Inspiracją do przygotowania tego syropu, był szwedzki glogg, choć właściwie nie tylko Szwedzi piją tego typu rozgrzewajace napoje. U nas popularne jest grzane piwo czy wino, we Francji vin chaud, u naszych południowych sąsiadów Czechów svařené víno, u Włochów zaś vin brulé. Idąc dalej, na Półwyspie Bałkańskim pija się na rozgrzewkę kuhano vino, a zagladając już do Azji, natrafimy na tureckie sıcak şarap. Dodajmy jeszcze, że w Wielkiej Brytani popularne jest mulled wine, o którym Dickens wspomina ochoczo w „Opowieści wigilijnej“.

Wszystkie te grzane napoje łączą ze sobą – oprócz alkoholu – owoce cytrysowe, przyprawy korzenne (takie jakie imbir, cynamon, kardamon i gałka muszkatałowa), orzechy, szuszone owoce oraz sezonowość. W większości wymienionych krajów pije się je podczas zimowych jarmarków i imprez, są także nieodłącznym towarzyszem zimowego wypoczynku w górach. Patrząc na te wszystkie napoje i starając się wyciągnąć z nich to, co najlepsze, postanowiłem zrobić syrop, który nie tylko będzie wzbogacał nam smak grzanego wina, sprawdzi się też jako zimowy dodatek do herbaty, piwa a nawet kawy. A jego korzenno-owocy smak wzbogaci nie jeden śnieżny wieczór.

Zabieramy się do pracy. Podstawą naszego syropu będą mrożone mialiny, które trzeba gotować przynajmniej przez pół godziny. Po upływie tego czasu zaczniemy dodawać kolejne składniki: rodzynki, morele, żurawinę (może być suszona, choć idealna byłaby świeża), korę cynamonu, sok z cytryny oraz skórkę z pomarańczy. Cały smak wzbogacimy jeszcze migdałami, które uprzednio należy obrać ze skórki. Syrop dosładzamy cukrem trzcinowym. Możemy też użyć miodu, jednak przy takim rozwiązaniu syrop musi być wypity dosyć szybko, ponieważ napój oparty o miód może nam z czasem zacząć fermentować. Pod koniec gotowania przecedzamy wszystko przez bawełnianą ścierkę i tak powstanie dosyć klarowny syrop. Resztę dodatków można oczywiście śmiało i ze smakiem zjeść lub dorzucić do szklanek z napojami. Samo zdrowie!








