjerską Berendowicz & Kublin, która od ponad 20 lat rozwija sieć salonów oraz akademię szkoleniową, kształcąc tysiące fryzjerów i współtworząc standardy branży beauty w Polsce.