Czytanie według Saramonowicza: Łuna, która zabija

Andrzej Saramonowicz

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

„Blask” jest bez wątpienia jedną z ważniejszych polskich powieści 2018 roku. Opowiada o upadłym państwie, którym – przez swojego reprezentanta, dyktatora Dona – rządzi zdemoralizowana tłuszcza. W pewnej chwili Don znika (umiera? rozpływa się w nieistnieniu? dematerializuje z powodu własnej brzydy?) i chaos w kraju się powiększa. Walka o schedę po Donie niszczy resztki instytucji, represje się nasilają, krótkoszyi troglodyci głoszą swoją wizję patriotyzmu, a moralny cynizm osiąga apogeum. Zwłaszcza, że zniknąwszy, Don nie przestaje modelować kraju oraz rodaków. Ofiarował im przecież tytułowy „blask”, czyli karykaturę godności, mówiąc: „Kruche jest nasze istnienie i najczęściej byle jakie. Od trwogi do trwogi. Ale upływać może w mroku lub blasku. Obiecuję was blask”.

Eustachy Rylski nie ukrywa, że krajem, który opisał jest Polska. „W nieodległej przyszłości. Za trzy, cztery, pięć lat. A może już za chwilę? – mówi pisarz, dodając, że postać Dona wzorował na Jarosławie Kaczyńskim. Tak kreśli w swojej powieści obraz dyktatora: „Wyobcowana z doczesności twarz, można by rzec, skryta w półmroku, gdyby nie trupia bladość́, która wręcz lśni. Napięty jak cięciwa, nic go nie zwalnia, nawet ta samotność́. Wyprowadzony z wszelkiej rzeczywistości, nawet tej, którą̨ kontroluje”.

saramonowicz_andrzej-min

Wszelako nie Don jest głównym bohaterem „Blasku”, ale jego najbliższy współpracownik i zausznik Fabian Gaponia. Cynik, raczej tchórz, choć również – o, paradoksie! – człowiek nie pozbawiony odruchów szlachetności, Inteligentny introwertyk, celnie analizujący rzeczywistość, pełen fizycznych kompleksów, nieskory do bezmyślności i okrucieństwa, nie nadaje się na następcę wodza i dość szybko traci wpływy. Odsunięty od centrum, zaszywa się na prowincji, gdzie wchodzi w namiętny związek z byłą prostytutką, mając nadzieję, że świat o nim zapomni. Wszelako rewolucja – która coraz bardziej usiłuje się wyemancypować od Dona, który ją stworzył – potrzebuje ofiar. A skoro nie ma już Dona, któż lepiej nada się na ofiarę niż jego adiutant i podnóżek…?

Eustachy Rylski „Blask”, Wyd. Wielka Litera, Warszawa 2018

Reklama