Niby taki pospolity, a jednak zwykły nie jest | Ford Tourneo Connect

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Marcin Ranuszkiewicz

Ford Tourneo Connect. W drodze po odbiór nie miałem miny „ach, och” i tym podobnie. Entuzjazm – 2 na 5. Liczyłem nawet, że może ktoś zadzwoni i powie: „Ej, jest w serwisie, nie możesz go odebrać”. Wiadomo, było odwrotnie. Pamiętam, jak na Festiwalu w Gdyni mieliśmy podobnego (Courier). Taki kwadratowy dostawczak, nic szczególnego, po prostu auto, które nie wyzwala uczuć ani emocji. Nawet losowania nie było wtedy, kto ma prowadzić – nikt nie chciał. A potem się okazało, że to był dobry wybór, bo spakowaliśmy wszystkich i toboły na cały tydzień + część sprzętu ze studia.

Przed bramą parku prasowego wpadłem na pomysł, że, jeśli zmieści się ostatnia, czwarta część dużej kanapy, którą na raty woziłem na Mazury, to pojadę z nią i będzie z głowy. Moja córka się ucieszy, bo kolor kanapy, rozłożonej na części po całym mieszkaniu, budził w niej „niepokój stylistyczny”. Obrzydliwie zielona! Pierwszy raz od czasu wspólnego mieszkania, na tzw. wychowaniu, nasza zgodność przekroczyła 170%. Kanapa z rozliczonego barteru poszła na zasłużoną emeryturę w zielone polskie strony.


Reklama

Ford przepracował ten model, poprawił wygląd, zadbał o detale. To było pierwsze odczucie, gdy stanąłem obok. Poprawiony grill, fajna, duża szyba tylna i sporo dopracowanych detali nadały mu charakteru i z pospolitego małego dostawczaka zrobiły fajny samochód do miasta, rodzinny, do transportu, no i w długą trasę. Silnik 1.5 w hybrydzie. Tak, spokojnie wystarczy. Bateria, nazwijmy ją „dojazdową”, bo na około 100 km, do miasta zapewnia wygodę. Układ napędowy jest naprawdę dobrze dopasowany. To ogromna zaleta. Siedem miejsc siedzących, a jak złoży się dwa ostatnie, przestrzeń ładunkowa staje się przeogromna. Fantastyczne rozwiązanie. Jak ktoś ma psiaki, to mają tam królestwo w drodze na pozamiejskie wojaże i kompletowanie zapachów. Kocham te sierściuchy!

Ważny fakt do odnotowania to piękny szklany dach, który ma ugięcie w stronę przedniej szyby, co daje podróżującym poczucie dodatkowej panoramy i większej przestrzeni. Szybko dodam, że lubię te boczne, przesuwane drzwi. Ten wynalazek zawsze mi się podobał! Nagłośnienie bardzo dobre, mnóstwo elektroniki, czujników, kamer – wszystko jest. Fajny elektroniczny pulpit, który, połączony w całość, daje odczucie, że ten samochód to półka wyżej, a nie przygotowana platforma do pracy między hurtowniami. Kanapę zapakowałem i dostarczyłem. Jestem zbudowany tym modelem. Jedyne, co mnie irytowało, to materiał tapicerki. Każda najmniejsza kropla wygląda jak plama, ale z tym żyć można.

Nie jest to limuzyna, ale naprawdę wielu wybierze to auto jako po prostu „domowe”. Mnie przekonało, że z tego typu samochodu Ford zrobił miły zakątek dobrego spędzania czasu. Na koniec przyszła mi na myśl pewna refleksja. Nie wiem, czy pamiętacie bajkę o słoniu o imieniu Elmer, który dorastając, zaczął różnić się od innych wyglądem, co przysparzało mu wielu przykrości. Na końcu jednak przestał zwracać uwagę na innych, bo zrozumiał, że jest wyjątkowy i może być z tego dumny. Powiem tak, Ford też może być dumny z tego modelu!

Moja ocena 4/5   

Reklama

1 lipca 2026

Pacjenci potrzebują odpowiedzi na swoje pytania! Angelika Balbuza w rozmowie z doktor Magdaleną Jagiełło.

CHARAKTER OD PIERWSZEGO SPOJRZENIA | Aneta Kolendo

Marta Zygadło i Kaja Wesołek-Podziemska w rozmowie z Anetą Kolendo. Rozmawiamy o odgrywanych w życiu rolach i o tym jak płynnie między nimi się poruszamy. Dziś krótko o spojrzeniach i o tym jakie mają znaczenie.