#DziewczynaZrobiła: Malarka – młodość, talent, seksapil czyli przepis na to jak ubrać obraz w treść

kossyk_baner

Kim jest Anna Kossyk? Artystka, kuratorka, studentka i tegoroczna licencjatka. Współzałożycielka Galerii Piec, czyli przestrzeni nie tylko do obcowania ze sztuką, ale także do dyskusji i integracji. Artystyczna dusza, zakochana w ludziach, która w swojej twórczości porusza tematy problemów społecznych, generacji Z, trendów kulturowych i powszechnych ograniczeń. Działa w kolektywie ,,Młodzi, Zdolni, Seksowni” i pokazuje, że wiek nie gra roli, gdy chce się działać i osiągnąć sukces. Sztuka jest nieograniczona, tak samo jak Ona. Jej najnowsze dzieła będzie można podziwiać już w najbliższą sobotę w poznańskiej galerii.

Karina Jaworska: Kim są Młodzi, Zdolni, Seksowni?

Anna Kossyk: Artyści z wielką pasją. Jest tam kilka stałych osób, ale tak naprawdę, to mocno nieokreślony kolektyw. Z każdą wystawą pojawiają się nowi ludzie. Dlatego jest to takie aktualne, płynne i niezdefiniowane.


Reklama

Nie jest to typowe koło studenckie, tylko znacznie większy obszar prawda?

Tak, nie zamykamy się tylko na swoje towarzystwo. Podchodzę do tego jak do idei ogólno-artystycznej – chcemy tworzyć bohemę, miejsce gdzie ludzie, którzy interesują się sztuką mogą znaleźć przestrzeń dla siebie. Tworzymy od studentów i dla studentów ale nie jesteśmy zależni od uczelni. Na początku ciężko jest się wystawiać, uczelnie nie udostępniają miejsc. Dlatego zapał wielu studentów gaśnie na początku, w domowym studio. A Piec jest wszechstronny, współpracuje z masą studentów i jest otwarty na nowe.

Jaka jest główna idea tego miejsca?

Każdy z nas jest inny. Myślimy jednak przede wszystkim o sztuce współczesnej. Stawiamy na dobre wykonanie, ale także na treść – prace muszą coś mówić. Staramy się poruszać problemy społeczne, problemy dotyczące naszego pokolenia, czyli generacji Z. Mówimy o sprawach, które pochłaniają ogrom myśli i nerwów, a tak naprawdę dzieją się trochę poza nami. Na pewno jest to też taka mała walka z systemem, może o jakiś inny system. Czasem to także luźne, lekko puszczone refleksje.

Charakteryzuje się dużą różnorodnością.
Tak, np. Allen opisuje często prywatne sytuacyjne narracje,  to takie jego osobiste zapiski. Mamy też w galerii obrazy Magdy Sokołowskiej, która mocno żyje fikcją – opowiada historie, które żyją w jej głowie. Ciekawe prace ma też Weronika Nowacka, jest studentką animacji. Żyje buntem i z buntu czerpie inspiracje oraz odpowiedzi. Mamy wielu wspaniałych uczestników. Każdy z nas ma zupełnie inne przedstawienia, ale docelowo poszukujemy odpowiedzi na to samo. Co jest dobre, a co nie do końca fajne czy poprawne, no i czym jest ta sztuka współczesna. Ja głównie poruszam problemy społeczne oraz to, czym się inspirujemy. Chociażby moje obrazy przedstawiające dwie kobiety, które przypominały Afrodytę, ale z ciałem wpisującym się w ruch body positive. To był komentarz do tego, co się dzieje w danym momencie, na co zwracamy uwagę, co krytykujemy, co uważamy za piękno.

Jakie jest wasze największe osiągnięcie?

Project room w Zamku Ujazdowskim, w Centrum Sztuki Współczesnej. Przedstawiliśmy tam ,,Patologię normalności”. Zamek Ujazdowski to czołowa instytucja, której nie można pominąć. Dla mnie to ogromne osiągnięcie, jestem z niego bardzo dumna. Mogłam się tam wystawić i być jednocześnie kuratorką. To była pierwsza współpraca z państwową galerią i to taka wielka! Bardzo się z tego cieszę. Uważam, że to nasze największe, dotychczasowe osiągnięcie.

Kolejna wystawa już 14 maja w Galerii Piec. Jak się z tym czujesz?

Temat wystawy to „Być jak Młodzi, Zdolni, Seksowni”. To wystawa poświęcona troszkę naszemu kolektywowi. Niestety mamy też obecną sytuację w Ukrainie, więc wernisaż dotyczyć będzie również refleksji na temat wojny. Dlatego, że walczą tam o swój kraj, porządek, prawa i o przyszłe życie przede wszystkim młodzi ludzie. Udział w niej weźmie 19 uczestników, wiele różnorodności. Wstępnie „Być jak Młodzi, Zdolni, Seksowni” ma trwać do końca maja, więc będzie czas, aby się nią nacieszyć.

To jest to, co zawsze chciałaś robić?


Od dziecka wiedziałam, że będę artystką, że idę w sztukę. Chodziłam do szkoły baletowej, więc moja edukacja zawsze była nacechowana artystycznie. Miałam dylemat – zostać tancerką czy malarką. Moja mama przekonywała mnie, abym została tancerką, tata natomiast stawiał na malarkę. To są moje dwie największe i jedyne pasje, jednak malarstwo wygrało. Gdy na próbach nie mogłam tańczyć, bo miałam jakąś kontuzję, to brałam szkicownik i rysowałam tańczące koleżanki. Od dziecka wiedziałam, że to właśnie ta droga. Sztuka jest tym, czym żyje – wiedziałam, że muszę iść tą drogą.

Prawdziwa artystyczna dusza.

Nieskromnie mogę powiedzieć, że tak. Chciałam tworzyć sztukę i opowiada. Zawsze miałam w sobie chęć narracji, bycia takim reżyserem, który decyduje co i jak ma wygląda. W moim przypadku bycie artystką i kuratorką jest nierozłączne. Lubię się temu oddać w całości.

Czym i w jakim stylu malujesz?

Uwielbiam realizm. Lubię, gdy te wszystkie postacie wyglądają soczyście i realistycznie. Materiały, którymi pracuje to głównie olej, jestem wierna technice olejnej. Wolę też większe formaty, powyżej metra. Na większych płótnach czuję, że mogę lepiej wyrazi siebie, że te prace są bardziej autentyczne. Nie ograniczam się przestrzenią, trochę tak jak w tańcu. W moim odczuciu prace są wtedy najlepsze.

Jakie jest twoje najważniejsze dzieło?

Mój najważniejszy obraz to „Pocałujcie mnie wszyscy w dupę nie idę na żadne barykady”, który pokazywałam właśnie w Centrum Sztuki Współczesnej Zamku Ujazdowskim.

Co miał przedstawia?

Najbardziej emblematycznych filozofów, którzy wykreowali poniekąd to, w jakim systemie teraz jesteśmy. I moją ściętą głowę, którą trzymają. Sztuka to odpowiedź na pytania ludzi i ten obraz miał być chyba właśnie taką odpowiedzią. Główna myśl tego dzieła dotyczy tego, że sztuki nie da się zaszufladkować w żadnym politycznym aspekcie. Prawica i lewica traktuje czasem sztukę jak markę. W mojej pracy chciałam pokazać stanowcze NIE, sztuka nie jest od tego. Sztuka jest wolna,  ma prowokować i inspirować.

Twoją główną inspiracją są ludzie, to właśnie im poświęcasz swoje prace.

Tak, ludzie jako osobowości, ale też ich ciała niesamowicie mnie inspirują. W pracach zawsze skupiam się na detalach, by przekazać wszystko krwiście, soczyście. Może to wynikać ze szkoły baletowej – to, do czego ciało jest zdolne i jaką ma budowę jest absolutnie niesamowite.

Jakimi dwiema cechami mogłabyś się określi?

Ciężko stwierdzić… każda teraz się tak wybija i chce dojść do głosu. Chyba pracowita i ambitna. Wydaje mi się, że nigdy nie odpuszczam, mam taką silną wolę.

Jakie jest Twoje największe marzenie?

Te marzenia cały czas się spełniają. Dążyłam do tego by malować, wystawiać się, żyć sztuką. Mogę się temu w stu procentach oddać, a moim marzeniem jest to, by zostać w tym na zawsze. By mieć tyle energii i takich cudownych ludzi dookoła, którzy będą chcieli ze mną współpracować. Konkretnych marzeń chyba nie mam, po prostu, by się wszystko ładnie układało.

Za 10 lat wystawa w Luwrze czy własna galeria?

I to, i to albo swój własny Luwr.

Tutaj znajdziecie więcej informacji o kolektywie ,,Młodzi, Zdolni, Seksowni”: http://www.facebook.com/MlodziZdolniSeksowni

Autorka: Karina Jaworska

PS Autorką zdjęć wykorzystanych w tekście jest Weronika Musiał, której grafiki możecie pooglądać na naszej stronie!

Share this post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

PROPONOWANE