Liczby, które lubi Mustang to 5.0 i 8 | Ford Mustang TEST

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Marcin Ranuszkiewicz

Zestaw, który kształtuje inny obraz motoryzacji to: 5 litrów, 8 cylindrów, 453 konie mechaniczne, napęd na tył. Zresztą, po co właściwie pisać więcej lub opisywać, skoro nic nie odda pięciominutowego startu tym samochodem?

To mój drugi testowany Mustang. Tamtego kocham do dziś, tego też przyjmę z sercem otwartym, w rytmie ośmiocylindrowym i wolnossącym. I tak sobie myślę, że chciałbym mieć w garażu taki jeden egzemplarz, taki jeden na zawsze, i zostawić go ze sobą do końca dni na tym, nomen omen, łez padole. Mustang to legenda, niezmiennie rozpoznawana, budząca zainteresowanie i ekscytację. To prosty samochód, który przez lata nie zmienia się poza wyświetlaczami i fotelami. Z drugiej strony taki niby zwykły, a jednak pozycja i uznanie pozycjonują go bardzo wysoko. Jeździłem nim 3 dni. Powtórzyłbym jeszcze raz. Jeśli ktoś szuka praktycznego samochodu, to odradzam. Koszty paliwa w codziennym użytkowaniu to znaczący wydatek. Jeśli ktoś jeździ rzadziej, np. 2–3 razy w tygodniu, to będzie miał frajdę. Cudowne adaptacyjne zawieszenie, silnik Coyote bez turbosprężarek, podwójne kolumny MacPhersona — tego nie da się zajeździć! A włączenie trybu Sport powoduje, że uśmiech na twarzy nie schodzi przez kilka dni.


Reklama

To ponadczasowy samochód, auto z historią. Ma swój styl i jest niepowtarzalne. Nie musi gonić za modą, nie musi niczego udowadniać. 

Reklama