
Cierpimy na syndrom opisywania. Oczywiście, są osoby, którym ten syndrom zdaje się być obcy, ale zapewne pod koniec czytania tego tekstu większość z Was stwierdzi: cholera, też na to cierpię – tak tylko z dobrego serca ostrzegam.
Sama używam nadmiernej ilości słów, ciągle i wciąż mogłabym – wybaczcie kolokwializm – kłapać dziobem, choć u mnie to kłapanie przeistacza się w pisanie, stukanie w klawiaturę. Większość ludzi, których spotykałam na swojej drodze raczej nie nazwie mnie największą gadułą na świecie (chyba). Mimo to cierpię na wspomniany syndrom, tyle, że w wersji pisanej.
A jakie są objawy owego syndromu?
Otóż, zamiast powiedzieć ten aktor jest świetny, najczęściej mówimy: ten aktor jest świetny, wygląda prawie jak ten amerykański XY i ma coś w sobie z tego gościa, co grał w serialu Z. W dodatku ma takie włosy jak W.
Opisujemy w ten sam sposób to, co kupiliśmy, czyli opisywanie istnieje w każdym elemencie naszego życia. Non stop coś opisujemy. Jak smakuje kiwi: boże nie jadłaś kiwi, ono ma smak podobny do X, bo jest takie kwaskowe, ale w strukturze jest bardziej podobne do Y, bo nie jest takie gładkie jak Z.
Zamiast po prostu stwierdzić, że kiwi smakuje jak kiwi, aktor X jest świetny, a sukienka, którą kupiłyśmy jest piękna. W domyśle dla wszystkich odbiorców świetny/piękna przez pryzmat mojego smaku, gustu, mej estetyki. Bo wszystkie opisy zawierają subiektywną ocenę. A subiektywizm, jak wiemy, ma specyficzne. osobiste oblicze, które, mimo opisywania i porównywania, nadal jest nasze, bo wspominanie o X w kontekście Y i tak może niewiele dać naszemu rozmówcy.
Także, zamiast ciągłego paplania, sensowniej skupić się na konkretach i szukać obiektywnych cech lub zaznaczać swój subiektywizm, a osoba zainteresowana wyrobi sobie własną opinię, jeśli będzie miała na to ochotę.
Lepiej więcej porozmawiać o kwestiach ważnych, życiowych niż skupiać się na opisywaniu tego, co mamy materialnie, bo jaki koń jest każdy widzi, a to, że inaczej o nim opowie – cóż, to naprawdę w perspektywie całego naszego życia nie jest tak ważne jak kwestie związane z tym, obok kogo chcemy się budzić, czy tym, co tak naprawdę jest naszą życiową pasją.
Nie marnujmy czasu z drugim człowiekiem na paplanie, znajdźmy czas na rozmowę.

















